Mamy wybitnie uzdolnione dziecko

Mamy w domu taką latarkę, co świecić nie chciała, jak już świeciła to tylko
w konkretnej pozycji i ledwo-ledwo. Dzisiaj postanowiłem ją naprawić.
Rozkręcam, odginam blaszki na różne sposoby, skręcam i nie działa (tylko
chwilkę przy skręcaniu się zaświeciła), tak kilka razy. W końcu się poddaję,
a Krysia się pyta mogę trochę z latarką porobić?. Myślę sobie Czemu
nie? bardziej nie zepsuje.
. Wzięła więc śrubokręt i latarkę i zaczęła
w niej dłubać. Przez chwilę myślałem, że będzie trzeba rozwalić latarkę, żeby
wyciągnąć z niej śrubokręt, ale nie. W końcu zaczęła wrzucać baterie, a ja
tylko przypilnowałem, żeby wkładała je prawidłowo (dzióbkiem do góry).
Skręciłem latarkę… i świeci! :-) Ale w sumie, czym się
dziwić… to wnuczka dwojga elektryków i jednego energetyka oraz córka
elektronika — trochę w genach musiało się jej dostać.

Obejrzeliśmy w końcu film…

Wczoraj pojawiłem się w wypożyczalni z reklamacją. Reklamacja może być
przyjęta, owszem, ale jak przedstawię paragon. W portfelu miałem jak zwykle
około 100 paragonów (z części już treść odparowała), ale akurat tego nie.
W kieszeniach też go nie było. Trudno. W końcu kilka razy mnie uprzedzali, że
paragon jest potrzebny do ewentualnej reklamacji. Tylko czemu nigdy tego nie
traktowałem poważenie?

Wybrałem sobie inną płytkę, ale przed wypożyczenie zażyczyłem sobie
zobaczyć jej powierzchnię. Nie spodobała mi się. Pytam się, czy wszystkie tak
mają, dowiedziałem się, że te starsze tak. Podobno żeby znaleźć nowszy to mam
szukać tych z numerkami około 15000. Znalazłem coś ponad 15900. Wyglądało
nieco lepiej, więc wziąłem.

Tym razem napęd nie odmówił współpracy. Raz się zaciął, ale ma już swoje
lata i nie jest modelem z górnej półki, a płytka fabrycznie nowa nie była.
Filmik więc obejrzeliśmy bez zakłóceń. Rzecz była o problemach małżeńskich
(właściwie pomałżeńskich) i sąsiedzkiej pomocy, ze szczęśliwym zakończeniem.
Dużo przyjemniejsze niż to co zaserwowała nam Gala, chociaż zapewne dużo mniej
ambitne. Ale cóż… my hołota. ;-)

Wrrr…

I znowu sobie filmu nie obejrzeliśmy… okazało się, że wypożyczona płytka
jest tak zniszczona, że tylko skutecznie zawiesza napęd i procesy się do niego
odwołujące…. Czemu w wypożyczalni tego nie sprawdziłem? przecież widać te
wszystkie plamy i rysy, czy wręcz dziury w powierzchni… Mam nadzieję, że
przynajmniej bezproblemowo wymienią mi tę płytkę, albo zwrócą kasę.

Filmy…

Jakiś czas temu żona kupiła Galę z filmem tylko dla dorosłych.
W sobotę wieczorem go sobie obejrzeliśmy… i pożałowaliśmy. Nie
spodziewaliśmy się jakiś śmiałych scen, czy porywającej fabuły, ale liczyliśmy
na to, że będzie na czym oko zawiesić i film nas dotakowo rozgrzeje do
zabawy… tfu… do obowiązków małżeńskich znaczy się. ;-)

Już na początku niektóre sceny były zadziwiająco śmiałe, a fabuła wydała
nam się rzeczywiście głupia. Ostatecznie jednak film okazał się okropnym
paskudztwem, którego lepiej byłoby nie kupować. Zastanawialiśmy się jakim
cudem coś takiego ktoś dodał to takiego pisma jak Gala. Żona aż pogoolała…
i znalazła recenzję tego
filmu
. Ooops… wygląda na to, że my się nie znamy na sztuce, a to było
poważne kino….

Uznaliśmy jednak, że czy poważne, czy niepoważne, to my takich świństw
oglądać nie będziemy… dzisiaj po drodze do pracy wstąpiłem do wypożyczalni
i wziąłem coś normalnego (;-)), po czym ochota na seks
raczej nie przejdzie… zobaczymy.