Nowa zabawka: Samsung SCX-4300

W poprzednim biurze miałem drukarkę i skaner. Tyle, że drukarka tylko stała i kurzyła się w kącie właściwie odkąd się tam wprowadziłem – tusz był zaschnięty, a kupowanie nowego sensu większego nie miało: kosztowałby tyle co nowa drukarka i zasechłby parę tygodni po pierwszym wydruku – rzadko potrzebuję coś wydrukować. Poza tym to był właściwie antyk, miała ponad dziesięć lat i problemy chociażby z pobieraniem kartek.

Ze skanerem sprawa wyglądała nieco lepiej. Też antyk (w podobnym wieku), na SCSI z nietypowym złączem (przy pomocy lutownicy, starej taśmy SCSI, odpowiedniej wtyczki i lutownicy udało mi się to podłączyć do współczesnego kontrolera), ale działa. No może nie za pierwszym razem po uruchomieniu, ale jak się go wyłączyło i włączyło to nawet dało się coś poprawnie zeskanować.

Nie chciało mi się tego złomu zabierać ze sobą przy przeprowadzce. Zadzwoniłem więc do firmy utylizacyjnej, żeby oni to zabrali. Dorzuciłem przy okazji z trzy stare karty muzyczne, dwie graficzne, parę płyt głównych, z trzy karty TokenRing i co tam jeszcze mi się w biurze czy domu walało.

Jak już wspominałem nie potrzebuję dużo drukować. Skanować też nie. Ale dość już miałem proszenia się za każdym razem gdy jednak trzeba było coś wydrukować, albo biegania z dokumentami do punktu Xero (a raczej do pani Reni z biura inżynierskiego na tym samym piętrze), gdy mi jakaś kopia była potrzebna. Postanowiłem więc sobie kupić urządzenie wielofunkcyjne.

Urządzenia wielofunkcyjne można teraz kupić za mniej niż 300zł. Ale to atramentówki. Teoretycznie opłacalne przy małym przerobie. Ale nie tak małym, jak u mnie. Nie chciałem ryzykować, że mi tusz zaschnie, więc wolałem urządzenie z drukarką laserową. Na kolorze mi tak nie zależy.

Planowałem pójść do centrum handlowego, do sklepu Vobis i tam coś kupić. Taki sprzęt wolę kupić w normalnym pobliskim sklepie. Na stronach Vobis.pl wypatrzyłem najtańsze tam laserowe urządzenie wielofunkcyjne: Samsung SCX-4300. Może nie jest to marka znana z drukarek, ale recenzje w sieci nie zniechęcały, a do tego producent przyznawał się do wsparcia dla Linuksa. W przypadku innych tanich drukarek nie tak łatwo o taki luksus, a bezpośredniej obsłudze PostScript, PCL, czy PDF w tanim urządzeniu można raczej zapomnieć. Postanowiłem, że to właśnie sobie kupię.

Jakoś jednak do sklepu Vobisa było mi nie po drodze. Poza tym, musiałbym to sobie przywieźć do biura… może by więc kupić przez Internet? Vobis.pl okazał się bardzo przyjemnym sklepem internetowym, a ceny nie były tam gorsze niż na Allegro. Zamówiłem więc we wtorek wieczorem drukarkę, papier i kabelek wprost do biura.

Jeszcze w środę, zanim paczka przyszła, zainstalowałem sobie Unified Linux Driver ze strony producenta – niecierpliwy jestem. Instalacja przeszła gładko, urządzenia oczywiście oprogramowanie nie wykryło, ale pozwoliło skonfigurować ręcznie. Nie sądziłem, że to może być takie proste, spodziewałem się problemów później.

Wczoraj kurier przyniósł pudło. Urządzenie okazało się zaskakująco duże, ale całkiem ładne. Pozwoliłem drukarce spokojnie się ogrzać do temperatury pokojowej i dopiero wtedy podłączyłem. Najpierw próba kopiowania – bez użycia komputera. I bez żadnych problemów. Ha, mam wreszcie własną kserokopiarkę! :-)

Potem z komputera. Włączam ten Configurator od Samsunga, wybieram drukarkę, klikam drukuj stronę testową… i drukuje. Bez żadnej dodatkowej konfiguracji. Standardowa strona testowa CUPS. Sprawdziłem jeszcze w OpenOffice – widzi drukarkę, drukuje. Zero problemów.

Pozostał skaner. Wybieram zakładkę skanery w Configuratorze. Nic tam nie ma. Aaa… bo jeszcze się coś drukuję. Po chwili robię to samo i jest skaner. Klikam Properties… i pojawia się GUI do skanowania. Działa, jedyny drobny problem, to że na podglądzie skanu czarno-białej kartki widać jakieś kolory (trochę mnie to zaskoczyło, aż sprawdziłem, czy strona testowa, którą próbowałem zeskanować, nie wydrukowała się w kolorze), ale to tylko podgląd. Skan wyszedł poprawni. Sprawdziłem też skanowanie z poziomu GIMPa z XSane – też żadnych problemów.

Jedyne z czym, moim zdaniem, trochę przedobrzyli, to zamiana standardowego CUPSowego /usr/bin/lpr na symlink do ich interaktywnego odpowiednika. Rozumiem, że to miało poprawić user experience w przypadku programów nie używających cups, tylko wołających lpr, ale sprawiało, że standardowe nieinteraktywne polecenie wymagało uwagi użytkownika i, co więcej, działającej sesji X11. Proste rm /usr/bin/lpr; mv /usr/bin/lpr{.orig,} rozwiązało sprawę.

