Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Mój jest ten kawałek Internetu…

…złe emocje i brudne buty proszę więc zostawić przed drzwiami.

Krótko...

Transport GG przeniesiony, PyXMPP właściwie też. No i sprzęt do nowego biura też przeniesiony... ale komp się po podłączeniu nie uruchamia. Szykuje się ciekawy pierwszy dzień w nowej pracy...

8 komentarzy do wpisu „ Krótko...”


Okularków nie będzie, przenosiny w pełni

Dzisiaj wybrałem się do okulisty (przy optyku) w celu dobrania okularów. Ten mnie zbadał, próbował dobrać odpowiednie szkła... i właściwie nic to nie dawało. Na siłę okularów sprawiał sobie nie będę – to by mi mogło bardziej zaszkodzić niż pomóc. To co zaobserwowałem u okulistki podczas badań kontrolnych najprawdopodobniej było tylko złudzeniem spowodowanym powiększającym działaniem szkieł. Dzisiaj więc zamiast recepty na okulary odebrałem receptę na krople do oczu. Zresztą podobne to tych co już mam – do Starazolinu, który wychwalałem już w zeszłym roku.

W związku ze zmianą pracy (do nowej już w czwartek) przenoszę różne rzeczy. Listy dyskusyjne moich projektów (CJC, PyXMPP, Transport GG) przeniosłem na swój własny serwerek (lists.jajcus.net), a z rozpędu zabrałem się za przenoszenie do siebie reszty tych projektów z JabberStudio (które najwyraźniej umiera). To ostatnie jeszcze trochę potrwa, bo to większa robota, ale pewnie w tym tygodniu skończę – wtedy dam znać co i jak, a przede wszystkim, gdzie.

Dzisiaj walczyłem jeszcze z dwie godziny z przenoszeniem kontaktów ze starego telefonu komórkowego (firmowego) na mój własny, prywatny. Ta marna namiastka IrDA/OBEX w moim Samsungu nie ułatwiała sprawy, ale stary laptop z IRDA, Multisync, trochę Pythona, trochę ręcznego grzebania w plikach wizytówek (bez tego, przy próbie importu czterech z moich kontaktów telefon się po prostu rebootował) i jakoś się udało. BTW: jak ktoś ma mój stary numer, a chciałby aktualny, to niech się do mnie zgłosi.

Z przenosin czeka mnie jeszcze wyniesienie swoich fizycznych zabawek (talerz, słuchawki, puszka na herbatę, kalendarz z gołymi babami itp.) ze starej roboty i zaniesienie sprzętu (komputer, monitor, telefony) do nowej. Z mniej materialnych rzeczy – posprzątanie po sobie na serwerach w starej firmie (wszelkie konta, aliasy, skrypty itp. zabawki) i podczepienie się do nowej (też se będę musiał jakiegoś majla założyć). System niby sobie już na nowym kompie zainstalowałem, ale nie pamiętam w jakim jest stanie... więc może jeszcze to mi trochę czasu zająć... a pracodawca pewnie będzie chciał już pierwszego dnia widzieć wyniki... ;-)

7 komentarzy do wpisu „ Okularków nie będzie, przenosiny w pełni”


Jajcuś okularnik?

Byłem dzisiaj na badaniach lekarskich przed nową pracą. Oprócz standardowego wywiadu, mierzenia ciśnienia, osłuchiwania zostałem wysłany na konsultacje do okulisty (praca przy komputerze). Liczyłem na tą wizytę, bo mam wrażenie, że coś u mnie ze wzrokiem jest nie tak ostatnio. Regulacja monitora, czy ustawienia antyaliasingu fontów nie pomagają -- ciągle mam literki jakby rozmyte i czy patrzę z bliska, czy z daleka na monitor, to cały czas źle. I męczą mi się oczy przy tym bardzo. Kiedyś tak nie było...

No więc trafiłem do okulistki. Ta obadała mnie różnymi przyrządami, kazała przeczytać literki z tablicy (jak zwykle umiałem przeczytać nie tylko wskazany wiersz, ale i wszystkie pozostałe) i stwierdziła, że wszystko ok. Jednak przerwałem jej wypisywanie kartki skarżąc się na te rozmazane literki. Zrobiła jeszcze kilka badań, w końcu założyła mi takie śmieszne okularki i kazała coś przeczytać. Ok, żaden problem.... potem włożyła w to, czy przekręciła szkiełko... i tekst się zrobił nagle ostry (a niby było z nim wszystko ok)! No to chyba nie wymyśliłem sobie problemu...

