Krysia broi

Zaczęła już na spacerku – zgubiła lalkę którą dostała wczoraj na
pierwsze urodziny. No cóż zdarza się. Poważniejsza sprawa wyszła
później, gdy Iwona nie mogła znaleźć swoich kluczy od mieszkania.
Przeszukaliśmy całe mieszkanie, już zastanawialiśmy się ile wymiana
zamków będzie kosztować… ale klucze się znalazły. Gdzie? W kibelku.
Krysia widać uznała, że to lepsze miejsce niż lewy but (gdzie dotychczas
klucze wrzucała). Eh… ciekawe co nas jeszcze czeka…

i po roczku

Tak jak już pisałem wczoraj Krysia skończyła roczek. Z tej okazji wyciągnięto mnie – bezbożnika – do kościoła (na szczęście przez większość czasu tylko „pilnowałem wózka” na zewnątrz), a potem zwaliło się 11 osób na „drobny poczęstunek”. Dobrze, że Jubilatka miała cały czas dobry humor – pewnie głównie dlatego, że pozwoliliśmy się jej pobawić tortem :).

Potem mieliśmy chrzestnych zabrać na obiad do Naleśnikarni. Chrzestny uciekł, więc zabraliśmy tylko chrzestną. Tym razem zapomniałem uprzedzić kelnera, że nie chcę sosu pomidorowego (brrr) i jedzenie zaczynałem od jego zeskrobywania. Papryki też było jak dla mnie za dużo – nie nadaję się do jedzenia w takich miejscach – ale i tak było dobre :). Oczywiście Krysia długo nie mogła usiedzieć spokojnie, więc jak już zjadłem swojego naleśnika, to prowadziłem ją tam i spowrotem po knajpie (ona oczywiście pchała wózek i zaczepiała ludzi).

Po obiadku przejażdżka po Gliwicach „szlakiem placów zabaw”. W parku Chopina żona spotkała internetową koleżankę (też z dzidzią). Do domu dotarliśmy chyba około 18:30. Komputera nawet nie włączałem – dlatego wpis dopiero dzisiaj.

Dzisiaj też zauważyłem co się stało z moim poprzednim wpisem. Wygląda na to, że znowu muszę sobie specyfikację HTML poczytać 🙂

Roczek i proxy

Jutro (a dokładniej o 1:20) Krysia kończy roczek. Więc dzisiaj, mimo święta przygotowywaliśmy się na jutrzejszą „imprezę”.

Tym razem udało mi się jednak dobrać na chwilę do transportu GG i sprawdziłem sprawę połączeń przez proxy, które podobno nie działają (miałem dwa takie zgłoszenia). U mnie zadziałało, przy poniższych ustawieniach (domyślne połączenia przez hub używają portu 8074, którego proxy może nie przepuszczać):

 <servers>
        <server port="443">217.17.41.85</server>
        <server port="443">217.17.41.88</server>
        <hub/>
 </servers>

 <proxy>
        <ip>127.0.0.1</ip>
        <port>8080</port>
 </proxy>

Dodałem też dodatkowe elementy konfiguracji proxy: <username/>, <password/> oraz atrybut „http_only”. Myślę, że nazwy mówią same za siebie.

Zrobiłem dużo, ale niewiele

Dzisiaj był kolejny intensywny dzień. Jednak nie zrobiłem nic szczególnego. Umyłem okno, byłem z dzidzią na spacerze (jedno i drugie z żoną na zmianę), byłem na zakupach w hipermarkecie i posadziłem kwiatki do skrzynki na balkonie.

Uzupełnienie wczorajszego wpisu: Iwona w Bochni kupiła sobie śliczną bluzeczkę i szałową bieliznę. Bardzo sexy wyglądała wieczorem 😛

Moje dziewczyny wróciły :)

Obiecałem żonie, że przed jej powrotem posprzątam mieszkanie. Więc od rana sprzątałem. O 12:09 dostałem SMSa, że wyjeżdżają z Bochni, a zdążyłem zrobić dopiero połowę. Dojechały chwilę po drugiej. Nie zdążyłem sprzątnąć wszystkiego, ale starczyło 🙂
Dom był wysprzątany, ale obiadu nie było. Gdy Krysia po cycu zasnęła zamówiliśmy sobie pizze. Pizze były dobre, ale nie daliśmy im całym rady. A facet z pizzeri obudził Krysię dzwonkiem do drzwi – trudno, musieliśmy się z tym liczyć.
Dzidziuś dostał obiadek, a następnie wyciągnął nas na spacerek. Oczywiście chyba z godzinkę spędziliśmy na placu zabaw przy karuzeli. W tym czasie chyba 4 innych dzieci zdążyło się karuzelą znudzić, a Krysia ciągle albo była kręcona, albo sama kręciła karuzelą. W sumie mamy nieźle – roczny dzidziuś i sam się potrafi na placu zabaw bawić 🙂 Przy okazji była atrakcją dla przechodniów – wszyscy byli zachwyceni jej uśmiechem i śmiechem podczas zabawy.
Przy komputerze dzisiaj nie zrobiłem nic – może i dobrze, zawsze jakaś odmiana 🙂

Co by tu napisać…

W tej chwili mam pół gęby zdrętwiałe – resztki znieczulenia po wizycie u dentystki. Póki mi nie przejdzie, wolę nic nie jeść, bo sobie język i wargi pogryzę.

