Taka wiosna, to ja rozumiem! :-)

Początek wiosny
wyglądał nie najlepiej
, ale już na przykład dzisiaj krajobraz za oknem był
całkiem zachęcający. Wyciągnąłem więc swoje patyki (kije do nordic walking)
i wybrałem się na spacer, do Lasu Dąbrowa.

Po drodze słoneczko miło grzało, ptaszki ćwierkały (chyba, miałem
słuchawki na uszach ;-)), motylki latały, kwiatki w okół kwitły,
a ja się nieco zgrzałem (byłem ubrany sporo lżej niż ostatnio bywało). Na
polach spotkałem dwie czajki i kilka traktorów…

Na skraju lasu przywitały mnie kwitnące zawilce i ziarnopłony. Tylko
z tych drugich mi coś wyszło:

ziarnoplon-1.jpg

Nieco dalej było też sporo miodunek:

miodunka-1.jpg

Poza tym las jak las:

las-1.jpg

…a w lesie trochę wody:

bagienko-1.jpg

Był też akcent wielkanocny: wielki zając wybiegł mi spod nóg. Kawałek
dalej jakaś sarenka, czy coś (szare, z rogami, dużo większe od zająca).
Niestety, tego nie było szans komórkowym aparatem złapać.

W sumie spacerek zajął mi prawie trzy godziny i przyniósł sporo frajdy.

Piersi kurczaka

Piersi kurczaka – tylko na tyle może liczyć
cierpiący człowiek w potrzebie. :-( Tylko dlatego, że żonaty. Co
za ograniczone, opętane przez stereotypy społeczeństwo! ;-)

Na szczęście, na żonkę mogę cały czas liczyć. Okłady działają –
przynoszą ulgę (i radość), ale w pełni na moje dolegliwości nie pomagają.
Byłem u wielu lekarzy, łykam najróżniejsze prochy… niewiele pomaga. Chciałbym
więc spróbować podwójnej dawki sprawdzonej, naturalnej metody… i co? I nic…
zero zrozumienia… trzy propozycje… a w każdej tylko te piersi z
kurczaka… ;-(

;-)

Ropuszka

Jak co wieczór poszliśmy z Krysią na spacerek. No, tym razem pojechaliśmy
na rowerach, ale to nie istotne. W każdym razie odwiedziliśmy ten sam plac
zabaw co zwykle. Szybko zauważyliśmy zamieszanie przy piaskownicy. Z tego co
udało nam się usłyszeć, to dzieci miały tam jakieś zwierzątko. Podobno żabę.

Od razu się domyśliłem, że chodzi o jakąś ropuchę. Co by żaba robiła
w środku lata w pobliżu piaskownicy. Dzieci mówią, że ją wykopały. No cóż,
pewnie ropuszka szukała schronienia przed słońcem i zagrzebała się we wnęce
pod piaskownicą. Dzieci może nie okazywały bezpośredniej wrogości stworzeniu,
ale to co robiły z piachem, łopatkami i kamieniami wyglądało groźnie. Poza tym
pamiętałem, jak moja miłość do zwierząt potrafiła się kiedyś objawiać i co
z takimi stworzeniami potrafili robić mniej je kochający koledzy
z piaskownicy. Postanowiłem więc przyjrzeć się sytuacji z bliska i ewentualnie
interweniować.

W dziurze pod piaskownicą rzeczywiście była ropucha. Śliczna ropucha zielona
(zdjęcia w sieci nie ukazują jej uroku). Zastanawiałem się, czy lepiej ją
ewakuować, czy lepiej nie ruszać, żeby nie stresować bardziej. Uznałem jednak,
że w piaskownicy może nie dożyć wieczora… Wziąłem więc płaza do ręki
i wyniosłem za osiedle, pomiędzy krzaki. Dzieciom odmówiłem odpowiedzi na ich
pytania gdzie (ale rozumiem jak były tym rozczarowane – w ich wieku
pewnie poleciałbym jej szukać). Mam nadzieję, że zestresowaną ropuszkę czeka
spokojniejsze i jeszcze długie życie. :-)

Źle się dzieje w naszym kraju

Nie, nie mam zamiaru pisać o poczynaniach naszego rządu. Na nich prawie
wszyscy narzekają, zwykle tak, jakby ten rząd był zupełnie oderwany od
społeczeństwa. Ja teraz właśnie o tym drugim…

Jest sobie na Gazet.pl artykuł o
aresztowaniu faceta przyłapanego na fotografowaniu małych dzieci na plaży
.
Artykuł, jak artykuł, nie ma co się czepiać. Pomijam kwestię tego, czy policja
miała podstawy do do zatrzymania i rewizji. To co mnie przeraża, to komentarze
do artykułu…

Parę cytatów:

  • trzeba być bez wyobraźni,żeby puścic dziecko nago na plażę.Niektórzy
    rodzice naprawdę mają pusto w głowach…
  • Raz że to jest niehigieniczne, a dwa że trzeba mieć dekiel przestawiony
    zeby w dobie rozbestwienia pedofilstwa rozbierać dzieci i robić z tego pokaz
    publiczny a później ryje rozdzielać.
  • Multum ludzi, jeden
    kolo drugiego, nie wiadomo jakie swiry wsrod nich, a ci puszczaja
    swoje kilkuletnie dzieciaki bez majtek.

Odkąd pamietam na plażach małe dzieci bawiły się nago. Teraz nagle to ma
być niemoralne, niebezpieczne, czy co tam jeszcze?

Do tego dochodzi ściganie opalających się topless (niestety informacje
podawane jako sensacja w sezonie ogórkowym, więc niewiele znam szczegółów, np.
czy chodzi o wyznaczone plaże, czy całość wybrzeża), Obrońcy moralności reagujący
na każdy przejaw czułości w nieodpowiednim miejscu… itd. itp. Po
przeczytaniu kartki w męskiej szatni na basenie Proszę przebierać się w
przebieralni
(takie trzy wydzielone kabiny) zacząłem się zastanawiać, czy
pod prysznic mam iść w ubraniu…

Aż się ma ochotę, w ramach protestu, do jakiejś organizacji naturystycznej
zapisać… ;-)

Dziennikarska wpadka

Od dawna wiadomo, że dziennikarze lubią ubarwiać opisywane przez siebie
historie… Najwyraźniej niektórzy lubią je też nawaniać. Jeden uznał, że
bezwonny gaz jest za mało interesujący:

Gnojowica
jest dla świńskich farm sporym problemem – przede wszystkim dlatego, że
śmierdzi i naraża firmy na protesty okolicznych mieszkańców. Za smród
odpowiedzialny jest zawarty w gnojowicy metan, który przecież można wykorzystać
jako surowiec energetyczny i przerobić na prąd.

Sam artykuł bardzo ciekawy, ale nie wiem na ile prawdziwy, skoro tam metan
śmierdzi.

Update: Dzisiaj (29.06.2007) informację o produkcji energii ze świńskich odchodów podał Teleekspres. Metan dalej śmierdzi (czyżby przeczytali to w gazecie?)…