Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Zasłyszane na placu zabaw

Dwóch chłopców siedzi na huśtawkach i dyskutuje:

– Wiesz ile ja miałem dziewczyn?

– A ty wiesz ile ja miałem dziewczyn?

– Gdy byłem w maluchach, to wiesz ile miałem dziewczyn. Jedenaście!

– A ja czterdzieści!

– Niemożliwe! Nawet w jednej klasie nie ma tylu osób.

[...]

– A wiesz, że kolega z klasy mojego brata to się w całej szkole kocha? Ale tylko w dziewczynach. W chłopcach nie.

9 komentarzy do wpisu „ Zasłyszane na placu zabaw”


Coming out, czyli: wyście prawdziwej cioty nie widzieli

O!

[censored]

P.S. Ja czasem (po kąpieli) rzeczywiście tak po domu chodzę... %-)

Update: Ooops... linku zapomniałem...

74 komentarze do wpisu „Coming out, czyli: wyście prawdziwej cioty nie widzieli”


Inne atrakcje

Po nieudanej reklamacji nieudanej wypłaty z bankomatu dzisiaj znowu składałem w banku reklamacje...

Przy opisie ostatnich wizyt w aptece napisałem, że wziąłem kwitki, bo już bankowi nie bardzo ufam. I słusznie. Transakcja niby anulowana, dostałem do ręki potwierdzenie (z logo banku)... a z konta odpowiednia suma potrącona i nigdy nie oddana. No więc dzisiaj, jak już włóczyłem się po mieście, poszedłem złożyć reklamację. Pani nawet nie była zainteresowana kwitkami i wyraziła zdziwienie, że ja wątpię w to, że bank mnie potraktuje poważnie. Jednak przekonałem ją, żeby ksero kwitków załączyła do papierów. A oryginałów wolę sam przypilnować.

Ale co tam kłopoty ze zdrowiem i z bankiem... w końcu mają przyjść do mnie dwie paczki, zamówione na pocieszenie. Specjalnie w pracy czekałem z wyjściem po drugie śniadanie, do południa (do 12:15 dokładniej), bo wiem, że poczta przychodzi przed południem. Gdy przychodzi polecony lub paczka (w każdym razie coś wymagające potwierdzenia) to z portierni dzwonią, żeby odebrać. Nikt nie zadzwonił, ale wychodząc z budynku spytałem na portierni, czy poczta już była (była) i czy coś do mnie nie przyszło (podobno nie). Spieszyłem się załatwić co miałem do załatwienia w mieście, więc nawet nie spojrzałem co tam za szybką u nich leży.

Gdy wróciłem też mnie nikt informacją o poczcie nie zaatakował (a bywało, że prawie biegali za mną z papierowym spamem)... No trudno, jak nie dziś, to może jutro...

Gdy przyszedł czas wychodzić z pracy, okazało się, że nie ma nikogo na portierni. Nie było nawet komu kluczy oddać. Co gorsza, nie było kogo opieprzyć... bo za szybką znalazły się dwa awizo do mnie... Olałem oddanie klucza i poszedłem do domu.

Awiza odebrała żona przy okazji lekcji gry na gitarze (w tym samym budynku). No więc jutro czeka mnie jeszcze spacer... na dwie różne poczty (na główną po polecony i na przydworcową po paczkę)... Żeby było śmieszniej, to w tym samym budynku, w którym mam biuro, też jest poczta, ale to nie mój rejon...

5 komentarzy do wpisu „ Inne atrakcje”


Oszukany przez bankomat, c.d.

Ciąg dalszy moich przygód z bankomatem. Dzisiaj przyszło do mnie pismo z banku:

Szanowny Panie,

W nawiązaniu do Pana reklamacji, dotyczącej częściowej wypłaty z bankomatu uprzejmie informujemy, że Pana reklamacja jest niezasadna.

W dniu 31-08-2007 r. o godz. 18:06 miała miejsce transakcja na kwotę 500,00 PLN w bankomacie mieszczącym się w Gliwicach przy ul. Kozielskiej 89. Transakcja ta zakończyła się wypłatą żądanej gotówki i słusznie obciążyła Pana rachunek.

Informując o powyższym pozostajemy

z poważaniem,

Bank Polska Kasa Opieki S.A.

Ciekawe skąd ta pewność. Jakie procedury ją zapewniły? Pewnie tylko przeliczyli pieniądze które zostały w bankomacie. A co, jeśli człowiek napełniający bankomat na półeczkę z banknotami stuzłotowymi zamiast dwóch stów położył dwie piędziesiątki, a stówę włożył sobie do kieszeni? Po mojej wypłacie ilość pieniędzy w bankomacie zgadzałaby się z tym, co powinno tam być. Czy banki się jakoś zabezpieczają na taką ewentualność? Jak?

