Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Moherowy beret przedmiotem kultu?

Po przeczytaniu tego artykułu naszła mnie myśl: czy moherowy beret stał się przedmiotem kultu religijnego, skoro jego niewłaściwe użycie jest obrazą uczuć religijnych? Teraz w każdej szkolnej sali będzie wisiał, obok krzyża, moherowy beret?

7 komentarzy do wpisu „ Moherowy beret przedmiotem kultu?”


Brawo dla Hochland

Wreszcie serek topiony się sensownie rozpakowuje. :-) Po tylu latach męczarni... ;-)

8 komentarzy do wpisu „ Brawo dla Hochland”


fstab-sync zniknął?

Miesiąc temu opisałem jak sprytnie skonfigurowałem sobie czytnik kart w moim nowym komputerku. Dzisiaj chciałem sobie tym sposobem zgrać zdjęcia z karty CF. Wkładam kartę, robię mount /media/cf... i nie ma takiego katalogu. W fstabie też żadnej wzmianki o włożonej karcie, mimo że wciąż jest nagłówek: # This file is edited by fstab-sync - see 'man fstab-sync' for details. Chciałem spróbować odpalić fstab-sync ręcznie... ale nigdzie nie ma czegoś takiego...

Szukam poldkiem po pakietach – nie ma. Zaglądam do hal.spec i dowiaduję się, że fstab-sync zostało usunięte ze źródeł. Zaglądam do ChangeLog i dowiaduję się tylko tyle, że zostało usunięte. Ani słowa na temat dlaczego i co w zamian. Na stronach Hala wyszukiwanie hasła fstab-sync nie pokazuje nic.

No pięknie... niech ja jeszcze się kiedyś jakąś ciekawą technologią zainteresuję... Ciekawe, czy jak skonfiguruję udev, żeby mi robiło symlinki dla urządzeń czytnika kart, to też to za miesiąc przestanie działać...

11 komentarzy do wpisu „ fstab-sync zniknął?”


Łażenie po drzewach

Jakiś czas temu wyczytałem na newsach, że w Świerklańcu jest fajny park linowy. Jakiś czas temu mi mama wychwalała coś podobnego tyle, że w Wiśle. Ja kiedyś uwielbiałem łazić po drzewach, więc chętnie czegoś takiego bym spróbował. Dzisiaj ładna pogoda, dzień wolny, dobrze by było go jakoś miło z rodzinką spędzić. A o Świerklańcu dużo dobrego, nie wliczając tego parku linowego, słyszałem. Zabrałem więc rodzinkę na wycieczkę...

Na miejsce trafiliśmy właściwie bez problemu (nie licząc tego jak się władowałem jak blondynka pod prąd przy samym wjeździe do parku). Już w pierwszej chwili stwierdziliśmy, że tamtejszy park pałacowy jest wielki. I do tego bardzo ładny. Pełno ludzi, ale nie aż tyle, żeby uprzykrzało to nam tam pobyt. Znaleźliśmy też wspomniany park linowy.

Właściwie to nie byłoby go w ogóle widać, gdyby nie tłumek ludzi patrzących się w górę. Gdy podeszliśmy okazało się, że rzeczywiście tam coś jest – kilka drzew połączonych linowym torem przeszkód. Właśnie jakiś gostek kończył tam zabawę. Było widać, że ma niezłego pietra, a przy okazji niesamowicie godoł po śląsku. Zresztą instruktor nie był gorszy – przyjezdni z innej części Polski mogli by uznać, że to takie przedstawienie dla turystów.

Gdy tamten zszedł zaraz zacząłem się rozglądać za jakąś kolejką, czy zapisami... Okazało się, że jeden chętny już jest, ale ja się też od razu załapię. Krótkie szkolenie – jak się bezpiecznie przypinać karabińczykami do lin asekuracyjnych i mogliśmy zaczynać. Ja pierwszy, za mną jakiś młody chłopak.

