28 stycznia 2005
13:43:41
|
kategorie:
firefox,
oprogramowanie,
praca,
sprzęt,
W firmie mamy całą masę drukarek w sieci, ale jak ja chciałem coś wydrukować, to ciężko było. Bo
te drukarki to albo jakiś Develop
(słyszał ktoś o takiej marce?), albo
Xerox PEcośtan
, po których nawet żadnego śladu na linuxprinting nie ma, a próby ujarzmienia
kończyły się fiaskiem. Jedna sensowna (HP LaserJet 1200) podłączona była do
komputera kumpla, który albo był wyłączony, albo skutecznie zahasłowany,
albo... go nie było.
W końcu przekonałem kumpla, że lepiej podłączyć tę drukarkę do mnie. W końcu
ja mam zawsze komputer włączony, a on się z tego Windowsa jakoś podepnie.
Dzisiaj to konfigurowałem. Lokalnie ruszyło od kopa (podpięte pod USB, bo
kabelek równoległy ktoś zwinął), trochę więcej napracowałem się przy
udostępnianiu przez Windows, bo trzeba było odpowiednie sterowniki przygotować
(drukarka udostępniona jest jako PostScriptowa -- nie podoba mi się
Microsoftowa idea sterowników do każdej drukarki na każdym kompie osobno).
W każdym razie kumpel z Windowsa wydrukował sobie co chciał, bez najmniejszych
problemów.
W końcu przyszedł czas na mnie. Korzystając z tego, że już mam drukarkę
(ciekawe jak długo, hehe), postanowiłem wydrukować dla szefa dokument który
napisałem. Dokument był w reStructuredText, więc zrobiłem z tego HTML,
otworzyłem w Firefoksie i wcisnąłem print
. A ten tylko Memory
Fault
powiedział i zniknął. Super. Dłubanie w about:config nic nie pomogło.
No to jako ostatnią deskę ratunku wziąłem Konquerora. Ten pięknie wykrył
drukareczkę,
ale jak dałem podgląd wydruku
to pokazał mi coś, co mogłoby być moim tekstem, ale zapisanym
alfabetem Morse'a. Mimo to wcisnąłem print
. I wydrukowało... tylko że
maciupkimi literkami (mimo wszystko czytelnymi). Oczywiście w opcjach wydruku (cała masa ich była) nie
znalazłem nic co by mi te literki zwiększyło. W opcjach całego Konquerora było jakieś zwiększanie fontów...
ale max na 18 udało mi się to ustawić (wcześniej było 14), nawet już nie
sprawdzałem, czy na wydruk to ma jakiś wpływ -- olałem sprawę, szef się jakoś doczyta...
Ciekawe czy jak będę potrzebował z OO coś wydrukować, to czy coś z tego wyjdzie...
25 stycznia 2005
22:03:59
|
kategorie:
pierdoły,
A z rozpędu zrobiłem sobie jeszcze dwa testy...
Podobno tylko 2% ludzi jest normalniejsza ode mnie. Co za świr to
pisał, jeśli ja mam być wzorem normalności???
Czyżbym jednak nie był taką łajzą bożą
za którą mnie niektórzy uważają?
;-) Eee... biorąc pod uwagę poprzedni test (jego wiarygodność)
nie mam się co łudzić...
25 stycznia 2005
21:20:01
|
kategorie:
pierdoły,
... jestem nerdem, to słychać. Jestem nerdem, to widać, słychać i czuć.
25 stycznia 2005
12:23:08
|
kategorie:
spam,
Dzisiaj rano, jak codzień, pozbierałem różne spamy ze spam-folderów
i posłałem na SpamCopa. Po chwili okazało się,
że niezbyt uważnie przejrzałem się temu do kogo raporty wysyłam... bo jeden
raport przyszedł do mnie. Okazało się, że w spamie było nasze logo -- obrazek
pobierany z naszej strony. Wygląda na to, że to miała być część nazwy adresata
w nagłówku tej niechcianej oferty, że niby taka spersonalizowana. Poza tym obrazkiem
i byciem adresatem wiadomości, to z tym spamem nie mieliśmy nic wspólnego. No
ale cóż, przez moje przeoczenie zostaliśmy odnotowani przez SpamCop. Oczywiście zaraz
poinformowałem SpamCopa, że nadawca reklamuje naszą stronę bez naszej zgody
(to najbardziej pasowało do możliwości które były do wyboru). Wyglądało na to,
że na tym sprawa się zakończyła...