Okulistka stwierdziła, że mam astygmatyzm fizjologiczny (w Googlach znalazłem, że to taki normalny, jak ma każdy), ale skoro szkła pomagają, to mam iść do okulisty i sprawić sobie okulary. A na karteczce dopisała praca w okularach. Więc dzisiaj na spacerku z Krysią zahaczyliśmy o tutejszego optyka i zapisałem się na wizytę u okulisty na poniedziałek. Może niedługo będę przed kompem w brylach siedział...

18 komentarzy do wpisu „ Jajcuś okularnik?”


Nowa praca coraz bliżej...

Na dzisiaj wziąłem sobie wolne w starej robocie, bo umówiony byłem w Randstad w sprawach nowej pracy. Rano zamiast pojechać do Zabrza wziąłem pod pachę odkurzacz i ruszyłem do nowego biura. Jak jest okazja, to je trochę przyszykuję. Odkurzyłem, powycierałem kurze, potem wstąpiłem do żony po szczotkę i kij od mopa i wróciłem do biura umyć podłogę. Zbliżał się czas umówionego szkolenia BHP, więc ruszyłem w kierunku Górnych Wałów. Po drodze zjadłem drugie śniadanie z Wieszczem. Miałem jeszcze trochę czasu, to po zlokalizowaniu biura Randstad popętałem się chwilkę po mieście. Na miejscu byłem i tak przed czasem.

Dostałem kilka formularzy do wypełnienia, odbyłem szkolenie BHP (wraz z trzema operatorami wózków widłowych) a na koniec dostałem umowę o pracę do podpisania oraz skierowanie na badania. Lekarz mnie raczej do roboty dopuści, więc już właściwie wszystko załatwione. :-).

Później wybrałem się na małe zakupki i jeszcze raz wstąpiłem do biura, tym razem zamontować eleganckie gniazdka przy biurku i ładnie pospinać kabelki. Gdy tam będę już normalnie pracował, to nie znajdę czasu na takie pierdoły. Jutro rano na badania (znowu będę się musiał na trochę urwać ze starej roboty), w środę umówiony fachowiec do mycia okna, a w przyszły czwartek.... do roboty! Właściwie, to czemu ja to tak przeżywam? ;-)

2 komentarze do wpisu „ Nowa praca coraz bliżej...”


Zabaw nowym sprzętem ciąg dalszy...

Mój nowy komputerek sprawuje się znakomicie. Wszystko działa, nic się nie sypie. Nawet 3D wreszcie działa znakomicie (potestowałem trochę w Enemy Territory). Coś mi się zdaje, że moje poprzednie problemy z kartami ATI związane były z walniętą płytą główną. Zresztą, nie tylko to. Na nowej płycie wreszcie prawidłowo działa nagrywanie z mikrofonu. Na starej ciężko było złapać cokolwiek poza szumem i to niezależnie od tego, czy używałem wejścia audio z samej płyty, czy z dodatkowej karty muzycznej.

Dzisiaj postanowiłem zrobić porządek z czytnikiem kart i urządzeniami USB, bo ciężko byłoby się w tym połapać – czy mój pendrive wyląduje pod /dev/sdb1, czy /dev/sdf1... Ale od czego mamy takie wynalazki jak udev i hal. Zrobiłe upgrade tych ustrojstw no najnowszych wersji z PLD, ale domyślne zachowanie mnie nie zadowoliło – wszystkie karty, pendrive'y i aparat lądowały pod /media/usbdisk*. Więc spłodziłem sobie taki oto plik konfiguracyjny (/etc/hal/fdi/policy/10-local-storage-policy.fdi, na podstawie analogicznego w /usr/share):