Najpierw sznurkową drabinką na górę. Wszedłem, ale tak się przy tym zmęczyłem, że zwątpiłem czy daleko zajdę. Na szczęście kolejne ćwiczenia już nie były takie siłowe. Przeszedłem większość tego toru przeszkód, poziom adrenaliny w organiźmie przy tym podskoczył to raczej niespotykanego u mnie poziomu. Przy którymś z kolei odcinku już całkiem nieźle mi szło – zaczynałem czuć się trochę pewniej... Do czasu. Gdy dotarłem do najdłuższego odcinka, z wiszącymi na sznurkach oponkami zwątpiłem. Mimo to spróbowałem, ale na drugiej oponce się poddałem. Z wysiłkiem jakoś jeszcze wróciłem na drzewo i poprosiłem o spuszczenie mnie w dół (schodzenie było chyba najprzyjemniejsze). Może innym razem przejdę więcej. Na dziś tej adrenaliny i wysiłku stanowczo wystarczy. :-).

A przy okazji przypomniała mi się jeszcze piosenka:

Po linie idziesz sam
i w całym cyrku cicho tak
i krok za krokiem musisz iść
nie masz odwrotu musisz spaść

wszyscy czekają żebyś spadł
wędrujesz po to żeby spaść
balansujesz po to żeby spaść
ta cisza jest dla ciebie

[...]
(Republika, Sam na linie)

3 komentarze do wpisu „ Łażenie po drzewach”


Wredni spamerzy...

Wredni spamerzy zaspamowali mi w komentarzach na Tracu moich projektów... Dobrze, że przyszło powiadomienie mailem, bo zrobili to tak sprytnie, że na stronie nie widać. A Trac jest nieco za ufny (pozwala każdemu kod HTML wrzucać) i nawet nie ma funkcji usuwania komentarzy... Na razie poradziłem sobie grzebiąc ręcznie w bazie.

Ograniczać dostępu tylko do zalogowanych użytkowników nie chcę, bo już zupełnie nikt tam się nie będzie udzielać (i tak nikt się nie udziela). Jest jakiś antyspamowy plugin do Traca, ale do wersji bleeding edge, której na razie nie mam ochoty testować. Będę musiał sobie inaczej poradzić... mam nawet pewien plan – popodpinać sensowne bazy DNSBL (te z open-proxy i z najbardziej zatwardziałymi spamerami) do Apache (pewnie przez mod_rewrite, bo mod_access_rbl nie bardzo mi się podoba). Coby serwerka za bardzo nie obciążać, to ograniczę się do blokowania POSTów. Zobaczymy co to da.

Na szybko chciałem zablokować od razu IP dzisiejszego spamera... ale nic z tego – ile spamów (treść wszystkich praktycznie identyczna), tyle różnych IP.

A, żeby ograniczyć problem na dobre, to trzeba by ograniczyć możliwość używania gołego HTML i zewnętrznych linków w komentarzach i wszystkich innych elementach, które mogą być edytowane przez niezalogowanych użytkowników. Ale tego Trac chyba też nie umie. :-(

7 komentarzy do wpisu „ Wredni spamerzy...”


Google Sitemaps

Szukając sposobu na usprawnienie indeksowania mojego bloga w nowej domenie, a w szczególności sposobu na odzyskanie Page Rank ze starej domeny, znalazłem ciekawą usługę Google: Google Sitemaps.

Podstawową funkcją Google Sitemaps jest przekazywanie robotom Google map swoich serwisów WWW, żeby ułatwić im robotę. Ale przy okazji dostajemy przydatne narzędzie w postaci informacji o indeksowaniu naszych stron – różne statystyki i informacje o napotkanych błędach. Bardzo miło.

Na buggerze zgłosiłem już propozycję nowego ficzera – generowanie sitemaps dla Google i innych wyszukiwarek obsługujących ten protokół. Gdyby taka funkcja była dostępna wcześniej, to pewnie indeksowanie mojego joggera pod nowym adresem poszłoby znacznie sprawniej. Ale i tak nie jest źle.

8 komentarzy do wpisu „ Google Sitemaps”



[szpieg] Jesteście obserwowani...