Jak homofobi zniszczyli geniusza

Dziwię się, że tej historii nie znałem wcześniej. O samym Alanie Turingu trudno
było nie słyszeć – maszyna Turinga i test Turinga, to terminy znane
każdemu informatykowi. Biografią tego naukowca nigdy się specjalnie nie
interesowałem, aż do dzisiaj, gdy przeczytałem wzmiankę o nim w
artykule o badaniach naukowych dotyczących seksualności owiec
.

Odkrycie zaskoczyło mnie na tyle, że od razu zajrzałem na Wikipedię, czy
tam ta historia też jest odnotowana. Jest.

Alan Turing, jeden z największych (jeśli nie największy) geniuszy
w historii Informatyki, był gejem. W tamtych czasach było to uznawane za
przestępstwo. Naukowca osądzono, skazano i postawiono przed wyborem: albo
podda się terapii, albo wyląduje w więzieniu. Niezależnie od tego, jako
skazany wyrokiem sądu, nie mógł już pracować jako kryptolog w rządowej
agencji.

Turing wybrał terapię. Polegała ona na przyjmowaniu estrogenów w celu
zmniejszenia libido. Nie trudno się domyślić działania estrogenów na organizm
mężczyzny: został impotentem i rozwinęły mu sie piersi. Niedługo później zmarł
zatruty cyjankiem – najprawdopodobniej popełnił samobójstwo, gdyż nie
mógł sobie poradzić z życiem po wyroku. Geniusz, który bardzo przyczynił się
do rozwoju Informatyki, został poniżony i popełnił samobójstwo przez głupie
uprzedzenia… W dwudziestym wieku… A ja myślałem, że palenie czarownic na
stosie to taka odległa historia…

Przykładna obywatelka… aż po grób

Przed chwilą w Wiadomościach mówili o kobiecie, która zmarła w szpitalu
kilka dni po porodzie… dwunastego dziecka. Było o tym
w jakich strasznych warunkach ta rodzina żyła. Jacy oni biedni, bo mieszkanie
małe, dzieci wymagają opieki lekarskiej i nie ma nawet na lekarstwa. Winni
wszyscy dookoła, bo widzieli co się dzieje i nie wsparli tej rodziny. Ojciec
nieszczęsliwy, bo się boi, że mu odbiorą dzieci. Hmm… a te wszystkie dzieci
to bocian przyniósł? Pewnie tak… bo najwyraźniej rodzice na tę tragedię nie
mieli wpływu… dziennikarze nawet nie wspomnieli o tym, że dzieci mogłoby być
mniej (to było takie politycznie niepoprawne)… Tylko urzędnik podsumował
rodzinę, że jest nieporadna życiowo. On chyba był ten zły.

Dlaczego u nas nie można otwarcie mówić o świadomym
planowaniu rodziny. Rozumiem, że ktoś może mieć ambicje na wielodzietną
rodzinę… ale po piątce dzieci mogli by dać sobie spokój, szczególnie, jeśli
ich na to po prostu nie stać (jeśli kogoś stać i zdrowie pozwala, to, jeśli
o mnie chodzi, może mieć i 20 dzieci). Jeśli ktoś z zewnątrz miał im pomóc, to
pomagając zatrzymać to szaleństwo. Jeśli byłby to kościół ze swoimi metodami
ok – jeśli spełniłyby one swoje zadanie. Ja bym jednak postawił na
antykoncepcję. W takich przypadkach powinna być zapewniana chociażby przez
opiekę społeczną, czy refundowana z NFZ. Jeśli rodzice nie chcą i nie
udowodnią, że są w stanie wszystkie obecne i kolejne dzieci utrzymać –
to może ich prawa rodzicielskie powinny być ograniczone? Tacy rodzice nie są
przecież mniej niebezpieczni od rodziców-pijaków.

