Cenzura, czy autocenzura?

No i się narobiło… W związku z moim ostatnim wpisem (i tak nie dostępnym dla wszystkich) pojawiły się w stosunku do mnie dwa zarzuty:

  • Że publikuję na swoim blogu coś, co inni uważają za nieodpowiednie.
  • Że cenzuruję komentarze.

No i jestem w kropce… Bo albo powinienem wprowadzić autocenzurę, żeby się komentujący nie mogli przyczepić, albo pozostaje cenzurować komentarze, jeśli jednak pójdą one w kierunku, który mi się nie spodoba (np. zrobi się off-topiczna dyskusja o tym, czy ja szanuję cudze zdanie, czy nie). W sumie, z tych dwóch rzeczy wolę ograniczać „wolność wypowiedzi” niechcianych gości niż swoją. To mój blog i chyba do mnie należy decyzja o tym co tu się znajduje.

Długo miałem szczęście. Właściwie nie musiałem żadnych komentarzy usuwać. Nawet jak dyskusja była gorąca, to zbytnio w nikogo nie uderzała i była na temat, albo zbaczała na temat równie dobry. Usuwanie komentarzy ograniczało się do spamu i jakiejś twórczości „dzieci neostrady”, które trafiły tu przez pomyłkę i nawet po polsku nie umieją pisać. Niestety w końcu nadeszła ta chwila, gdy okazało się, że jednak z trollami trzeba brutalnie. I wcale mi się to nie podoba.

Oczywiście jest jeszcze inne opcje: zamknąć bloga, ograniczyć dostęp do wąskiej grupy użytkowników albo zablokować komentarze. Te jednak odrzucam, bo główną wartością tego miejsca dla mnie jest jednak to, że ktoś to czyta, że mogę poznać zdanie innych na dany temat. Że jednocześnie dzielę się swoją notką z cząstko tutejszego joggerowego społeczeństwa, grupką wirtualnych przyjaciół. Dokładnie niezdefiniowaną grupką. Jakiekolwiek próbowałbym listy dostępu tworzyć, kogoś z tej grupki wykluczę.

Czarne listy też nie mają sensu, bo jak troll się uprze, to i tak znajdzie sposób, żeby uprzykrzyć życie. A nawet jeśli nie, to czy zasługuje na specjalne traktowanie, żeby go aż gdzieś do konfiguracji wpisywać? Poza tym, znowu będę tym złym, który odmawia ludziom prawa do wyrażenia swojego zdania (tylko czemu na moim blogu? wśród moich gości, a nie kolegów trolla?).

No cóż… ostatnio prowadzenie bloga kosztuje mnie trochę za dużo nerwów… ale przecież w końcu znowu się uspokoi i będzie jak dawniej. Pusto i nudno ;).

Advertisements

37 uwag do wpisu “Cenzura, czy autocenzura?

  1. spokojnie, nie denerwuj się…
    tak to już jest, że postrzegamy świat i rzeczywistość według jakichś własnych standardów i przez ich pryzmat oceniamy innych. my pewnych rzeczy może byśmy nie zrobili, ale rozumiemy, że dla innych są one zwyczajne i nie budzą żadnych kontrowersji – problem tylko w tym, czy umiemy zostawić tych innych z ich sprawami, czy usilnie staramy się ich przekonać, że postępują źle – nawet jeśli to ich postępowanie nie ma nic wspólnego z nami…
    dopóki to, co robimy, nie krzywdzi innych, kwalifikuje się raczej do spraw własnych i nie ma się co unosić.

    Lubię

  2. Co się będę wypowiadał, jak sprawy nie widziałem, bo wpis na ukrytym poziomie. Takie tłumaczenie bez sensu, skoro dostęp do tamtego wpisu mieli wybraniu użytkownicy to ewentualnie im powinno zależeć na tym wyjaśnieniu.

    Lubię

  3. Kasia, Grzegorz: W tym wpisie nie chodzi o to co było w poprzednim. Nie rozgrzebujmy tamtego przypadku tutaj, bo znowu będzie nie na temat.

    Teraz piszę ogólnie. Właściwie to miał być wpis o usuwaniu komentarzy, ale chyba nie wyszło. 😉

    Lubię

  4. @Grzegorz: ja też nie wiem o co biega, ale pisząc poprzedni komentarz miałem na myśli ogół bloggerów. Jak dla mnie na Joggerze jest miejsce dla każdego, kto publikuje wpisy nie wykraczające poza regulamin.

    Zapłacił 2,44 PLN – niech pisze, nawet na poziomie 0. W końcu go za to skarcą i da sobie spokój, co ma miejsce w przypadku „nowych”.

