Dawno mnie tu nie było…

Miałem tyle różnej roboty, że nawet nie miałem kiedy na Joggera pisać.
Robota to: prace nad systemem zarządzania użytkownikami w firmie (tu jest
jeszcze masa rzeczy do zrobienia :(), portowanie PLD na AMD64
(na szczęście to nie tylko ja robię, ale właściwie cały team PLD – jednak
w lutym firmowy serwer z dwoma opteronami musi ruszyć „w produkcji”), inne
rzeczy „firmowe”, prace nad CJC i PyXMPP, poprawki w transporcie GG (do tego
jakoś szczególnie nie mogę się zabrać) itp. itd. Ale dobrze by też było
przynajmniej wieczory i część weekendów rodzince poświęcić…

No cóż. Roboty kupa, a ja jeszcze sobie kolejną znajdują (przyjemniej jest
zająć się czymś nowym niż kontynuować to co już się nudzi..). W sobotę
w PyXMPP dodałem obsługę komponentów jabberd, a w niedzilę w oparciu o to –
bramkę do IRCa. I ta bramka działa – przynajmniej podstawowa funkcjonalność,
bo wciąż bardzo wiele brakuje (i tym samym moja lista TODO znowu się
wydłuża).

Wczoraj przy okazji pisania tej bramki nieźle się zdenerwowałem… Już
zaczynało działać – docierały do mnie teksty z kanału #pld. Robota szła
nieźle… i okazało się że w firmie router brzegowy leży. Robotę musiałem
przerwać i jechać do Zabrza rebootować maszynę. Wrrr… Stracony czas
nadrobiłem wieczorem – nad JJIGW (tak się moje najnowsze dzieło nazywa)
siedziałem do północy.

Co zrobić z idiotami…

… którzy do wyszukiwania bibliotek przez skrypt configure używają
testów na istnienie pliku …./lib/lib$name.so?????

Wieszać, wystrzelać, potopić, podusić?

Przecież skrypt configure powinien sprawdzać czy linker potrafi znaleźć
odpowiednią bibliotekę, a nie czy jakiś plik jest na dysku. I chyba
nawet w dokumentacji autoconf jest to jasno powiedziane… A taki np.
PHP pełen jest takich kwiatków 😦 . I portowanie PLD na AMD64 to głównie poprawianie takich idiotyzmów.

Ale uparłem się i przeniosę swoją ulubioną dystrybucję na tę platformę. A co się będzie mój serwerek z dwoma Opteronami marnował… 🙂

I po zlocie…

Właściwie to już dawno po zlocie (wróciłem w niedzielę o 16-tej), ale wcześniej
nie miałem okazji (albo chęci) o tym napisać. Z tego co widzę nikt inny też nie.

Na początku muszę zdementować plotki jakoby PLD nie istniało. Istnieje i ma się
dobrze. Rozwija się nawet lepiej niż przed „przewrotem”. Na zlocie pojawiło się
kilkudziesięciu deweloperów i innych osób związanych z PLD. Spotkanie miało
charakter głównie towarzyski (sprawy techniczne i formalne w większości można
załatwiać zdalnie), ale oczywiście dyskusje (głównie na drażliwe tematy) też
miały miejsce. Padła propozycja powiązania PLD z PLUG (mnie się podoba), były
sugestie zmian w organizacji grupy, ale najwięcej czasu poświęciliśmy
rozważaniom na temat nieprzyjemnej atmosfery między kloczkiem i resztą twórców
PLD i wymyślaniu sposobu na przekonanie kloczka do dalszej współpracy. Szkoda że
Tomka tam nie było – może zrozumiałby że doceniamy jego pracę i nie mamy zamiaru
go odciąć od PLD.

Sam na zlot dotarłem późno, a wróciłem wcześnie. Dotarłem późno gdyż zaraz po
chorobowym nie chciałem brać nagłego urlopu i wyjechałem dopiero po pracy (ale
i tak urwałem się 2h wcześniej). Potem koledzy tak mnie prowadzili po Warszawie,
że nie dotarłem do obiecanej Pizzerii (a w brzuchu mi burczało), a do grupy
dołączyłem dopiero po drodze na pola Mokotowskie. I musiałem się zadowolić
karkówką z grilla. 😦 Ale potem już było tylko lepiej. 🙂

Wróciłem wcześniej, bo w niedzielę żona miała urodziny i chciałem być w tym
czasie w domu. Tak bardzo pilnowałem tego powrotu na czas (i tak wróciłem
później niż chciałem, z przyczyn nie bardzo ode mnie zależnych), że zaniedbałem
inne rzeczy o których przy okazji urodzin żony powinienem pamiętać. Więc nie
wyszło najlepiej. 😦

W sieci dostępne są zdjęcia ze zlotu, między innymi tu:
http://zlot.pld-linux.org/
Ale mnie na tych zdjęciach nie ma prawie w ogóle. Nie dostałem się na żadne
zbiorowe, a na niezbiorowych jak jestem to zwykle tyłem albo tylko w kawałku.
Widać ludzie bali się o swoje cyfrowe aparaciki – tu nie tylko klisza mogłaby pęknąć, ale całą elektronikę by szlag trafił 😉

Coś mi ostanio odbiło…

… i postanowiłem napisać własny serwer Jabbera – w pythonie, zgodny ze
specyfikacją XMPP i w ogóle bajerancki. Pewnie i tak nic z tego nie wyniknie. Na razie zacząłem robić moduł do
obsługi strumieni XMPP (jabber.py mnie nie zadowala), oparty o libxml2.
Okazało się, że libxml2 bez poprawek się do tego nie nadaje, ale
przygotowałem odpowiedniego patcha i jest OK. Mam nadzieję że go zaaplikują do
oryginalnych źródeł.

Jednak na razie musiałem sobie pisanie modułu i serwera odpuścić – w końcu
za tydzień będę prowadził wykład i trzeba jakąś prezentację przygotować. Na
razie porobiłem trochę screenshotów (jak ktoś ma jakieś ciekawe screenshoty
klientów jabberowych, to jestem chętny) i walczę z OpenOffice (chyba jednak
LaTeX bardziej mi odpowiada).

Ale przygotowanie prezentacji pewnie też sobie zaraz daruję, żeby dołączyć
do Iwony i Krysi, które pojechały na spacer na działkę 🙂

Z innej beczki: chyba w PLD szykuje się (albo tylko szykował) przewrót.
„Rebelianci” chcieli, żebym ich poparł, ale ja wolę się nie mieszać. Też mnie
kloczek wkurza, ale miejscami rozumiem jego rację, racje „rebeliantów” zresztą
też. Ja tylko chcę mieć działającą dystrybucję, z w miarę aktualnymi zasobami,
a na razie żadna ze stron nie jest w stanie mi tego zagwarantować.