<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?> <!-- -*- SGML -*- -->
<deviceinfo version="0.2">
  <device>
    <match key="block.is_volume" bool="true">
      <match key="volume.fsusage" string="filesystem">
        <!-- skip for drives with the no partitions hint (they are handled somwhere else) -->
        <match key="@block.storage_device:storage.no_partitions_hint" bool="false">
          <merge key="volume.policy.should_mount" type="bool">true</merge>
          <match key="@block.storage_device:storage.drive_type" string="compact_flash">
                <merge key="volume.policy.desired_mount_point" type="string">cf</merge>
          </match>
          <match key="@block.storage_device:storage.drive_type" string="sd_mmc">
                <merge key="volume.policy.desired_mount_point" type="string">sd</merge>
          </match>
          <match key="@block.storage_device:storage.drive_type" string="smart_media">
                <merge key="volume.policy.desired_mount_point" type="string">sm</merge>
          </match>
          <match key="@block.storage_device:storage.drive_type" string="memory_stick">
                <merge key="volume.policy.desired_mount_point" type="string">ms</merge>
          </match>
          <match key="@block.storage_device:storage.model" contains="CAMERA">
                <merge key="volume.policy.desired_mount_point" type="string">camera</merge>
          </match>
        </match>
      </match>
    </match>
  </device>
</deviceinfo>

Teraz kartę CF mam pod /media/cf, aparat pod /media/camera, a pendrive pod /media/usbdisk. Montuję i odmontowuję to ręcznie, ale tu żadnej automatyki nie potrzebuję.

Kolejną sprawą którą chciałem załatwić, było zwolnienie obrotów wentylatorów, gdy nie jest potrzebna ich pełna moc. Z Linuksa kontrolować mi się tego nie udało, ale wystarczyło włączyć odpowiednią opcję w BIOSie, żeby to się robiło samo. Niestety nie spowodowało to żadnego wyciszenia komputera – prawie cały hałas produkuje zasilacz, a chwilami dysk. To już będzie trzeba jakoś sprzętowo załatwić.

Kolejna sprawa to benchmarki. Przed zmianą sprzętu zrobiłem na starym komputerze, teraz trzeba było spróbować na nowym. Już wczoraj je zrobiłem, ale w systemie 32-bitowym. Dzisiaj jednak ciekawość już zżerała mnie na tyle, że postanowiłem zrobić sobie bajzel w systemie i spróbować odpalić coś w 64 bitach...

Chciałem odpalić tylko nbench-byte w 64 bitach, ale do tego potrzeba, jak do każdej innej 64-bitowej aplikacji, 64-bitowego kernela. Zrobiłem więc backup obecnego i nadinstalowałem wersję amd64, wraz ze wszystkimi używanymi dodatkowymi modułami. Wcześniej jeszcze wcisnąłem w system 64-bitowe glibc. Wszystko z --ignorearch. Prawdę mówiąc nie liczyłem na to, że to wystartuje, a nawet na to, że initrd się poprawnie wygeneruje... Initrd się wygenerował, system wystartował. Tylko skrypt od firewalla nie zadziałał, bo najwyraźniej 32-bitowe iptables z 64-bitowym kernelem nie działają. Doinstalowałem 64-bitowe iptables (z --ignorearch) i firewall też ruszył.

Zanim odpaliłem benchmarka, postanowiłem sprawdzić, czy sobie systemu zbytnio nie rozwaliłem. Najbardziej obawiałem się o Xy, o to, czy 64-bitowy sterownik ATI w kernelu dogada się z 32-bitowymi Xami. Nie dogadywał się – Xy się niby odpaliły, ale ani nie wyglądały dobrze (przesunięty, migoczący obraz), ani nie były stabilne (wszystko się sypło przy próbie przełączenia się na konsolę). Wyłączenie VesaFB niewiele zmieniało. Trzeba było więc i Xserver zainstalować w wersji 32-bitowej...

Miałem już trochę dość --ignorearch --replacepkgs, więc postanowiłem zainstalować 64-bitowego Poldka z RPMem... Niestety jak zainstalowałem 64-bitowego RPMa, to Poldek przestał działać. Skopiowałem więc ręcznie wszystkie potrzebne binarki (poldek i biblioteki) z pewnego 64-bitowego serwera i już tak naprawionym poldkiem zainstalowałem to samo z RPMów. --ignorearch --replacepkgs już więcej nie było potrzebne, ale okazało się, że Poldek wcale sobie dobrze z mieszanym systemem (32/64 bit) najlepiej nie radzi. Jednak doświadczony PLDowiec jakoś nad tym zapanuje. W każdym razie Xserver ze wszystkimi potrzebnymi modułami i sterownikami udało się zainstalować. Cała reszta systemu pozostała 32-bitowa (poza, oczywiście, bibliotekami, z których wiele mam teraz w obu wersjach). Co więcej, Xy ruszyły i działają niegorzej niż w 32-bitach. :-)

Wszystko działa, więc mogłem zrobić te swoje benchmarki... Oto wyniki:

  1. hdparm -t -T

    To najprostszy test, którym można coś sprawdzić. Niby do dysku, ale pokazuje też przepustowość pamięci, jak i drobny wpływ innych części systemu na komunikację z dyskiem.