Wcześniej zaspany siedziałem w pracy. Oprócz standardowego resetowania głupich modemów i odbieranie telefonów od ….. klientów, trochę podziałałem w tematyce Jabbera. Zrobiłem upgrade jabberd na swoim serwerze – teraz zawiera wszystkie moje ostatnie patche. Zainstalowałem też transport SMS – przy okazji znalazłem w nim dwa błędy i pomogłem Smoku (Smokowi?) je poprawić. Zdążyłem się też zdenerwować „internacjonalizacją” perlowego modułu XML:Stream. Na szczęście aktualna wersja ma już normalną obsługę Unicode.

Przedwczoraj (w niedzielę) Bluszcz zwrócił mi uwagę na problem ze zmianą hasła na serwerze Jabbera (jabberd-1.4.x), gdy rejestracja jest zablokowana. Wczoraj prawie cały dzień z tym walczyliśmy (jednym patchem o mało nie „zabiłem” jabberpl.org), ale w końcu udało się znaleźć rozwiązanie.

Nowy transport GG: 2.0.2

Wczoraj po powrocie z Bochni coś mnie jeszcze napadło, żeby podłubać w transporcie GG. Przerobiłem polecenie „get roster”, żeby samo nie dodawało użytkowników (bo mnie się takie zachowanie nigdy nie podobało) i dodałem „import roster” które tylko dodaje użytkowników (bo Psi jest głupie i nie pozwala na łatwe dodanie użytkowników otrzymanych przez „get roster”). Użytkownicy z listy na serwerze GG mogą też automatycznie być dodawani przy rejestracji (jednak ta opcja jest też dostępna jedynie dla użytkowników w miarę nowoczesnych klientów). Poprawiłem nieco obsługę powiadamiania o obecności i powinien zniknąć problem dokuczliwy dla niektórych użytkowników GG w naszych rosterach (wielokrotne „zmiany” statusu po zalogowaniu).

A więc wydałem przed chwilą jabber-gg-transport-2.0.2. Powinien on już się prawidłowo kompilować na FreeBSD i innych systemach nie-linuksowych (a raczej nie-glibcowych). Mam nadzieję że nowych pluskiew nie wprowadziłem.

Nie było mnie, ale już jestem

W piątek wieczorem pojechałem do moich dziewczyn (i teściowej) do Bochni. Okazało się że z Gliwic do Bochni jest, dzięki DTŚ i A4, jedynie 2h drogi.

Niestety wypady do kopalni soli Krysi nie posłużyły i pochorował nam się dzidzuś :-(. W sobotę nie było jeszcze tak źle, więc wybraliśmy się na wycieczkę. Oczywiście celem był plac zabaw z karuzelą :-). Po powrocie Krysi katarek dokuczał i znacznie bardzie i zamówiliśmy sobie Pediatrę. Pani doktor obejrzała Krysię, stwierdziła że nic poważnego i antybiotyków nie ma sensu dawać, ale zapisała dużo innych leków. Kupiliśmy, ale jak przyszło podać je dziecku okazało się, że to nie takie proste. Dzidzia plucie ma już bardzo dobrze opanowane, a lekarstwa jej nie posmakowały :-(.

W nocy spała nienajgorzej, mimo że trochę chyrlała i miała niewielką gorączkę. Dzisiaj rano miała bardzo dobry humorek, ale był bardzo osłabiona, wyglądała więc jak po pół litrze :-). Pogoda się popsuła i padał deszcz, więc dzisiejszy spacerek zaliczyła na hotelowym korytarzu – albo sama pchała wózek tam i spowrotem, albo kazała siebie wozić 🙂 . O 15tej wyjechałem i teraz dziewczyny muszą sobie znowu radzić same. Napewno sobie poradzą 🙂

Nowy transport GG

Miało się 2.0.1 pojawić i się pojawiło. Wersja ta to głównie poprawki poprzedniej. „get roster” nie powinno już wywalać transportu, a wszystkie logi powinny być prawidłowo tłumaczone (oczywiście jeśli ktoś używa polskiego locale w systemie). Nowa funkcja jest tylko jedna: transport pokazuje (po wysłaniu mu wiadomości) numerek GG z którym użytkownik się zarejestrował. Mam nadzieję, że ta wersja będzie działać naprawdę stabilnie.

Różne

Jestem nieco niewyspany, bo wczoraj do pierwszej siedziałem przed kompem – o północy naszego czasu (22:00 UTC) jab foundation@conference.jabber.org było spotkanie dotyczące protokołów Jabbera (a dokładniej „wiosennych czystek” w JEPach) i postanowiłem tam zajrzeć. Przy okazji JEP-0050 wyszła sprawa języka przesyłanych komunikatów. Dzisiaj rano naskrobałem swoją propozycję podejścia do tematu (taki niby-JEP), na razie bez odzewu.

Przed chwilą skończyłem mod_stats dla jabberd 1.4.x. Jest to prosta implementacja JEP-0039 (statistics gathering) pozwalająca zbierać statystyki serwera, ale nie tylko. Dostępne jest to tutaj.

Dzisiaj udało się żonie wreszcie internet w tej Bochni odpalić. Wczoraj podobno mieli coś tam z kablami popsute, dzisiaj naprawili i trzeba było tylko adres na interfejs dodać (nie mam pojęcia czemu sam się nie dodał) i poprawić resolv.conf. Pierwsze udało mi się Iwonce przez telefon wytłumaczyć, potem podyktowałem jej ssh z odpowiednimi parametrami żeby tunel SSH po SSH zrobić (tam jest maskarada oczywiście), zalogowałem się na swój laptopik i poprawiłem resztę. W każdym razie już działa i żona nie jest już odcięta od cywilizowanego świata. 🙂