Pewnie mógłbym próbować pisać kolejne pisma... ale dla tych 100zł to mi się nie chce. Najgorsze, że podejrzany bankomat mam najbliżej i raczej nie zrezygnuję z korzystania z niego. Przynajmniej nie przed kolejną wpadką.

14 komentarzy do wpisu „ Oszukany przez bankomat, c.d.”


Oszukany przez bankomat

Zaczęło nam się robić pusto w portfelach, więc poszedłem do bankomatu po gotówkę. Normalnie wkładam kartę, wklepuję PIN, wybieram wypłatę 500zł, pokwitowanie sobie darowałem... Wyciągnąłem kartę, wziąłem pieniądze, szybko sprawdziłem, czy się zgadza: z wierzchu dwie pięćdziesiątki, dalej setki. W sumie 6 banknotów. OK.

Przyszedł czas oddać pieniądze żonie (tradycyjnie sobie chciałem te 50zł zostawić). I żona protestuje, że mało. Jak to mało? A tak to... ostatnie dwa banknoty w pliku to nie były setki, ale pięćdziesiątki. Bankomat dał mi o 100zł za mało. :-(

Poleciałem do bankomatu zobaczyć, czy jest tam podany jakiś numer do zgłaszania reklamacji. Nie było. Ale to bankomat naszego banku (PEKAO), więc zaraz po powrocie do domu zadzwoniłem na infolinię. Szybko zostałem spławiony: wszelkie reklamacje finansowe należy osobiście składać w oddziale banku. Dla mnie wydawało się oczywiste, że jak tylko bankomat zaczyna źle działać, to bank będzie chciał o tym wiedzieć. Ale widać się myliłem... widać liczą na to, że ludziom nie będzie się chciało reklamować i może nawet na tym zarobią...

No cóż, jutro wybiorę się do banku i tam pomarudzę. Dzisiaj jeszcze tylko opisałem zdarzenie i moje uczucia do banku w formularzu reklamacji w interfejsie internetowym – zapewne to nic nie da, ale mi trochę ulżyło. ;-)

48 komentarzy do wpisu „ Oszukany przez bankomat”


Źle się dzieje w naszym kraju

Nie, nie mam zamiaru pisać o poczynaniach naszego rządu. Na nich prawie wszyscy narzekają, zwykle tak, jakby ten rząd był zupełnie oderwany od społeczeństwa. Ja teraz właśnie o tym drugim...

Jest sobie na Gazet.pl artykuł o aresztowaniu faceta przyłapanego na fotografowaniu małych dzieci na plaży. Artykuł, jak artykuł, nie ma co się czepiać. Pomijam kwestię tego, czy policja miała podstawy do do zatrzymania i rewizji. To co mnie przeraża, to komentarze do artykułu...

Parę cytatów:

  • trzeba być bez wyobraźni,żeby puścic dziecko nago na plażę.Niektórzy rodzice naprawdę mają pusto w głowach...
  • Raz że to jest niehigieniczne, a dwa że trzeba mieć dekiel przestawiony zeby w dobie rozbestwienia pedofilstwa rozbierać dzieci i robić z tego pokaz publiczny a później ryje rozdzielać.
  • Multum ludzi, jeden kolo drugiego, nie wiadomo jakie swiry wsrod nich, a ci puszczaja swoje kilkuletnie dzieciaki bez majtek.

Odkąd pamietam na plażach małe dzieci bawiły się nago. Teraz nagle to ma być niemoralne, niebezpieczne, czy co tam jeszcze?

Do tego dochodzi ściganie opalających się topless (niestety informacje podawane jako sensacja w sezonie ogórkowym, więc niewiele znam szczegółów, np. czy chodzi o wyznaczone plaże, czy całość wybrzeża), Obrońcy moralności reagujący na każdy przejaw czułości w nieodpowiednim miejscu... itd. itp. Po przeczytaniu kartki w męskiej szatni na basenie Proszę przebierać się w przebieralni (takie trzy wydzielone kabiny) zacząłem się zastanawiać, czy pod prysznic mam iść w ubraniu...

Aż się ma ochotę, w ramach protestu, do jakiejś organizacji naturystycznej zapisać... ;-)

30 komentarzy do wpisu „ Źle się dzieje w naszym kraju”



[szpieg] Jesteście obserwowani...