Rzeczywiście stała się (i dalej się dzieje, chociażby dla pozostałych
dzieci) tragedia. Nikt nie pomógł na czas. Coś zawiodło. Ale głównym problemem
nie jest brak pomocy materialnej dla tej rodziny, ale to, że w ogóle taka
rodzina mogła powstać.

A jeśli by się okazało, że kobieta zachodziła w ciąże wbrew swojej woli
(gwałt małżeński, lub jakiś „antykoncepcyjny sabotaż”), to ojciec powinien być
oskarżony o jakieś spowodowanie śmierci. Ale to pewnie też nie w tym kraju…

Seks w cywilizowanym świecie

Ja, dla odmiany, zacznę od tego co się dzieje w USA. Tam od jakiegoś czasu
rząd prowadzi politykę edukacji seksualnej abstinence only. W skrócie
polega to na to, że rząd USA wydaje miliony dolarów na to, żeby dzieci się
dowiedziały, że seks jest be (grozi niechcianą ciążą i niebezpiecznymi
chorobami) i należy go unikać. Według tych wytycznych niedopuszczalne jest
informowanie dzieci o bezpiecznym seksie. Seks jest niebezpieczny
i już.

Co niektórzy amerykanie śmieją się z tego od jakiegoś czasu, a szczególnie
z efektów tej polityki. Na przykład, coraz więcej wśród młodzieży jest
zakażeń AIDS i innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową, do których
dochodzi poprzez seks analny i oralny — dzieciaki uprawiają go coraz
częściej, bo o tym im nic nie mówili — w końcu seks to tylko penis-pochwa
i jako taki tylko dla dorosłych).

Ostatnio jednak program abstinence only robi się coraz ciekawszy.
Teraz rząd USA uznał, że nie tylko dzieci, ale młodzi ludzie do
30-go roku życia nie powinni uprawiać seksu, no chyba, że w związku
małżeńskim
. No i oczywiście niewskazane jest (programy edukacyjne które
o tym wspomną nie dostanę żadnych dotacji) informowanie o bezpiecznym seksie
i antykoncepcji (chyba, że jest mowa o ryzyku z nią związanym). Całość fajnie

podsumowała Violet Blue
.

Jak już wiemy, że nasz wzór do naśladowania inwestuje spore pieniądze
przeciwko antykoncepcji, to nie powinno nas dziwić, że i nasi
posłowie chcą ograniczyć dostęp do antykoncepcji
. To już ciężko nawet
komentować? Ostrzeżenia na prezerwatywach, że są szkodliwe dla zdrowia???
Idiotyzm… Domyślam się, że artykuł jest trochę podkoloryzowany (chyba nawet
posłowie LPR nie mogą być aż tacy głupi), ale i tak niepokojący.

Ja rozumiem, że wiele środków antykoncepcyjnych ma wiele skutków
ubocznych. Ale one są traktowane jak leki stwarzające podobne zagrożenia
i dostępne tylko na receptę. A więc zainteresowani i tak powinni się
skonsultować z lekarzem przed użyciem np. pigułek. Do tego dostają
w opakowaniu ulotkę z opisanymi działaniami niepożądanymi i skutkami
ubocznymi. Nie ma najmniejszego powodu wydawać jeszcze pieniądze na głupie
komunikaty. A wszelkie ograniczenia w dostępie do porządnej antykoncepcji
przepisywanej przez lekarzy spowoduje tylko częstsze użycie środków wątpliwej
jakości.

Wszystko wskazuje na to, że program wspierania rodziny ma służyć
jak największemu zwiększeniu przyrostu naturalnego, szczególnie u ludzi
nieodpowiedzialnych, niewykształconych i biednych. I to ma być dobro
państwa??? Nie lepiej byłoby zachęcić do powiększania rodzin ludzi których na
to stać, a tym, którzy nie są na to gotowi, pozwolić spokojnie się rozwijać?

