Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Na razie starczy

No i zrobiłem swoje szablony. Nie jestem w pełni z nich zadowolony, ale na razie szkoda mi więcej czasu na to marnować.

Niektórzy czytelnicy skarżą się na kolorystykę i jej małą czytelność. Chciałem więc dla nich zrobić alternatywny styl. Okazało się jednak, że w Joggerze się nie da :(. Nie można wrzucić dodatkowych plików *.css na serwer, a zewnętrznych nie chcę robić. Jednak okazało się że jak ten jedyny styl zdefiniuje się jako domyślny (default), a nie trwały (persistent), to FireFox (polubiłem w końcu tę przeglądarkę) pozwala łatwo wybrać pomiędzy tym stylem, a swoim domyślnym. Więc jak ktoś niedowidzi albo ma kiepski monitor, to niech włączy FireFoxa i po kliknięciu ikonki na dole okna wybierze Basic Theme albo co tam jest w jego wersji językowej ;-). A wszystkim Joggerowiczom polecam dopisanie atrybutu „title” do <link type="stylesheet" .../> w swoim szablonie.

2 komentarze do wpisu „Na razie starczy”


Czas na własne szablony

No i w końcu i ja zacząłem robić swoje szablony dla Joggera. Szablon dla strony głównej już właściwie gotowy, do komentarzy może zrobię jutro. Oczywiście starałem się zrobić wszystko zgodnie ze standardami. Nie tylko jest Valid XHTML 1.0 Strict, ale także ma np. sensowny podział nagłówkami h1-h3. Najgorszą robotą było poprawianie wszystkich starych wpisów, żeby całe archiwum też było poprawnym XHTMLem, ale przy okazji mogłem sobie poprzypominać co to się w zeszłym roku działo.

7 komentarzy do wpisu „Czas na własne szablony”


Mozilla FireFox

Postanowiłem wypróbować tę przeglądarkę. I pierwsze wrażenie jest nienajlepsze. Dotychczas używałem epiphany, która wygląda jak powinna (nie jest okienko zapchane jakimiś śmieciami w stylu jakiegoś sidebara czy przycisków na pół ekranu), jest szybka i wygodna. Jednak Epiphany ma też swoje wady - założenia Gnomowe „maksymalnie prosty interfejs” powodują że menu i okno konfiguracji są stanowczo za ubogie dla mnie. Rozszerzeń też nie wiele. Wcześniej używałem Galeona, ale w ostatnich wersjach zgnomił się jescze bardziej niż epiphany. Liczyłem na to, że FireFox będzie OK...

Pierwsze co się rzuca w oczy to powolność FireFoksa. Nie chodzi o engine renderujący stronę, bo to jest OK, ale interfejs użytkownika. To nie jest normalne, gdy na komputerze z procesorem Athlon 1GHz widzę jak mi się okienka rysują. Ale ostatecznie - można się do tego przyzwyczaić.

Druga sprawa wyszła przy próbie instalacji rozszerzeń. Wchodzę na odpowiednią stronę, klikam na link, potwierdzam chęć instalacji i... większość z rozszerzeń się nie instaluje z powodu braku dostępu do katalogu chrome. Czy to znaczy że nie mogą się one po prostu w moim katalogu domowym zainstalować? Czy muszę odpalać przeglądarkę z roota???? Jasne, można też zainstalować pliki ręcznie, ale przecież miało być tak prosto...

Po paru minutach przeglądania rozszerzeń na texturizer.net postanowiłem zajrzeć na joggera. Wtedy lisek się powiesił. Niezły to kawałek oprogramowania, który można w ciągu 10 minut powiesić...

Istnieje możliwość że FireFox sam z siebie jest OK, tylko chłopcy robiąc paczki dla PLD coś spieprzyli, ale nie sądzę żeby wszystkie opisane powyżej problemy to była ich sprawka. W każdym razie jeszcze trochę się tym pobawię...

9 komentarzy do wpisu „Mozilla FireFox”


Zimowa wycieczka na serwerownię

Wracam sobie spokojenie z pracy tramwajem, a tu mi dzwonią że coś wysiadło. Więc w domku zaraz siadam do kompa i sprawdzam co się dzieje. Nie wygląda to dobrze, ale zanim dokładnie zbadam wolę zjeść obiadek. Po obiadku okazało się że router leży i muszę jechać spowrotem do Zabrza :-(.