Zajrzałem na płytkę dostarczoną przez producenta: była tam instrukcja w wielu językach i ten UnifiedLinuxDriver. Windowsy i Maki najwyraźniej biorą sterowniki z innego źródła, pewnie z samej drukarki. Obsługa drukarki pod Linuksem jest także opisana w instrukcji.

Ostatni test zleciła mi żona: dała mi linka do kolorowanek z Garfieldem dla naszej córki. Ponad 100 plików GIF. Oczywiście uparłem, się, że załatwię to jakimś skryptem z ImageMagick, na co straciłem sporo czasu. Ale wydrukowałem, na 27 stronach, cztery obrazki na stronę.

Podsumowując: na razie jestem bardzo zadowolony z zakupu, a wsparcie dla Linuksa mnie miło zaskoczyło. Z żadną inną drukarką, czy skanerem jakie miałem okazje konfigurować w Linuksie, nie było mi tak łatwo. Oczywiście, mogłem mieć trochę szczęścia z tym, co aktualnie miałem zainstalowane, ale producent najwyraźniej też się postarał.

Reklamy

12 uwag do wpisu “Nowa zabawka: Samsung SCX-4300

  1. maniel: żadnym dupleksem się jeszcze nie bawiłem, szczególnie, że w tej drukarce raczej nie ma czegoś takiego (chyba, że za „ręczny dupleks” rozumiesz zabranie kartek z tacki wyjściowej i wsadzenie ich do podajnika papieru). I w ogóle niewiele drukowałem – jak pisałem, przerób mam minimalny, więc trudno żebym mógł coś powiedzieć o tym jak drukarka się sprawuje w normalnych warunkach.

    Polubienie

  2. no właśnie to jest ręczny dupleks, programowy tak zwany;) z doświadczenia wiem ze w większości implementacji jest to rozwiązanie które można o kant dupy rozbić;) stąd moje pytanie, a nuż w samsungach dobrze to rozwiązali:)

    Polubienie

  3. Ciekawe co powiesz, jak się skończy toner. Drukarka bardzo ładna, ale za cholerę nie da się załadować nieoryginalny toner. Dlaczego – ot firma samsung wyprodukowała chip jak dotąd niepodrabialny (to znaczy nie ma zastępczego układu scalonego), więc za każdym razem jesteś „w plecy” około 260-300 zł. Odradzam przyszłym amatorom problemów zakup tej marki. Dodam, że mamy w pracy SCX-4200. Nie jest zła – a toner kosztuje nas 12 zł (chipy regeneruję układem 2 diody parę rezystorów i za kondensatorów za łącznie niecałe 5 zł). Jest róźnica 12 zł – a 300?
    W razie pytań [[— adres usunięty, bo razem z powyższym to wyglądało jak reklama usług —]]

    Pozdr.
    Michał

    Polubienie

  4. mickpr: Przecież kupując drukarkę brałem pod uwagę koszty materiałów eksploatacyjnych. Cena oryginalnych mnie nie przeraża, to po cholerę miałbym tam ładować coś podejrzanego? Wiem, wielu to działa, ale widziałem też drukarki które po wymianie toneru już się do niczego nie nadawały i nie chodzi o blokadę w elektronice.
    Szczególnie że potrzebę wymiany tonera będę miał pewnie nie częściej niż raz na rok.

    Polubienie

  5. Tak na wstępie – nie reklamuję niczego, nawet swojej pracy. Dzięki Internetowi taki schemat układu do regeneracji można znaleźć w 5 minut, a wykonanie jak mówiłem – ok 5 zł.
    Jest mitem to, że wiele drukarek po używaniu niefirmowych tonerów się psuje. Żadna, albo prawie żadna tego nie robi. Mówiąc żadna mam na myśli wyjątek – drukarkę OKI B4300/4350, w którym użycie niewłaściwego toneru powoduje wycieranie się bębna światłoczułego… (szybsze zużywanie). Regeneruję drukarki w firmie, w której pracuję i wierzcie mi – wiem co mówię. Wystarczy co jakiś czas wymienić nie tylko sam toner. Zainwestować 10-20 zł w bęben, czy nawet więcej. Trrzba też być dokładnym w czyszczeniu, i używać właściwych narzędzi – a toner nie odbiega od oryginałów… chyba. że ceną. Proponuje szkolenie w jakiejś firmie.. Ja szkoliłem się w ….. (nie podam… znów mnie posądzicie o reklamę)… Wszystko można znaleźć na Internecie.. 🙂
    P.S.
    Nie wiem czy zauważyliście, ale drukarki bez chipów, albo z chipami, które się da regenerować – jak np HP 1020 zniknęły z rynku. Tragedia. A kiedyś można było 1020 kupić za 350 zł..

    Polubienie

  6. Wcale nie jest prawdą że do SCX-4300 trzeba kupować oryginalny toner. Wystarczy kupić uzupełniacz. Trzeba tylko zresetować drukarkę specjalną kombinacją przycisków i … jazda.
    Bardzo fajny sprzęt. Polecam

    Polubienie

Co o tym sądzisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s