    Test przeprowadziłem po kilka razy, poniżej wkleiłem środkowy wynik.

    • Na starym kompie:
      /dev/sda:
       Timing buffer-cache reads:   808 MB in  2.00 seconds = 403.17 MB/sec
       Timing buffered disk reads:  148 MB in  3.03 seconds =  48.81 MB/sec
      
    • Na nowym, w 32-bitach:
      /dev/sda:
       Timing buffer-cache reads:   3364 MB in  2.00 seconds = 1681.89 MB/sec
       Timing buffered disk reads:  160 MB in  3.02 seconds =  52.91 MB/sec
      
    • Na nowym, w 64-bitach:
      /dev/sda:
       Timing cached reads:   3084 MB in  2.00 seconds = 1541.90 MB/sec
       Timing buffered disk reads:  158 MB in  3.02 seconds =  52.25 MB/sec
      

    Widać, że zmiana kompa spowodowała prawie czterokrotne przyspieszenie cache dysku, a także niewielkie przyspieszenie transferu z dysku. Jest z czego się cieszyć. :-)

    Niespodzianką jest odrobinę gorszy wynik w systemie 64-bitowym na tej samej maszynie, ale różnica ta raczej nie ma znaczenia.

  2. nbench-byte

    To pakiecik do benchmarków, jaki znalazłem w PLD. Coś on tam mądrego liczy i w ten sposób mierzy wydajność maszyny. Cokolwiek to jest, to do moich celów się nada. ;-)

    • Na starym kompie:
      CPU                 : AuthenticAMD AMD Athlon(tm) processor 1004MHz
      L2 Cache            : 256 KB
      OS                  : Linux 2.6.14.7-2
      C compiler          : i686-pld-linux-gcc
      MEMORY INDEX        : 5.565
      INTEGER INDEX       : 4.729
      FLOATING-POINT INDEX: 9.567
      
    • Na nowym kompie, w 32-bitach:
      CPU                 : AuthenticAMD AMD Athlon(tm) 64 Processor 3200+ 2011MHz
      L2 Cache            : 512 KB
      OS                  : Linux 2.6.14.7-5
      C compiler          : i686-pld-linux-gcc
      MEMORY INDEX        : 11.805
      INTEGER INDEX       : 10.001
      FLOATING-POINT INDEX: 20.263
      
    • Na nowym kompie, 32-bitowo, pod 64-bitowym kernelem:
      CPU                 : AuthenticAMD AMD Athlon(tm) 64 Processor 3200+ 2010MHz
      L2 Cache            : 512 KB
      OS                  : Linux 2.6.14.7-5
      C compiler          : i686-pld-linux-gcc
      MEMORY INDEX        : 12.047
      INTEGER INDEX       : 10.116
      FLOATING-POINT INDEX: 19.884
      
    • Na nowym kompie, 64-bitowo, pod 64-bitowym kernelem:
      CPU                 : AuthenticAMD AMD Athlon(tm) 64 Processor 3200+ 2010MHz
      L2 Cache            : 512 KB
      OS                  : Linux 2.6.14.7-5
      C compiler          : amd64-pld-linux-gcc
      MEMORY INDEX        : 13.785
      INTEGER INDEX       : 13.313
      FLOATING-POINT INDEX: 19.262
      

    Widać, że sama zmiana komputera przyspieszyła te testy mniej-więcej dwa razy. Uruchomienie 64-bitowego kernela poprawiło odrobinę memory index i integer index jednocześnie odrobinę psując floating-point index. Skompilowanie testów na 64 bity wyraźniej poprawia wydajność pamięci i liczb całkowitych, ale operacjom zmiennoprzecinkowym nie pomaga. Wniosek z tego taki, że jak komuś zależy na wydajności operacji zmiennoprzecinkowych, to 64 bity mu są co najmniej zbędne. W innych przypadkach można conieco zyskać (pewnie sporo więcej niż w powyższym teście, jeśli kod jest odpowiednio przygotowany), ale i w 32 bitach Athlon 64 ma moc. Z drugiej strony, wydaje się od mojego starego Athlona szybszy o tyle, o ile ma szybszy zegar... mogłoby być lepiej. Jednak w normalnej pracy pewnie będzie lepiej – w przeciwieństwie do tego testu, w praktyce więcej się wykorzysta przepustowości pamięci i I/O.

