Upgrade

Wczoraj ejabberd zaczął mi
szaleć. Nic z serwera nie przychodziło, to co się pisało szło efektywnie do
/dev/null, a nowe połączenia były odrzucane. Po restarcie zaczęło
działać, ale po godzinie znowu się zepsuło, tak samo.

Na serwerze miałem zainstalowanego dość starego Erlanga
(R9C-2) jak i samego ejabberd (0.7.5). Skoro działało, to po
co zmieniać. Jednak, gdy zaczęły się problemy, to aż głupio byłoby szukać
supportu do takich wykopalisk. Postanowiłem więc zrobić upgrade, ale bałem się.
Skok o kilka wersji przecież nie może przejść bezboleśnie.

Wczoraj wieczorem przygotowałem paczki PLD z najnowszym
Erlangiem i ejabberd. Poszło gładko, tylko
jeden mały patch był potrzebny. Ostatnim razem gdy próbowałem było gorzej,
w szczególności wychodziły jakieś problemy na AMD64. Dzisiaj postanowiłem te
nowe paczki zainstalować na serwerze. Przy okazji postanowiłem wypróbować
opcję --repackage RPMa, żeby mieć do czego wrócić, jak coś
pójdzie nie tak.

[root@serwus RPMS]# /etc/rc.d/init.d/ejabberd stop
Stopping ejabberd service..........................................[ DONE ]
[root@serwus RPMS]# rpm --repackage -Uvh erlang-R10B_7-0.1.amd64.rpm ejabberd-0.9.8-1.amd64.rpm
Preparing...                ########################################### [100%]
Repackaging...
   1:erlang                 ########################################### [ 50%]
   2:ejabberd               ########################################### [100%]
Upgrading...
   1:erlang                 ########################################### [ 50%]
   2:ejabberd               warning: /etc/jabber/ejabberd.cfg created as /etc/jabber/ejabberd.cfg.rpmnew
########################################### [100%]
Updating component authentication secret in ejabberd config file...
Generating erl authentication cookie...
Run "/etc/rc.d/init.d/ejabberd start" to start ejabberd server.
[root@serwus RPMS]# /etc/rc.d/init.d/ejabberd start
Starting ejabberd service..........................................[ DONE ]

Niemożliwe. To nie mogło być takie proste. A jednak, wygląda na to, że działa. Hmmm…

Last.fm?

Bawię się właśnie Last.fm. Idea ciekawa,
wykonianie takie sobie. Ale może się to jakoś rozwinie.

Na razie bywa zabawnie. W końcu udało mi się odpalić kanał blues
(wczoraj próbowałem kilka razy, bez efektu). Pierwsze poleciało Tears in
Heaven
Erica Claptona. To można jeszcze za bluesa uznać. Kolejny utwór był
większym zaskoczeniem… Last.fm zaserwowało mi… Slayera. ;-)
Inna sprawa, że utwór i tak mi się spodobał.

Firefox 1.0.7? Tylko dla wybranych?

I znowu pojawiła się nowa wersja Firefoksa, z krytycznymi poprawkami
security. I znowu tylko w amerykańskiej wersji (chociaż podobno po
1.0.6 już więcej nie miało się tak zdarzać). Czyżby użytkownicy lokalizowanych
wersji nie byli zagrożeni? A może im się bezpieczeństwo nie należy? A może
wybór wersji innej niż American English to ma być świadomy kompromis lub
oznacza głupotę/naiwność użytkownika?

Wszystko wskazuje na to ostatnie. Niestety, nie łatwo tą błędną decyzję
poprawić. Już dwa razy próbowałem zmienić wersję językową i zawsze kończyło
się to niedziałającym profilem. Nie chcę tracić ustawień i zainstalowanych
rozszerzeń, więc pozostaje mi trzymanie się dziurawej wersji… A może jeszcze
raz zaryzykuję zmianę, tym razem robiąc backup profilu?

Na Operę się na razie nie przesiadam, bo co Open Source, to Open Source,
nawet w wydaniu Mozilli (zmieniaj co chcesz, ale nie będziemy ci tego
ułatwiać, a wydając nawet nie sugeruj, że to Firefox). Z drugiej strony…
i tak w tym Fx mam zamknięte pluginy i rozszerzenia… może więc jednak Opera?