    Lubię

  5. teoretycznie zwykle zostawiałam egzotyczne komentarze, bo uważam, że w ten sposób ktoś tam sam sobie wystawia świadectwo, ale nie powiem, ze nie zdarzyło mi się usunięcie albo zablokowanie takich komentarzy, bo jednak organizm ma określoną odporność na różne prątki i malarie – a bywają dni, kiedy jest ona wyjątkowo obniżona.

    Lubię

  6. a tego już nie jestem pewna… jednak jogger to nie blog jakiegoś polityka etc., a moderacja przed publikacją chyba jednak trochę zabijałaby dyskusję… i zabijałaby autora, który musiałby to wszystko ogarniać np. po kilku dniach nieobecności;)

    Jajcuś – i przepraszam za moje łamanie zasad ortografii:D

    Lubię

  7. Jajcuś, co się przejmujesz? To Twój kawałek wirtualnej podłogi i wiesz, co masz robić. Nie ma się co przejmować ludźmi, którzy mają problemy z tolerancją… 😉

    Lubię

  8. to już chyba lepiej cenzurować innych w skrajnych przypadkach – to w końcu Twoje miejsce i Ty ustalasz zasady
    a to, że ktoś nie potrafi uszanować tego, że jest ‚w gościach’ – to jego problem i najwyżej dostanie po łapach usunięciem komentarza, nie widzę powodu, dla którego Ty, nie łamiąc prawa, nie krzywdząc innych osób, ew. może przyczyniając się do wzrostu efektu cieplarnianego (kiedy niektórym wyskoczyła gula 😉 i się zgrzali ), nie miałbyś prawa sprzątać u siebie
    i w podobnym tonie, jak ten w słowach Kasi: to, że ja czegoś bym nie zrobiła, nie oznacza, że mam nie patrzeć dalej niż czubek własnego nosa i oceniać wszystkich wg. reguł Kalego
    ja stosuję u siebie swojego rodzaju autocenzurę, głównie dlatego, że część rzeczy, które zaczynam pisać nie są warte publikacji, niektóre myśli są przeznaczone tylko dla mnie (a skoro nikt ich nie miałby zobaczyć, to i nikt ich nie zobaczył), mam wpojone/narzucone(?) pewne granice, których w publikowaniu (z definicji: publicznym) staram się nie przekraczać, co w połączeniu z fobią anonimowości daje mocne obcinanie puszczanych na joggera tekstów, ale doskonale rozumiem, że ktoś może mieć te granice w całkowicie innym miejscu i dopóki mnie nie obraża – nie moja sprawa

    Lubię

  9. weronika: To nie jest tak, że ja autocenzury nie stosuję w ogóle… są rzeczy którymi bym chciał się publicznie podzielić, ale z różnych powodów tego nie zrobię. Bywały wpisy już prawie gotowe do wysłania, które tu jednak się nie pojawiły. Pewnie znalazło by się też coś co leży na 10 levelu i niżej nie zeszło.
    Dyskomfort czuję wtedy, gdy ta autocenzura miałaby być robiona pod wpływem tych, na których zdaniu mi najmniej zależy i tylko dlatego, że mogą tu przypadkiem (lub nie przypadkiem) trafić.

    Lubię

  10. Pierwszy zarzut – chybiony – jeśli publikujesz coś to powinieneś mieć świadomość tego konsekwencji. Każdy może trafić na bloga, jeśli tylko nie ograniczysz się do wąskiego grona znajomych/zalogowanych/mających-dostęp-do-danego-poziomu/czy-też-samego-administratora. Jeśli oczekujesz wyłącznie komentarzy poparcia to Twoje założenie publikacji wpisu jest z gruntu fałszywe.

    Drugi zarzut prawdziwy – zrobiłeś to, ale wg mnie niesłusznie. Ale to Twój blog – robisz co uważasz, bo jesteś u siebie.

    Wg mnie za bardzo się przejąłeś, Jajcuś. Sprawa dotyczyła wrażliwej dla Ciebie kwestii – ale bez przesady. Weź to na klatę – nie każdy Ci napisze słodziutki komencik.

    Lubię

  11. @BeteNoire: od komentowania można się powstrzymać; jeśli mi się coś gdzieś nie podoba, to nie wchodzę do środka i nie wycieram buciorów w czyjś dywan, albo wchodzę nie dalej niż 1mm za drzwi, albo wchodzę i wychodzę, bo mi się nie podoba.
    Jajcuś chciał tylko poznać opinię o zdjęciu – jego wartości technicznej i artystycznej a nie krytykę o publikacji czyjejś intymności.
    Widać są wśród nas ludzie niedojrzali na tyle, że razi ich rozebrana (zasłaniająca intymne części ciała) modelka-żona fotografującego… To jakaś nowość? A może, gdyby Jajcuś prowadziłby fotobloga, to byłoby wszystko okay?
    No chyba, że modelka zasłoniła za dużo i stąd to oburzenie u Twojej koleżanki i Twoje poparcie 😉

