Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Inne atrakcje

Po nieudanej reklamacji nieudanej wypłaty z bankomatu dzisiaj znowu składałem w banku reklamacje...

Przy opisie ostatnich wizyt w aptece napisałem, że wziąłem kwitki, bo już bankowi nie bardzo ufam. I słusznie. Transakcja niby anulowana, dostałem do ręki potwierdzenie (z logo banku)... a z konta odpowiednia suma potrącona i nigdy nie oddana. No więc dzisiaj, jak już włóczyłem się po mieście, poszedłem złożyć reklamację. Pani nawet nie była zainteresowana kwitkami i wyraziła zdziwienie, że ja wątpię w to, że bank mnie potraktuje poważnie. Jednak przekonałem ją, żeby ksero kwitków załączyła do papierów. A oryginałów wolę sam przypilnować.

Ale co tam kłopoty ze zdrowiem i z bankiem... w końcu mają przyjść do mnie dwie paczki, zamówione na pocieszenie. Specjalnie w pracy czekałem z wyjściem po drugie śniadanie, do południa (do 12:15 dokładniej), bo wiem, że poczta przychodzi przed południem. Gdy przychodzi polecony lub paczka (w każdym razie coś wymagające potwierdzenia) to z portierni dzwonią, żeby odebrać. Nikt nie zadzwonił, ale wychodząc z budynku spytałem na portierni, czy poczta już była (była) i czy coś do mnie nie przyszło (podobno nie). Spieszyłem się załatwić co miałem do załatwienia w mieście, więc nawet nie spojrzałem co tam za szybką u nich leży.

Gdy wróciłem też mnie nikt informacją o poczcie nie zaatakował (a bywało, że prawie biegali za mną z papierowym spamem)... No trudno, jak nie dziś, to może jutro...

Gdy przyszedł czas wychodzić z pracy, okazało się, że nie ma nikogo na portierni. Nie było nawet komu kluczy oddać. Co gorsza, nie było kogo opieprzyć... bo za szybką znalazły się dwa awizo do mnie... Olałem oddanie klucza i poszedłem do domu.

Awiza odebrała żona przy okazji lekcji gry na gitarze (w tym samym budynku). No więc jutro czeka mnie jeszcze spacer... na dwie różne poczty (na główną po polecony i na przydworcową po paczkę)... Żeby było śmieszniej, to w tym samym budynku, w którym mam biuro, też jest poczta, ale to nie mój rejon...


Komentarze

Arietta

15 października 2007 18:46:18

Nie rozumiem tej rejonizacji? Jak to? po co w takim razie poczta w tym samym budynku skoro nie o nią chodzi?

Jajcuś

15 października 2007 18:51:07

A ja trochę rozumiem… to bardzo mała poczta, jakby miała obsłużyć cały nasz biurowiec, to by się zatkała… Ale na pewno dało by się to inaczej rozwiązać.
Z domu też mam najbliżej do tej małej poczty, a chodzić muszę dalej (na jeszcze inną pocztę, na sąsiednim osiedlu). Zresztą, do domu też dziś przyszło awizo, ale dla żony. Więc w sumie jutro trzy poczty do odwiedzenia…

Kasia

15 października 2007 19:04:17

a to poczta była? bo ktoś mi kiedyś opowiadał o starciach z firmą kurierską...

AlchemyX

15 października 2007 19:16:23

Może sprawę da sie załatwić wpisując odpowiednik od i dopisek Poczta jakaśtam. Tak robiła moja rodzina mieszkająca na wsi, która podlegała pod jakąś tam odległą miejscowość, a w ten sposób przesyłki trafiały do sąsiedniej większej wioski, gdzie było blisko

Piotr Eckhardt

16 października 2007 00:04:41

To po co robi się pocztę która nie może obsłużyć jednego biurowca?

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...