Wkurza mnie ten Firefox…

Niedługo po wydaniu Firefoksa 2.0 zainstalowałem go sobie na komputerze w
pracy. I tylko tam, bo szybko się okazało, że jest z nim poważny problem:
wiesza się losowo co jakiś czas, nawet kilkanaście razy dziennie. Okropnie to
wkurzające. Gdyby nie to, że Fx 2.0 ma parę fajnych ficzerów (szczególnie
sprawdzanie pisowni) i że downgrade nie sprowadza się tylko do „upgrade
–downgrade mozilla-firefox” w Poldku, to już bym dawno to wywalił. Nie
wywaliłem, ale i w domu sobie tego nie zainstalowałem. A w pracy się ciągle
wkurzam…

Ale nie to jest najbardziej wkurzające, że jest błąd. W każdym programie
zdarzają się błędy ale, że nie można go normalnie zgłosić (jak już pisałem: twórcy
Firefoksa nie chcą moich bug-reportów
), ani normalnie zobaczyć co się z
błędem dzieje (nie ma zgłoszeń błędów w konkretnym wydaniu, a więc nie można
sobie zobaczyć listy błedów w Firefoksie 2.0, a w tej całej masie zgłoszeń z
całej historii Mozilli ciężko znaleźć właściwe). Wiem tylko, że nie jestem
sam, wystarczy w Google wpisać: firefox 2.0 random freeze, żeby się
przekonać, że nie mnie jednego Fx 2.0 wkurza… Niestety, nie znalazłem nic na
temat przyczyn błędu, jakiś workaroundów, czy planów jego naprawy (to wszystko
IMHO powinno być z bugzilli).

Czy naprawdę mam jakieś dziwne wymagania co do systemu zgłaszania błędów?
Dla mnie to naturalne, że jednym z celów istnienia takich systemów jest
inwentaryzacja błędów w konkretnych wydaniach. Tak, żeby użytkownik mógł
sprawdzić co w konkretnej wersji siedzi, czy jego problemy zostały zauważone,
czy może się spodziewać naprawy. A tu nic… Nie działa ci oficjalne wydanie i
chcesz zgłosić problem? To ściągnij nightly-build i debuguj… Nie chcesz, bo
jesteś tylko zwykłym użytkownikiem? To mamy Cię w nosie…

Długo powstrzymywałem się przed tym narzekaniem… ale dzisiaj nie
wytrzymałem, gdy mi się zawiesił dwa razy w ciągu jednej minuty…

Żeby mieć to już z głowy

Może to i głupie, ale ciągle się u kogoś na blogu pokazuje i niech w końcu i ja
spróbuję. Więcej nie będzie mnie męczyło. ;-)

  • Złap najbliższą książkę.
  • Otwórz ją na 123 stronie.
  • Znajdź piąte zdanie.
  • Opublikuj je na swoim BlOgAsKu razem z tą instrukcją.

Nie szukaj najfajniejszej książki jaką można znaleźć. Użyj
tej, która faktycznie leży najbliżej Ciebie.

No to jedziemy:

Mieszanka Paraflu z wodą destylowaną o stężeniu 50% nie
zamarza do temperatury -35°C.

Uno. Instrukcja Obsługi

Dzisiaj zostałem gwałcicielem

Byliśmy dzisiaj u mojego ojca na imieninach. Było całkiem miło, ale na
końcu, dla odmiany, daliśmy się sprowokować mojemu bratu i wdaliśmy się
w dyskusję. Już byłem wyzywany od kapitalistycznych wyzyskiwaczy, już
wielokrotnie słyszałem o sprawiedliwości społecznej której u nas brak.
Dowiedziałem się, że jego organizacja chce w Gdańsku zorganizować referendum
o samoopodatkowanie się mieszkańców na darmową komunikację miejską… Ale to
wszystko nic… Dzisiaj dowiedziałem się, że jestem gwałcicielem. Właściwie to
jak każdy facet w naszej kulturze (a więc i mój braciszek), ale szczególnie
dlatego, że śmiałem sobie zażartować z feministek (żona zaczęła, to ona też
jest gwałcicielem, bo że męską szowinistyczną świnią to już wiemy)…

Naprawdę nie wiem, czy śmiać się z poglądów braciszka, czy płakać. Na
razie jednak mnie to bawi. Szkoda tylko, że te poglądy zyskują posłuch
u innych.