    Lubię

  12. E tam, nie przejmuj się. Trzymaj się zasady, że Twój blog to twoja sprawa, a jak komuś nie podchodzi to niech odejdzie w pokoju.
    Widząc rzeczony wpis po prostu przeszedłem nad nim do porządku dziennego stwierdzając, że „zdjęcie jest ładne” i nie przyszło mi do głowy, żeby pouczać kogoś na temat treści umieszczanych na jego blogu.
    Poza tym nie umieściłeś go bez zgody Iki, więc nie rozumiem o co chodzi niektórym.

    Lubię

  13. Cinn, może z góry nie zakładaj co ma być w komentarzach, ok? Bo jeśli tak ma być to proszę na każdym blogu o wielki banner: PRZYJMUJĘ TYLKO KOMENTARZE TENDENCYJNE I ZGODNE Z MOIM ZAMIERZENIEM. Dodatkowo krzyknij: CENZURZE TAK!

    Podtrzymuję swoje zdanie – publikujesz=przewidujesz konsekwencje.
    I nie wywyższaj się z tą swoją dojrzałością. Tak – mnie też razi czyjaś goła żona. I nie tylko żona ( http://betenoire.jogger.pl/2007/10/01/zdjecia-porno-swoich-dziewczyn/ ) Czasy są takie jakie są, a mentalności społecznej ot tak nie zmienisz – intymność i nagość jest w tym społeczeństwie pewnym tabu. I bardzo dobrze.

    Lubię

  14. @BeteNoire: robisz się słodki ;D Nie zakładam z góry, co wino znajdować się w komentarzach; zakład li jedynie, że można nie komentować, że można sprawę przemilczeć. Sprawdzone w 100%. Poza tym widzę różnicę pomiędzy pokazywaniem wszystkiego w sposób nachalny, zupełnie bez smaku, po chamsku, a publikacją zdjęcia bez znamion tego wulgaryzmu.

    @Jajcuś: wiadomka, cały świat stoi na dupie, gołej dupie 😀

    Lubię

  15. Ojej, Cinn, tylko proszę, nie nadrabiaj mną braku słodyczy w swoim życiu, bo jeszcze się zawiedziesz 😉
    A ja zakładam li jedynie, że wolno a nawet trzeba komentować – w końcu wolność słowa jest a poza tym co nie zabronione to dozwolone.

    Lubię

  16. BN: Komentować musisz u siebie, nie koniecznie na cudzym blogu (w innym wypadku licz się z usunięciem komentarza i nie krzycz o cenzurze).
    A z wolności słowa trzeba korzystać tylko w szczególnych przypadkach (gdy komuś dzieje się lub może stać się krzywda)… w innych to jest najwyżej przywilej, który warto szanować, nie nadużywać.
    I proszę, nie upieraj się, że tu przysługują ci jakieś specjalne prawa, bo nie zablokowałem komentarzy. Korzystasz z przywileju, ale powoli znowu nadwyrężasz moją cierpliwość.

    Lubię

  17. Dobra, dość. Mam nadzieję, że będzie na tyle miły i z innego IP nie będzie próbował… A może jest możliwość blokowania po nazwie użytkownika?
    W każdym razie mam przynajmniej ilustrację do problemu wspomnianego we wpisie 🙂

    Lubię

  18. Jej jej, najlepsze jest to, że tak naprawdę dyskusja nie zaczęła się tego, że jedna opinia była inna od reszty, tylko od tonu w jakim została wyrażona.

    Tak jak pisała Kasia: każdy troll sam sobie wystawia świadectwo. Zawsze można dziwnych gości zignorować. Ja tam tak czy siak i tak lubię pokonwersować z dziwnymi ludźmi. Szkoda, że czasem tylko jednorazowo komentują i nie wracają, aby odpowiedzieć. 😉

    Lubię

  19. Czytanie wpisów i możliwość udziału w dyskusji na Twoim Joggerze to przywilej czytelników, a nie ich niezbywalne prawo. I tego bym się trzymał. Jak im się nie podoba to niech idą gdzie indziej.

    Niestety nadal trafiają się ludzie, którzy koniecznie chcą żeby ich komentarze były nietykalne, a jeszcze najlepiej jakby każdy je musiał przeczytać.

    Lubię

  20. Jak ktoś nie jest miły dla Ciebie, to dlaczego ty miałbyś być dla niego?

    Coś w tym stylu napisał kiedyś na blogu Kominek, i to jest akurat całkiem dobra teoria 🙂

    To w temacie cenzurowania komentarzy.

    Lubię

Co o tym sądzisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s