Nodes 26,29,30,38,41 booting

Kiełkowanie niezidentyfikowanej papryczki (#41)

Jestem trochę zaskoczony… Komórki 25-36 to, podobno, papryczki odmiany Habanero (Capsicum chinense), znane z długiego okresu kiełkowania (od 3 do 5 tygodni) i powinny kiełkować ostatnie.

Komórki 37-44 natomiast, to nasionka na szybko wydłubane z papryczki kupionej w pobliskim warzywniaku (która potem została przerobiona na pyszne chilli con carne). Nie liczyłem za bardzo na to, że z tego coś się uda wyhodować, więc sadziłem po dwa nasionka do komórki. I jednak kiełkują. :-) Mimo, że nie znam odmiany, to spokojnie mogę założyć, że to będzie coś z gatunku Capsicum annuum, a te podobno kiełkują najszybciej – pod tym względem już nie ma niespodzianki.

Koncerty końcoworoczne

Ostatni weekend roku szkolnego, podobnie jak w poprzednich latach, upłynął nam pod znakiem koncertów końcoworocznych szkoły Yamaha. Tym razem dla nas były aż trzy. Ja się powyżywałem trochę z aparatem i chyba nawet, mimo pewnych braków sprzętowych (lampa błyskowa!) coś mi z tego wyszło…

W sobotę odbył się koncert wokalistów. Krysia z koleżankami zaśpiewały „Bądź gotowy dziś do drogi” i „A ja wolę moją mamę”:

Krysia –  „Bądź gotowy dziś do drogi”
Krysia – „A ja wolę swoją mamę”

Krysia z koleżankami –  „Bądź gotowy dziś do drogi”

Inne wokalisty też się nieźle zaprezentowały:

Yamaha PMS, koncert końcoworoczny – wokaliści
Yamaha PMS, koncert końcoworoczny – wokaliści

Yamaha PMS, koncert końcoworoczny – wokaliści

W niedzielę przed południem wystąpił… Krzyś. Tak, to półtora roczne dziecko, które do szkoły muzycznej zaczęło uczęszczać, zanim jeszcze rok skończyło… ;-)

Krzyś – „Niemowlak” z Krainy Dźwięku
Krzyś – Niemowlak z Krainy Dźwięku

Były tam oczywiście też inne dzidziusie („Niemowlaki w Krainie Dźwięku”) i odrobinę większe dzieci („Szkraby i Muzyka”):

Inny Niemowlak z Krainy Dźwięku
Szkraby i Muzyka

Po południu wystąpiła znowu Krysia, z klasą keyboardu:

Krysia przy keyboardzie
Krysia z czerwoną chustą

Dziewczynki przy keyboardach
Niektórzy nie tylko grali, ale i tańczyli

Finał koncertu klasy keyboardu

Wakacje z DADĄ

Zeszły tydzień (od niedzieli, do niedzieli) spędziłem w Lubuskiem, w lesie, niedaleko jeziora, gdzie asfaltowe drogi już się skończyły…

Znaki

Z córką pojechaliśmy na „Wakacje z DADĄ”. To takie wczasy z organizowanymi zajęciami („twórczymi” i „sportowymi”) dla dzieci, a wieczorami dla dzieci i rodziców. Odbywało się to w „Domu pod Lipą” w Silnej Nowej. Bez większych luksusów (np. wspólne łazienki), ale bardzo przyjemne miejsce.

Dom Pod Lipą i ten ogród…

Pokoik

Krysia kąpała się z innymi dziećmi w jeziorze (zajęcia „sportowe”), robiła flagę (patrz wyżej), farbowała koszulkę, gotowała krówki itp. Ja w tym czasie sobie wypoczywałem szwendając się po lesie, albo czytając książkę. Na „warsztatach” rodzinnych jednak i ja musiałem się wykazać, robiąc kwiatka z filcu, czy np. taką „kotosienicę” (projekt Paskudy):

Kotosienica

Miałem też okazję spróbować fotografii otworkowej – robienia zdjęć dziurawą puszką zamiast aparatu za parę tysięcy, a potem wywoływanie ich w kabinie prysznicowej „uszczelnionej” czarną folią:

Domek na drzewie

Zdjęć przywiozłem niewiele i raczej z lasu niż z warsztatów… pewnie dlatego, że fotografowanie dzieciarni mnie nie pociąga i trzymałem się z dala dziecięcych warsztatów (zgodnie z zaleceniami organizatorów, zresztą) … Bo tam strasznie dużo tych dzieci było… ale jakoś dałem radę. ;-)

A w lesie zrobiłem, o takie:

Ważka
Dzięcioł

Mrówki

Fotek parę…

Wczoraj pierwszy raz w tym roku wybraliśmy się do Szałszy. Widząc kwitnące podbiały chwyciłem za aparat…

Kwiat podbiału

…a z aparatem ciągnęło mnie w stronę lasu. Po drodze mijałem przydrożne drzewka na których siedziało stado trznadli:

Trznadel
Trznadel od tyłu

W lesie też udało się coś ustrzelić: :-)

Wiewióry

Wracając do zabudowań trafiłem akurat na przedświąteczne mycie okien: ;-)

Wiosenne mycie okien :)