Jedyna we wsi studnia z Internetem

Dotychczas, na tym urlopie, z laptopa korzystałem w domu, w pokoju
telewizyjnym – w dzień miło, bo chłodniej niż w upale na
zewnątrz (albo nie pada — wersja na początek wczasów), wieczorem, bo komary
nie gryzą.

Dzisiaj jest na dworze całkiem przyjemnie – nie za gorąco, ale ciepło
i nawet troszkę słonko prześwituje. No to postanowiłem wyjść na zewnątrz. Kabla
(bateria niestety do niczego się nie nadaje) starczyło tylko do studni. I
dobrze, studnia też dobra, a przy okazji jest oryginalnie: laptopik stoi na
studni (dobrze, że jest zamykana) i łapie Internet GPRSem, a ja siedzę przed
nim na krzesełku i przeglądam Joggera. :-)

Dlaczego mama robi ciasto

– A dlaczego mama robi ciasto?

– Bo jutro ma urodziny.

– I ja też mam??

– Nie, ty masz w maju. Teraz jest lipiec i mama ma urodziny szóstego
lipca.

– Aaaa… to ja muszę zrobić laurkę! Zamknę się w pokoju, żeby nie
wchodziła, a jak będzie próbowała wejść, to powiem, że nie może, bo robię
laurkę.

– Jak chcesz jej zrobić niespodziankę, to może lepiej nie mów jej co
robisz. Wystarczy, że poprosisz, żeby nie wchodziła.

…i na tym się właściwie rozmowa skończyła. Dziecko zamknęło się w swoim
pokoju, a z kuchni przyszła roześmiana mama. Oczywiście słyszała całą rozmowę.

Sen

Byliśmy na zakupach w centrum handlowym. Potrzebowaliśmy jakiś nietypowych
żarówek. W Carrefour ich nie było, więc poszliśmy do Media Markt (który
wyglądał raczej jak Ikea, bo pełno szaf tam było. A do tego strasznie ciasno).
Jakiś inny klient próbował coś wynieść w butach, ale go złapali.

Ja wróciłem do domu. Na piechotę. Lało jak z cebra, ale dotarłem na miejsce.
Przypomniałem sobie, że na zakupy pojechałem samochodem i nie musiałem wracać
na piechotę. Co więcej, w centrum handlowym została moja żona. Zadzwoniłem do
niej… i dowiedziałem się, że właśnie ją zamknęli, bo nie chciała zdradzić
haseł do laptopa. Więcej nie udało mi się dowiedzieć, bo połączenie przerywało
i nie mogłem się więcej dodzwonić. Domyśliłem się, że musi być w gliwickim
areszcie śledczym. I od razu zacząłem myśleć jak załatwić dobrego adwokata.
Nawet zadzwoniłem do ojca. Było późno, więc poszedłem spać.

Nazajutrz postanowiłem żonę odwiedzić. Dalej nie mogłem się dodzwonić, ale
uznałem, że jakoś ją znajdę. Poszedłem więc do tego szpitala. Najpierw trafiłem
na jakiś inny oddział, potem idąc korytarzami wyszedłem innym wyjściem, ale na
teren szpitala. W końcu dodzwoniłem się do żonki. Powiedziała mi, że wejść mam
przez izbę w pokoju nr 38, a moja kurtka jest w pokoju 48. I że mam wziąć
łyżwy, bo w bramie jest ślizgawka. Ja na szczęście byłem już za bramą…

Co było dalej, czy dotarłem do żonki?… tego już się nie dowiedziałem, bo
brutalnie obudził mnie budzik z pomocą kosiarzy za oknem.