Kierowca ze mnie beznadziejny, na drogach warunki nieciekawe, samochód na letnich (właściwie to podobno „uniwersalnych”) oponach. Ale myślę sobie - pojadę ostrożnie, to nic mi się nie stanie. No i dojechałem właściwie bez problemu. Trochę długo to trwało, bo jechałem sporo wolniej niż zwykle, a w Gliwicach były korki. Na miejscu stwierdziłem, że to były najgorsze warunki w jakich zdarzyło mi się jechać samochodem.

Na serwerowni spędziłem równo godzinę. Oprócz trzech rebootów routera, aż w końcu ruszył (walnięta płyta główna, zamówiłem nową ale nikt się tym nie przejął) skonfigurowałem porządnie konsole szeregowe przez conservera (olewając skrypt startowy PLD i zmieniając uprawnienia do niektórych plików/katalogów, bo nie lubię jak takie rzeczy mi z uid=0 chodzą). W każdym razie po tej godzince przyszedł czas na powrót do domu.

Już niedaleko serwerowni na jednym zakręcie trochę mnie wyrzuciło i obróciło. Ale pusto tam było, jechałem bardzo powoli i może rzeczywiście trochę za gwałtownie skręciłem, więc się tym nie przejąłem. Wjechałem na naszą „autostradę” (Gliwiczanie wiedzą o co chodzi) i jechałem dalej powtarzając sobie w myślach „żadnych gwałtownych ruchów, żadnego niepotrzebnego przyspieszania czy zwalniania i będzie dobrze”. A więc jadę sobie spokojnie prostą, pustą drogą aż nagle samochód postanowił skręcić (dziura?) no i mnie obróciło i tylko widziałem jak zbliżam się do bariery po lewej stronie drogi. Fajnie, że akurat nic nie jechało, bo by samochód był pewnie skasowany. Dojechałem do barierki (lekko stukając w nią zderzakiem), wtedy dopiero dojechał samochód z naprzeciwka i spokojnie mnie ominął (zdążył zwolnić). Jakoś wróciłem na swój pas, ktoś jadący w „moim” kierunku mnie obtrąbił (pewnie pomyślał że zawracam) i pojechałem dalej. Tym razem ze średnią prędkością 30km/h. Dojechałem cały i całym samochodem, ale chyba więcej się w taką pogodę nie wybiorę.

3 komentarze do wpisu „Zimowa wycieczka na serwerownię”


Zrobiłem to

Wydałem jabber-gg-transport 2.0.8. Trzeba było wreszcie to zrobić, bo 2.0.7 wykrzaczało się że aż wstyd. W CVS już dawno leżały odpowiednie poprawki (dziękuję wszystkim którzy je przygotowali albo pomogli mi je przygotować), ale dopiero dzisiaj zrobiłem „release”. Oto lista najważniejszych zmian:

  • Wyłączony import kontaktów z serwera GG. Po zmianie protokołu i tak nie działał, a powodował wykrzaczanie się całego transportu.
  • Poprawki pozwalające użyć transport z serwerem jabberd 2.0.
  • Poprawiony błąd powodujący zwis przy ponownej rejestracji w transporcie.
  • Poprawiony błąd powodujący wykrzaczanie się transportu po odebraniu <presence> z pustym <priority>.
  • Poprawiona rejestracja transportu w rosterze użytkownika - już nie powinien on się pojawiać w rosterze dwa razy.
  • Poprawiona funkcja licząca skrót SHA tak, aby działała poprawnie na architekturach 64-bitowych (w tym na moich Opteronach).
  • Oraz parę mniej istotnych poprawek.

A teraz z innej beczki. Zainstalowałem na serwerach pocztowych amavisd+ClamAV. Działają ślicznie, ale otrzymywałem skargi że niektóre wiadomości nie dochodzą. Okazało się, że chodziło o majle które zostały odrzucone za 8-bitowe znaki w nagłówkach (zabronione przez RFC 2822). Odrzucanie źle sformatowanych wiadomości ma duży sens, bo nigdy nie wiadomo czy Outlook tak samo zinterpretuje jej zawartość jak antywirus i po prostu wirus mógłby umknąć. Na takim bugtraqu są zgodne opinie że „be liberal in what you receive” w przypadku poczty i antywirusów powoduje tylko problemy. A więc nie mam zamiaru przyjmować wiadomości łamiących podstawowe standardy (userom dałem wybór - mogą sobie to wyłączyć).