Narozrabiałem

Dzisiaj znowu dostałem hucuła – Sękacza. Ciężko było go rozruszać,
szczególnie w grząskim błotku, ale gdy w końcu udało mi się pojechać kłusem
i dołączyć do zastępu, to nawet prawie nadążał. Ale ciężko mu to szło. W końcu
postanowiłem nadganiać trochę galopem. O dziwo, nawet się udawało. Niestety,
nie wziąłem pod uwagę tego, że za mną żonka jedzie na niezbyt ujeżdżonym
koniu… i zrobiła bam.
:-(

Na szczęście nic złego się jej nie stało. Jednak ja i tak się tym
przejąłem… a konik to wykorzystał. Już nawet za bardzo do kłusa nie udawało
mi się go zmusić. Przypadkowi gapie (którzy przyjechali na jakieś wesele, czy chrzciny,
w klubowej knajpie), widząc jak się meczymy wołali do mnie: Niech
pan nie męczy już tego kucyka, on ledwo zipie!
. Problem w tym, że ten
kucyk nawet się pode mną nie spocił… za to ja byłem cały mokry.

W sumie, fajnie było, gdyby nie to, że żonka sobie nie pojeździła.

Młoda fałszerka

Wpada Krysia do pokoju i oznajmia rodzicom:

– Zrobiłam takie coś jakbym była duża i nauczyła się jeździć
samochodem. Taki dokument!

– Prawo jazdy? – domyślił się tatuś

– Tak, prawo jazdy! – ucieszyło się dziecię, któremu
najwyraźniej brakowało tej nazwy.

… i poszła dalej się bawić.

Później jeszcze usłyszeliśmy coś takiego:

– Zrobiłam jeszcze tak, jakbym miała dużo lat…

Ostatecznie Prawo Jazdy ma format A5, zrobione jest z kartki z bloku A4
z doklejonymi kawałkami naklejek oraz kolorowego papieru i, co ważne (Krysia
kilkukrotnie nas o tym informowała), ma przód tam gdzie psi (naklejkę
z uśmiechniętą mordką).

Przykładna obywatelka… aż po grób

Przed chwilą w Wiadomościach mówili o kobiecie, która zmarła w szpitalu
kilka dni po porodzie… dwunastego dziecka. Było o tym
w jakich strasznych warunkach ta rodzina żyła. Jacy oni biedni, bo mieszkanie
małe, dzieci wymagają opieki lekarskiej i nie ma nawet na lekarstwa. Winni
wszyscy dookoła, bo widzieli co się dzieje i nie wsparli tej rodziny. Ojciec
nieszczęsliwy, bo się boi, że mu odbiorą dzieci. Hmm… a te wszystkie dzieci
to bocian przyniósł? Pewnie tak… bo najwyraźniej rodzice na tę tragedię nie
mieli wpływu… dziennikarze nawet nie wspomnieli o tym, że dzieci mogłoby być
mniej (to było takie politycznie niepoprawne)… Tylko urzędnik podsumował
rodzinę, że jest nieporadna życiowo. On chyba był ten zły.

Dlaczego u nas nie można otwarcie mówić o świadomym
planowaniu rodziny. Rozumiem, że ktoś może mieć ambicje na wielodzietną
rodzinę… ale po piątce dzieci mogli by dać sobie spokój, szczególnie, jeśli
ich na to po prostu nie stać (jeśli kogoś stać i zdrowie pozwala, to, jeśli
o mnie chodzi, może mieć i 20 dzieci). Jeśli ktoś z zewnątrz miał im pomóc, to
pomagając zatrzymać to szaleństwo. Jeśli byłby to kościół ze swoimi metodami
ok – jeśli spełniłyby one swoje zadanie. Ja bym jednak postawił na
antykoncepcję. W takich przypadkach powinna być zapewniana chociażby przez
opiekę społeczną, czy refundowana z NFZ. Jeśli rodzice nie chcą i nie
udowodnią, że są w stanie wszystkie obecne i kolejne dzieci utrzymać –
to może ich prawa rodzicielskie powinny być ograniczone? Tacy rodzice nie są
przecież mniej niebezpieczni od rodziców-pijaków.

Rzeczywiście stała się (i dalej się dzieje, chociażby dla pozostałych
dzieci) tragedia. Nikt nie pomógł na czas. Coś zawiodło. Ale głównym problemem
nie jest brak pomocy materialnej dla tej rodziny, ale to, że w ogóle taka
rodzina mogła powstać.

A jeśli by się okazało, że kobieta zachodziła w ciąże wbrew swojej woli
(gwałt małżeński, lub jakiś „antykoncepcyjny sabotaż”), to ojciec powinien być
oskarżony o jakieś spowodowanie śmierci. Ale to pewnie też nie w tym kraju…