Zadziwiająca pamięć do twarzy

Idę sobie przez miasto, po drugie śniadanko… I jakiś gostek mówi mi
cześć. Odpowiadam cześć i zastanawiam się kto to. Nie
poznajesz?
No, nie bardzo…. No więc mi mówi, że jest X Y, brat
Z Y. Z Y oczywiście pamiętam — kumpel z podstawówki (drugi hacker naszej
budy). Kilkanaście lat go nie widziałem i zapewne nie poznałbym go na ulicy.
Więc wcale nie dziwne, że nie poznałem jego młodszego brata…

Ciężko mi uwierzyć, że ktoś może rozpoznawać na ulicy ludzi nie widzianych
przez 15 lat… ja mam problemy z rozpoznaniem twarzy, którą widuję parę razy
w miesiącu… Czasem się boję, że kiedyś mogę własnej matki, albo żony na
ulicy nie poznać. A tu pojawia się, ktoś kto mnie po 15 latach poznaje mimo,
że i wtedy to nie była zbyt bliska znajomość. Trochę mu zazdroszczę takich
zdolności.

Apel: seksijmy się po polsku

Myślę, że większości czytelników tego bloga robi się słabo przy czytaniu
SwItAsNyCh BlOgAsKów i innych tekstów dalekich od zasad polskiej
ortografii i interpunkcji. Zapewne nie mnie jednego wkurza mylenie
bynajmniej z przynajmniej. „>Siwa napiętnuje każdą próbę ubierania
ubrania… A ja bym chciał zwrócić uwagę na inny powszechny błąd, który mnie
wyjątkowo drażni: sex.

Jestem świntuch i lubię czytać na ten temat. Często trafiam na polskie
teksty. I przeważnie widze tam zamiast polskiego seks obce sex.
W tekstach w których brak interpunkcji i ortografii (komentarze na
onecie
) mnie to nawet nie razi, ale w artykule napisanym, poza tym, ładną i
poprawną polszczyzną – kłuje w oczy. A jak jeszcze jest odmieniane z tym
nieszczęsnym x to już w ogóle…

Chciałbym więc przypomnieć, że w języku polskim nie ma słowa sex,
jest za to seks. Co więcej,
polski seks, dość różni się znaczeniowo od angielskiego sex
(którego podstawowe znaczenie jest trochę bardziej niewinne).

P.S. Tak, wiem, tytuł wpisu też nie do końca jest po polsku… ;-)

Dziennikarska wpadka

Od dawna wiadomo, że dziennikarze lubią ubarwiać opisywane przez siebie
historie… Najwyraźniej niektórzy lubią je też nawaniać. Jeden uznał, że
bezwonny gaz jest za mało interesujący:

Gnojowica
jest dla świńskich farm sporym problemem – przede wszystkim dlatego, że
śmierdzi i naraża firmy na protesty okolicznych mieszkańców. Za smród
odpowiedzialny jest zawarty w gnojowicy metan, który przecież można wykorzystać
jako surowiec energetyczny i przerobić na prąd.

Sam artykuł bardzo ciekawy, ale nie wiem na ile prawdziwy, skoro tam metan
śmierdzi.

Update: Dzisiaj (29.06.2007) informację o produkcji energii ze świńskich odchodów podał Teleekspres. Metan dalej śmierdzi (czyżby przeczytali to w gazecie?)…

Powrót na matę

Po jakimś miesiącu przerwy dziecko sobie przypomniało, że dawno nie
graliśmy na macie
. W sumie sam byłem ciekaw, czy coś jeszcze umiem. Podłączyłem,
matę, odpaliłem StepManię… znaczy
się, próbowałem odpalić, bo tradycyjnie przestała działać… od ostatniego razu zdążyłem
popsuć ALSA w środowisku 64-bit… tak już bywa z komputerami hackera…

Już po pięciu minutach gra ruszyła. Zagrałem trzy kawałki… i całkiem
nieźle mi poszło. Jedne nawet machine #1. Krysi też udało się przejść
piosenkę za pierwszym podejściem… W kolejnych próbach zrobiłem jeszcze dwa
machine #1 (w tym jedno AA, 205 combo). Ika też dała się skusić… i też osiągnęła
machine #1 (tyle, że ona na light, a ja na normal).
Wniosek jest jeden: to jak jazda na rowerze, tego się nie zapomina.
;-) A nawet drugi: taka przerwa dobrze robi. Ostatnio miałem
problem zmieścić się w pierwszej dziesiątce swoich wcześniejszych wyników.
A może, to po prostu poprawa ogólnej formy?

