Poranne zamotanie

Wyszedłem, jak co sobotę, po bułeczki. Wracam do domu, a tu czeka coś
w miseczce… Pierwsza myśl: kto będzie jadł chińską zupkę o poranku?.
Jednak to nie była zupka… spod talerzyka wystawał sznureczek z żółta
etykietką… Kochana żonka zaparzyła mi herbatki. :-) Tylko coś
jej się pomyliło i zamiast w filiżance (swoją drogą, niewiele mniejszej od tej
miski) zrobiła to w miseczce na zupę. Podobno wcześniej już dziecko jej
zwróciło uwagę, że coś jest nie tak. :-)

4 uwagi do wpisu “Poranne zamotanie

Co o tym sądzisz?