Bez plasterka

No to dzisiaj zdjąłem sobie opatrunek. Wygląda na to, że rana bardzo
ładnie się goi, ale jeszcze będzie trzeba na nią uważać. W szczególności, będę
musiał walczyć z moim zamiłowaniem do zdrapywania strupków
;-). Jeśli chodzi o szczegóły, to rana ma długość 10cm i widać
ślady po ośmiu (może szesnastu, bo coś mi się zdaje, że były podwójne) szwach.
Będę miał ładną bliznę do szpanowania. ;-)

A może Demokraci.pl?

Skuszony przez siwą pobawiłem się Latarnikiem
wyborczym
i wyszło mi coś takiego:

Demokraci.pl
66%
Krajowa Partia Emerytów i Rencistów
30%
Socjaldemokracja Polska
8%
Sojusz Lewicy Demokratycznej
2%
Platforma Obywatelska
-12%
Polska Partia Pracy
-18%
Zieloni 2004
-24%
Liga Polskich Rodzin
-44%
Polskie Stronnictwo Ludowe
-46%
Samoobrona
-58%
Prawo i Sprawiedliwość
-60%
Platforma Janusza Korwin-Mikke
-72%

Nieco mnie te wyniki zaskoczyły, szczególnie kolejność na początku listy.

Gdyby ci Demokraci.pl nie uczepili się tak USA i kobiet (IMHO zarówno
Amerykanie jak i kobiety spokojnie poradzą sobie bez pomocy naszych polityków)
to byłby prawie ideał (na ile to w polityce możliwe). Czemu tylko zawalili oni
tak swoją kampanię? Skoro mają taki program, czemu wcześniej o tym się nie
dowiedziałem? W ich reklamówkach w telewizji tylko puste hasła, to już PO, a
nawet PiS potrafią jakieś konkrety z siebie wydusić. Teraz muszę tylko uważać,
żeby znowu tych zniechęcających twarzy głoszących zniechęcające hasła w TV nie
zobaczyć ;-). Czemu jest tak, że jak ktoś ma sensowny program,
to nie ma jaj, żeby coś z nim zrobić? Nawet na prezydenta wystawili kogoś
zupełnie (i dosłownie) bez jaj ;-)

Bez szwów i prawie bez bólu

Dzisiaj przyszedł czas na zdjęcie szwów. W szpitalu miałem się stawić między 9:00, a 10:00. Po ostatnich przeżyciach myślałem o tym, żeby rano wziąć tabletkę przeciwbólową, coby po drodze do szpitala nie jęczeć z bólu. Okazało się jednak, że od rana czułem się zadziwiająco dobrze. Prochów więc nie wziąłem.

Do szpitala miała mnie zawieźć żonka samochodem. Ale samochód najpierw nie chciał nam otworzyć drzwi na znak dany pilotem, a potem okazało się, że zapalić też nie ma zamiaru. Najwyraźniej akumulator się wyczerpał. Ja raczej do noszenia akumulatora (do ładowania) się nie nadaję, więc żona z mechanikiem będzie musiała jakoś to załatwić, przy okazji może naprawią koło z którego uchodzi powietrze. Tymczasem do szpitala pojechaliśmy taksówką.

Trzeba było poczekać trochę przed salą opatrunkową, co nie było takie złe, zważywszy na kręcące się tam pielęgniarki i stażystkę ;-). W końcu przyszła moja kolej i pielęgniarka (może nie z tych ślicznych, ale i tak sympatyczna) zdjęła mi szwy i zmieniła opatrunek. Nowy opatrunek mogę zdjąć za 2-3 dni. Właściwie nic przy tym nie bolało. Potem odebrałem wypis (wraz z wynikami wszelkich moich badań tam przeprowadzonych) i wróciliśmy taksówką do domu. Po wszystkim byłem trochę bardziej obolały, niż zanim wyszedłem z domu, ale to i tak nic, przy tym co się działo przez ostatnie trzy dni.

Dzisiaj był pierwszy dzień, którego większej części nie przeleżałem. Zabolało mocniej tylko z dwa razy i niezbyt długo. Wybrałem się też na spacer — do parku i z powrotem. Szedłem jak paralityk,
ale wróciłem cały, tylko zmęczony i trochę obolały. O dziwo, najbardziej bolały mnie okolice prawej łopatki — pewnie od prób trzymania się prosto, albo od chodzenia krzywo.