W logach sprawdziłem co to za wiadomości są odrzucane. Ta wiadomość o której było tyle krzyku to najwyraźniej z jakiegoś walniętego albo źle skonfigurowanego Outlooka, z niezakodowanym „Środkowoeuropejski” w polu „Date: ”. Ale takich było wśród odrzuconych niewiele. Większość to majle słane automatem z różnych serwisów WWW (w większości w PHP). Jakoś mnie to nie dziwi. Zawsze uważałem że olewanie (a raczej ignorancja w tej dziedzinie) standardów jest podobna do użytkowników PHP. Ale pewnie jestem uprzedzony...

Na koniec jeden link: Head over Heels. Wkleiłem już go do komentarza na blogu Zgody, ale uznałem że na głównej stronie też powinien się pojawić. Bardzo sympatyczna gierka. Nie poświęcam wiele czasu na granie (mam go zawsze mało, szkoda mi go na takie przyjemności), ale 19% udało już mi się zrobić. :-)

4 komentarze do wpisu „Zrobiłem to”


Walentynki oraz postępy w projektach

Dzisiaj Walentynki. Cokolwiek już na joggerze na ten temat nie napisano, to ja uważam że dobrze. Chociażby dlatego, że jest wielu takich jak ja, co nie umieją wręczać kwiatów bez okazji, a przecież dziewczynom się to od czasu do czasu należy. Ja kupiłem trzy duże róże żonie, trzy małe różyczki córeczce (poza tym, że kochana, to jakby nie dostała to niezłą awanture byśmy tu mieli :-)). Od żonki dostałem elektroniczną kartkę (z pingwinami, a jakże) oraz melodyjkę na komórkę (może i głupie, ale miłe). Żabcia też nie zawiodła i przysłała „sympatycznego” SMS-a, co Iwonkę bardzo wkurzyło (coś wspominała o przyrządzaniu żabich udek).

W pracy udało się uruchomić ten nowy 64-bitowy (2*Opteron) serwer (między innymi pod naszego Jabberka) i jest troszeczkę luzu. Mogłem więc troszkę czasu („domowego”) poświęcić na moje Jabberowe projekty. Transport GG znów nie miał wiele szczęścia (mimo że muszę wreszcie zrobić nowe wydanie), za to popracowałem nad PyXMPP i JJIGW (bramką do IRCa). W CJC też coś zrobiłem, ale nie wiele. JJIGW jest coraz bardziej używalny i może w ten weekend zrobię nowe wydania całej trójki. Tymczasem jak ktoś chce potestować to może się pobawić bramką do IRCNetu zainstalowaną przy moim serwerze: ircnet.jabber.bnet.pl. N.p. żeby wejść na kanał #7thguard wystarczy swojemu klientowi Jabberowemu wejść do pokoju #7thguard na serwerze konferencyjnym ircnet.jabber.bnet.pl. Oczywiście bramka obsługuje (na razie częściowo) protokół MUC i trzeba mieć odpowiednio nowoczesnego klienta, żeby się nią w pełni nacieszyć.

Niedługo będzie wypadało zrobić obsługę MUC w CJC, ale wcześniej musiałbym zrobić do końca Disco, dodać obsługę formularzy itp. Mam nadzieję że kiedyś mi się uda.

Wracając do pracy... Czytając Bugtraq natrafiłem na maila o tym jaki szybki był, w porównaniu do komercyjnych antywirusów, ClamAV w reakcji na atak MyDoom. Postanowiłem spróbować u siebie. Wcześniej tego nie robiłem bojąc się że zajedzie to mój serwer. Zamiast tego używałem własnego skryptu virusprotect, który tylko zmieniał niebezpieczne rozszerzenia załączników. Podczas próby okazało się, że amavisd-ne wraz z clamd obciążają serwer znacznie mniej niż mój prymitywny skrypt, a przecież potrafią dużo więcej.

Miałem dylemat z konfiguracją powiadomień o znalezieniu wirusa przez amavisd. Ostatnio chyba wszyscy się przekonywali że powiadamianie „nadawcy” jest złe. Amavisd ma niby możliwośc określenia które wirusy fałszują adresy, ale kto by pilnował aktualności tej listy? Nie chciałem też, żeby poczta znikała na moim serwerze bez śladu. Dlatego włączyłem powiadamianie niedoszłego odbiorcy wirusa. Takie powiadomienie to i tak lepsze niż wirus. Może kiedyś wymyślę coś lepszego.

Dodaj komentarz do wpisu „Walentynki oraz postępy w projektach”



[szpieg] Jesteście obserwowani...