... jednak nie. Jakiś czas później dzwoni telefon. Z onet.pl. Czy to wy wysyłacie oferty na telefony
VoIP?
. Od razu skojarzyłem sprawę. Onet też dostał moje zgłoszenie przez
SpamCopa, jako właściciel domeny vp.pl
i, podobnie jak SpamCop,
dopatrzył się tam naszego loga i adresu WWW. Udało się sprawę wyjaśnić (co nie
musiało być takie proste, bo generalnie słuszne jest założenie spamer zawsze
kłamie
), miejmy nadzieję, że pan z onetu już męczy odpowiednie osoby.
W każdym razie to bardzo miłe, że dział abuse
dużego portalu poważnie
traktuje swoją prace i szybko reaguje na zgłoszenia, także te ze SpamCopa
(który bardzo ułatwia wysyłanie zgłoszeń, ale z którego zgłoszenia są często
ignorowane przez odbiorców). Oj gdyby wszyscy nasi ISP tak działali...
szczególnie taki jeden duży operator telekomunikacyjny... Ech, rozmarzyłem się
;-)
20 stycznia 2005
09:02:43
|
kategorie:
w sieci,
Nie dostałem odpowiedzi od urzędu
miejskiego o
stronie którego pisałem wcześniej, więc już chciałem to zgłosić do
Osiołków, ale jeszcze sprawdziłem...
i niesamowite... poprawili. :-)
Przy okazji okazji dowiedziałem się, że: Centrum Zarządzania Kryzysowego
Wojewody Śląskiego ostrzega przed silnym wiatrem i intensywnymi opadami
śniegu w naszym regionie.
i, że wszyscy mieszkańcy Gliwic proszeni są o
zachowanie szczególnej ostrożności
. Trzeba się bać? Czy po prostu po wpadce
służb ostrzegania w Azji u nas dmuchają na zimne?
18 stycznia 2005
14:42:20
|
kategorie:
praca,
sieci,
spam,
Walczę sobie właśnie z zombie w naszej sieci... To znaczy wyciągam z logów
podejrzane adresy, z których było podejrzanie dużo połączeń SMTP, oglądam na co
się łączą i jak to rzeczywiście są różne MXy, to blokuję port 25 dla tych
komputerów. Standardowa procedura...
Dzisiaj jednak pojawiło się coś ciekawego... niektóre komputery łączą sie na
dziwne adresy IP (bez revDNS, lub z automatycznym
revDNS jak np.
z neostrady), co sugerowałoby jakieś P2P na porcie 25 (zdarza się). Jednak na
niektórych z tych IP było normalne SMTP. Sprawdzając co to za adresy (czy
revDNS wygląda na jakiegoś MXa) trafiłem na IP: 207.46.250.119. To co pokazało mi
host 207.46.250.119 poraziło. Uznałem, że jakiś spamer przypisał sobie tyle
nazw, żeby utrudnić wykrycie albo ogłupić filtry. Nawet nie sprawdzałem czy
prosty DNS dla nich działa, założyłem, że nie... Z ciekawości zajrzałem jeszcze
do WHOIS... i szczęka mi opadła. Potem dla pewności sprawdziłem prosty DNS.
Wszystko się zgadza. Po cholerę ci idioci robili coś takiego? Żeby resolvery
na całym świecie się nie nudziły?
A teraz mam problem, czy te kompy co się tam (i nie tylko tam) łączyły są
rzeczywiście zarobaczone, czy to po prostu nowe normalne zachowanie
popularnego oprogramowania...