Teraz jestem zmęczony po całym dniu, ale nic nie boli, mimo że dzisiaj żadnej tabletki nie wziąłem. Wyraźnie idzie ku lepszemu. Może w weekend będę mógł się wybrać z dziewczynami na koniki (nie, ja na konia wsiadać nie mam zamiaru)…

P.S. o, wygląda na to, że sprawdzacz pisowni z nowego Google Toolbar działa jak należy :-)

No to znowu wywołam burzę…

Ja zbyt dużo o polityce nie piszę, na szczęście. Ale czasem nie mogę się
powstrzymać. Tak jak teraz, gdy Cimoszewicz zrezygnował z udziału w wyborach.
Nie miałem zamiaru na niego głosować, ale rozumiem jego argumentację. Od
początku nie podobało mi się jak był traktowany. Rozumiem, że lewica
się skompromitowała w ostatniej kadencji sejmu, zresztą tak samo jak
prawica cztery lata wcześniej. Ale czy to znaczy, że należy kopać
leżącego? Wkurzały mnie już niesmaczne dowcipy na temat Cimoszewicza
w porannych audycjach RMF, serwowane odkąd tylko zaczął kandydować. Rozumiem,
że z polityków można się czasem pośmiać. Ale czemu tylko z jednego z nich?
Lepper jest za mało śmieszny? Giertych i Kaczyński to zbyt poważni kandydaci?
Tusk zbyt szlachetny? Jasne, najlepiej dokopać komuchowi. Brak
konkretnego hacka? Znajdzie się… w końcu każdy gdzieś popełnia błędy,
wystarczy błędy akurat tego kandydata odpowiednio nagłośnić i podkoloryzować.
Media chętnie pomogą (w końcu komuchowi się należy)…

To co ja mam Cimoszewiczowi najbardziej za złe, to to, że nie próbował się
odciąć od różnych niewątpliwych szumowin z SLD. Ale Tusk też mi podpadł, że
nie próbował się odciąć od negatywnej i miejscami nieuczciwej negatywnej
kampanii wobec Cimoszewicza, najwyraźniej sterowanej także przez ludzi z PO.
O pozostałych kandydatach nie chce mi się wspominać. No, jedno trzeba
Cimoszewiczowi przyznać — nie ma godnego kandydata na prezydenta. Ale
nigdy nie było i pewnie nie prędko się taki znajdzie, mimo to trzeba wybrać,
chociażby najmniejsze zło.

Mam też pewne podejrzenia co do tego, kto dostanie głosy tych, którzy
chcieli głosować na Cimoszewicza. Jeśli się sprawdzą, to wkrótce wyniki
sondaży będą dla niektórych zaskakujące…

Nowa zabawka

Tato przyniósł mi dzisiaj nową zabawkę. Zabytek właściwie. Cyfrowy aparat
fotograficzny Casio QV-300. Podłączany do komputera przez port szeregowy
i robiący zdjęcia w rozdzielczości 640×480. Już jeden taki mam (Relisys Dimera
3500), ale ten Casio robi dużo lepsze wrażenie. Po pierwsze ma wyświetlacz
LCD. Zadziwiająco dobry wyświetlacz. Po drugie, jego pamięć mieści nie 8 zdjęć
wysokiej jakości, ale 60. Do tego i przycisków więcej, coś w rodzaju
zooma (przełącznik tele/wide przy obiektywie), obracany obiektyw (można
fotografować samego siebie) i masa różnych przełączników, z których części
jeszcze nie rozpracowałem.

Gphoto2 znowu mnie pozytywnie zaskoczyło, bo obsługuje i ten aparat. Więc
można się tym bawić pod Linuksem. Niestety, wtyczka gphoto2 do Sane nie uznaje
portu serial:, a więc prosto z Gimpa się do tego nie
dostanę. Będzie trzeba jeszcze spróbować zrobić z tego kamerę
internetową
, ale przy interfejsie szeregowym nie bardzo to widzę…

Prawdopodobnie w swoim czasie to było pierońsko drogie i szpanerskie
urządzenie. Nadal robi niezłe wrażenie, jednak z powodu małej rozdzielczości,
kiepskiej jakości zdjęć przy słabym oświetleniu i interfejsu RS-232C,
w praktyce zbytnio użyteczne to nie będzie.