Homofilia?

Prezydent straszy homoseksualistami, widać naród powinien się tego bać…
A ja co? A ja nic. Nie mogę zrozumieć co w tym takiego strasznego. Co więcej
przejawiam jakieś ciągoty… nie, nie do facetów… do kobiet
o niepoprawnych orientacjach seksualnych…

Jedna czwarta kobiet w moim rosterze lubi dziewczynki (co najmniej,
ankiety nie przeprowadzałem). Swego czasu z pasją oglądałem The L Word (ostatni sezon
jednak marny i ta pasja przeszła), ostatnio bardzo ucieszyło mnie odkrycie
nowego bloga: Grace the spot
(lesbijskiego oczywiście), a po moim ostatnim zakupie na Amazon.com (o tym innym razem), księgarnia
ta proponuje mi głównie lesbijską literaturę…

Czy mnie trzeba leczyć? Czy może od razu odstrzelić, dla dobra
społeczeństwa i wartości chrześcijańskich? ;-)

Reklamy

Mail…

Dostałem dzisiaj maila, od jakiegoś nieznajomego mi faceta:

       Dzien dobry

    Chcialbym dowiedziec sie czy zechciałby pan ze mna porozmawiac na temat
"przyłapani na seksie"
dziekuje za odpowiedz

WTF?

Antyczne staniki

Siedzę sam w domu, nie mam nic specjalnego do roboty, to włączyłem
telewizor. Na jedynce jakiś głupi film. Oczywiście moja uwaga od razu skupiła
się na kobietach, szczególnie, że były skąpo ubrane… To, co zwróciło moją
uwagę, miały na piersiach. Wygląda jak całkiem współczesny stanik. A reszta
filmu sugeruje starożytność… Zerknąłem do opisu filmu w internecie: Trzy
tysiące lat przed Chrystusem.
Ciekawe. Z tego co wiem, to staniki, jakie
znamy, wynaleziono na początku dwudziestego wieku…

Postanowiłem zgłębić temat, zanim zacznę marudzić na blogu. Wyczytałem, że
i ponad 2000 lat przed naszą erą kobietom zdarzało się nosić coś w rodzaju
staników. Ale to coś podobno zawsze zostawiało piersi odkryte… no i raczej
nie sądzę, żeby mogło bardzo przypominać współczesną bieliznę… Później
w starożytnej Grecji i Rzymie zaczęto stosować inne cosie… do owijania
piersi tak, żeby nie było ich widać (coby kobieta wyglądała bardziej jak
facet)… to też raczej bikini nie przypominało.

Ja rozumiem, że to rozrywka i realiów historycznych nie muszą się bardzo
trzymać… ale przecież równie dobrze bohaterowie mogli by nosić zegarki na
rękach i strzelać z karabinów, a nie tych niepraktycznych łuków…
;-)

Źle się dzieje w naszym kraju

Nie, nie mam zamiaru pisać o poczynaniach naszego rządu. Na nich prawie
wszyscy narzekają, zwykle tak, jakby ten rząd był zupełnie oderwany od
społeczeństwa. Ja teraz właśnie o tym drugim…

Jest sobie na Gazet.pl artykuł o
aresztowaniu faceta przyłapanego na fotografowaniu małych dzieci na plaży
.
Artykuł, jak artykuł, nie ma co się czepiać. Pomijam kwestię tego, czy policja
miała podstawy do do zatrzymania i rewizji. To co mnie przeraża, to komentarze
do artykułu…

Parę cytatów:

  • trzeba być bez wyobraźni,żeby puścic dziecko nago na plażę.Niektórzy
    rodzice naprawdę mają pusto w głowach…
  • Raz że to jest niehigieniczne, a dwa że trzeba mieć dekiel przestawiony
    zeby w dobie rozbestwienia pedofilstwa rozbierać dzieci i robić z tego pokaz
    publiczny a później ryje rozdzielać.
  • Multum ludzi, jeden
    kolo drugiego, nie wiadomo jakie swiry wsrod nich, a ci puszczaja
    swoje kilkuletnie dzieciaki bez majtek.

Odkąd pamietam na plażach małe dzieci bawiły się nago. Teraz nagle to ma
być niemoralne, niebezpieczne, czy co tam jeszcze?

Do tego dochodzi ściganie opalających się topless (niestety informacje
podawane jako sensacja w sezonie ogórkowym, więc niewiele znam szczegółów, np.
czy chodzi o wyznaczone plaże, czy całość wybrzeża), Obrońcy moralności reagujący
na każdy przejaw czułości w nieodpowiednim miejscu… itd. itp. Po
przeczytaniu kartki w męskiej szatni na basenie Proszę przebierać się w
przebieralni
(takie trzy wydzielone kabiny) zacząłem się zastanawiać, czy
pod prysznic mam iść w ubraniu…

Aż się ma ochotę, w ramach protestu, do jakiejś organizacji naturystycznej
zapisać… ;-)

Apel: seksijmy się po polsku

Myślę, że większości czytelników tego bloga robi się słabo przy czytaniu
SwItAsNyCh BlOgAsKów i innych tekstów dalekich od zasad polskiej
ortografii i interpunkcji. Zapewne nie mnie jednego wkurza mylenie
bynajmniej z przynajmniej. „>Siwa napiętnuje każdą próbę ubierania
ubrania… A ja bym chciał zwrócić uwagę na inny powszechny błąd, który mnie
wyjątkowo drażni: sex.

Jestem świntuch i lubię czytać na ten temat. Często trafiam na polskie
teksty. I przeważnie widze tam zamiast polskiego seks obce sex.
W tekstach w których brak interpunkcji i ortografii (komentarze na
onecie
) mnie to nawet nie razi, ale w artykule napisanym, poza tym, ładną i
poprawną polszczyzną – kłuje w oczy. A jak jeszcze jest odmieniane z tym
nieszczęsnym x to już w ogóle…

Chciałbym więc przypomnieć, że w języku polskim nie ma słowa sex,
jest za to seks. Co więcej,
polski seks, dość różni się znaczeniowo od angielskiego sex
(którego podstawowe znaczenie jest trochę bardziej niewinne).

P.S. Tak, wiem, tytuł wpisu też nie do końca jest po polsku… ;-)

Amerykanie są śmieszni c.d.

W Ameryce kolejny skandal. Szkolni bibliotekarze z różnych części USA nie
chcą w swoich bibliotekach książki dla dzieci
The Higher Power of Lucky
Susan Patron, nagrodzonej prestiżową nagrodą. Protestują też rodzice. A
wszystko dlatego, że w książce tej pojawia się słowo moszna (jako
miejsce w które wąż ugryzł psa)…

Widać, do pewnego wieku, pewne części ciała po prostu nie istnieją, a
przynajmniej nie mają nazw… ;-)