8 komentarzy do wpisu „Zabaw nowym sprzętem ciąg dalszy...”


Nowe zabawki

Postanowiliśmy sobie odświeżyć nieco sprzęt. Przez cały weekend i poniedziałek oglądałem w sieci ceny i opisy sprzętu. We wtorek poszedłem do sklepu Proline po płytę główną (A8N-E) i kartę grafiki (Sapphire Radeon X550 na PCI-Express). Resztę sprzętu, tj. procesor (Athlon 64 3200+), pamięć (2* Kingston DDR 512MB 400MHz CL2.5) oraz taki panelik do obudowy z czytnikiem kart i portami USB, zamówiłem na Allegro. Oczywiście od tej chwili nie mogłem się doczekać przesyłek, ale liczyłem się z tym, że mogą dochodzić przez tydzień... Żonka zamówiła sobie pamięć do laptopa.

Dzisiaj zadzwonił kurier Stolicy, a więc w sprawie paczki z procesorem i pamięcią. Ja byłem w pracy, w Zabrzu, to odesłałem go do żonki, która pracuje kilkaset metrów od domu. Niewiele później żonka doniosła, że odebrała paczkę. Chwilę później, że jeszcze jedną – z pamięcią do jej laptopa. Czyli pozostała tylko paczka z panelikiem, ale mało mnie to obchodziło, bo reszta by mi wystarczyła do złożenia komputera.

W domku najpierw zrobiłem zaległy upgrade tropka (wiąże się to z odłączeniem sieci, więc mogłem to zrobić tylko wtedy, gdy żonki nie ma), a zaraz potem zabrałem się za rozbebeszanie kompa. W międzyczasie przyszedł paczkonosz z Poczty Polskiej z panelikiem. A więc wszystkie zamówione w tym tygodniu manele przyszły jednego dnia. :-)

Komputerek udało się złożyć bez większych problemów, Linux wystartował, jednak parę rzeczy na początku nie działało. Pierwsze: USB. Winną okazała się opcja acpi=off w parametrach kernela – bez ACPI kontroler USB nie miał przydzielonego IRQ. Drugie: karta dźwiękowa. Uaktualniłem modprobe.conf i Linux widzi kartę... tyle, że nic nie słychać, mimo wyłączenia wyciszenia w mikserze. Tym pobawię się później...

No i, oczywiście (może nie tak całkiem), nie zadziałała grafika. Ani framebuffer, ani Xy. Sterownik radeon z X.org stwierdził, że nie zna takiej karty. Znał jednak inne na podobnych kościach. Wymusiłem więc ChipId 0x5b60 i ruszyło. Oczywiście tylko 2D, ale starczy. Szkoda, że modułu radeonfb nie można (nie umiem?) podobnie oszukać...

2D mi w zasadzie wystarcza... ale 3D też dobrze byłoby mieć. Więc wypróbowałem też te paskudne (bo zamknięte) sterowniki od ATI. Po zainstalowaniu ruszyły od kopa – nic nie musiałem ruszać w konfiguracji – ruszyło na konfigu z moich prób ze starszymi Radeonami. Więc mam działającą akcelerację 3D, a jednocześnie, przy normalnej pracy (2D) nie jestem ograniczony zamkniętymi sterownikami. Niestety, na razie lepiej być nie może.

Reszta wydaje się działać ok. Sieciówka (Gigabit Ethernet) ruszyła od razu. Czytnik kart jest widoczny jako kilka urządzeń usb-storage odkąd naprawiłem USB. Zegar procesora udało mi się zwalniać i przyspieszać za pomocą cpufreq, czy idzie za tym zmiana prędkości wentylatora dowiem się dopiero po tym jak dziecko poszło spać (wcześniej było za głośno)...

Na razie system działa 32-bitowego. Kiedyś pewnie zrobię upgrade całości do 64-bitów, ale na razie nie chcę sobie psuć systemu. Zaraz zabiorę się za benchmarki – wczoraj zrobiłem kilka na starym kompie i jestem ciekawy jak wypadnie porównanie. Na oko jest trochę szybciej...

13 komentarzy do wpisu „ Nowe zabawki”