Na koniec jedna optymistyczna dzisiejsza wiadomość, żeby pokazać, że są
miejsca, gdzie sprawy idą we właściwym kierunku:
w Singapurze mają zalegalizować seks analny i oralny
(niestety zła wiadomość dla
homoseksualistów: to dotyczy tylko stosunków hetero). 😉

Seksić się, czy nie?

Kolejny ciekawy artykuł:
Is Sex
Necessary?

Z ciekawostek tam zawartych:

  • Seks poprawia węch.
  • Seks przeciwdziała depresji kobiet… ale tylko seks bez gumek.
  • Seks pomaga zapobiegać przeziębieniom i grypie… no to już wiem czemu
    jestem chory… tylko czemu żona zdrowa? ;-)
  • Artykuł sugeruje nowatorski sposób na zdrowe zęby.
  • Nadmiar seksu kobiecie raczej nie zaszkodzi.
  • … mężczyźnie może zaszkodzić. Ale to jest raczej możliwe tylko ze
    wspomagaczami.

Z niebezpieczeństw jest właściwie jedno: choroby przenoszone drogą
płciową. No cóż… trzeba uważać!

Spotkanie po latach

Wczoraj w programie telewizyjnym (BTW: zna ktoś coś lepszego?) wypatrzyłem
na TV 4 film z czerwonym kółeczkiem o 23:00: Żony cudzych mężów (nawet
Google nie wiele mi na temat tego filmu powiedziało). Fajnie się złożyło, bo
akurat dwudziesta trzecia dochodziła, a ja miałem ochotę na coś
nieprzyzwoitego. Wkrótce się jednak okazało, że program kłamie. Zamiast
zapowiadanego filmu był inny: Spotkanie po latach. Ale też z czerwonym
kółeczkiem. :-)

Pierwsze co się rzuciło w oczy/uszy to gra aktorska – nie powalała,
wzbudzając pierwsze skojarzenia z typowym porno, ale też szybko przestała
przeszkadzać. Za to była jakaś konkretna fabuła, może nic ambitnego, ale była
i trzymała się kupy. Na sceny erotyczne nie trzeba było czekać – w filmie
ich nie brakowało. Seks był udawany, ale bardzo przyjemnie pokazany. Dziewczyny
ładne, całkiem naturalne, tylko jedna ze sztucznym biustem. Czasem brakowało
jakiś ostrzejszych szczegółów, ale za to były pokazane inne, których bardzo
brakuje w zwykłym pornolu: pocałunki, rozbieranie, w ogóle jakieś przejścia
między fabułą a akcją. Właściwie jeszcze nie było filmu erotycznego
(wliczając takie jakich telewizja nie pokazuje) który spełniłby wszystkie nasze
oczekiwania w tych kwestiach, ale ten był blisko. Żonce też się bardzo
podobało.

Fajnie, że teraz na coś takiego trafiliśmy, bo ostatnim pornolem
z wypożyczalni byliśmy trochę zniesmaczeni. W sumie lepszy sztuczny, ale ładny
seks w TV, niż sztuczne panienki w najbardziej wyszukanych (w tym
filmie posuniemy się jeszcze dalej niż w poprzednich…
) scenach według
zupełnie niewyszukanego scenariusza (każdy oglądacz pornoli zwykle wie jaka
będzie kolejna scena, a pierwsza i ostatnia w jednej sesji są właściwie
pewne).

Skleroza…

Poszedłem dzisiaj do apteki po gumki, bo ostatnio już ciężko w domu
było… Kupiłem dwa opakowania, bo tylko małe były (po 3 sztuki). I tak sobie
myślę: Dwie paczki to mogą nam na tydzień nie starczyć. Hmmm… takie
zużycie to chyba niezły wynik 5 lat po ślubie… 6 lat po ślubie… kurde,
15-go minęło 6 lat!
. No właśnie, w sobotę mieliśmy rocznicę, a ja zupełnie
o niej zapomniałem, zapewnie sprawiając żonce przykrość. I nie wiem co żonkę
tak rozbawiło, jak się teraz do tego przyznałem… ;-)