Zagadka

W Gliwicach wiosną 2007 miało być otwarte nowe Centrum handlowe, a w nim,
między innymi, kino Cinema City. Widziałem ostatnio jakiś billboard
o otwarciu i przeszło mi przez myśl, że to może już. Postanowiłem w sieci
znaleźć coś na ten temat. Znalazłem wpis w Wikipedii, że planowane otwarcie ma
być 28 czerwca (fajna mi wiosna… ale cóż, sroga zima pewnie przedłużyła
roboty…) i niewiele więcej. Był tam też link do strony tego centrum Forum Gliwice. Strona to paskudny
flash, bez większej treści… ale to co tam jest i tak fascynuje…

I teraz zagadka: ile sal kinowych będzie miało gliwickie Cinema City?
Odpowiedź, gdzieś na wspomnianej stronie…

Odpowiedź: 13, 14, lub 15, zależnie od tego, który fragment się czyta… ;-)

Giercowanie – 4X

Parę miesięcy temu kumpel mnie namawiał na grę w Longturn – sieciową rozgrywkę Freeciv z długimi turami.
Wcześniej unikałem gier, żeby się znowu nie wyłączać na całe
godziny/dni/tygodnie, ale skoro to miała być jedna kolejka dziennie… to
czemu by nie? Zapisałem się do LT6 i zacząłem grać. I sam Longturn
rzeczywiście nie odcinał mnie za bardzo od świata żywych, gorzej
z pomocniczymi grami z botami, gdy sobie przypominałem jak się w to
gra… Ale w końcu sobie przypomniałem dość i tylko parę razy dziennie
zaglądałem do gry. (Żona twierdzi, że siedzę prze tym cały czas, ale jej się
tylko wydaje ;-)).

Parę miesięcy grałem w LT6, miałem w grze fajnych sojuszników.
Przegraliśmy, ale i tak jestem z rozgrywki bardzo zadowolony. W trakcie LT6
zapisałem się też na LT7… które przegrałem dość szybko. Aktualnie trwa LT8.
Na LT9, czy LTClassic3 się nie zapisuję… bo znalazłem inną zabawkę.
:-)

Ta inna zabawka to Outer Space.
Znalazłem, jak większość gier, na Linux
Game Tome
. Tak jak Longturn jest to długotrwała gra turowa, jednak
w przeciwieństwie do Freeciv, Outer Space został do takiego grania stworzony
(w LT reguły Freeciva zostały niby dostosowane, ale dalej widać, że gra
została stworzona do szybszych rozgrywek). Poza tym Outer Space też wygląda na
zupełnie inną grę: podbój wektorowej galaktyki, a nie świata
podzielonego na pola. Jednak i Freeciv (klon słynnej Civilization) i
Outer Space (czerpiący raczej z Master of Orion) to gry 4x: eXplore, eXpand, eXploit
and eXterminate
i podczas gry czuje się to podobieństwo.

Możliwe, że Outer Space to gra jak wiele innych typu podbij
galaktykę
, zaczynając od Master of Orion. Sam jednak grałem tylko w MoO
i to tak dawno, że pamiętam tylko, że bardzo mi się podobało i były w tym
jakieś gwiazdy… Tydzień temu zacząłem grę w galaktyce Garis i chyba mnie
wciągnęło. Właściwie to mi mało i założyłem sobie też konto w Inera, galaktyce
która właśnie startuje. Jeszcze zanim Garis wystartowała zapisałem się do
15-dniowej Argo, ale tamtejsi gracze szybko mi uzmysłowili, że to nie ma sensu
(startując tak późno byłbym daleko w tyle). A do Inera może jeszcze ktoś
znajomy się skusi?

No i na koniec przyznaje się bez bicia, że przez to granie zaniedbuję
trochę swoje projekty: CJC, PyXMPP, jggtrans i trochę PLD… ale cóż, jak nie
grałem, to zaniedbywałem tak samo – np. oglądając gołe panienki
w sieci… to chyba rozwijające gierki lepsze… ;-)