Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Oglądałem anime jak byłem mały?

Właśnie oświeciły mnie komentarze na YouTube. Pszczółka Maja nie była produkcją ani polską (w co przestałem wierzyć już dawno temu), ani nawet NRDowską (jak mi się do dzisiaj wydawało)... To po prostu japońskie anime. Wikipedia potwierdza. Człowiek się uczy całe życie...

28 komentarzy do wpisu „ Oglądałem anime jak byłem mały?”


Antyczne staniki

Siedzę sam w domu, nie mam nic specjalnego do roboty, to włączyłem telewizor. Na jedynce jakiś głupi film. Oczywiście moja uwaga od razu skupiła się na kobietach, szczególnie, że były skąpo ubrane... To, co zwróciło moją uwagę, miały na piersiach. Wygląda jak całkiem współczesny stanik. A reszta filmu sugeruje starożytność... Zerknąłem do opisu filmu w internecie: Trzy tysiące lat przed Chrystusem. Ciekawe. Z tego co wiem, to staniki, jakie znamy, wynaleziono na początku dwudziestego wieku...

Postanowiłem zgłębić temat, zanim zacznę marudzić na blogu. Wyczytałem, że i ponad 2000 lat przed naszą erą kobietom zdarzało się nosić coś w rodzaju staników. Ale to coś podobno zawsze zostawiało piersi odkryte... no i raczej nie sądzę, żeby mogło bardzo przypominać współczesną bieliznę... Później w starożytnej Grecji i Rzymie zaczęto stosować inne cosie... do owijania piersi tak, żeby nie było ich widać (coby kobieta wyglądała bardziej jak facet)... to też raczej bikini nie przypominało.

Ja rozumiem, że to rozrywka i realiów historycznych nie muszą się bardzo trzymać... ale przecież równie dobrze bohaterowie mogli by nosić zegarki na rękach i strzelać z karabinów, a nie tych niepraktycznych łuków... ;-)

39 komentarzy do wpisu „ Antyczne staniki”


Orgia smaku

Po wczorajszym filmie po prostu musieliśmy się wybrać do czekoladziarni. Na szczęście mamy taką jedną w pobliżu: Mount Blanc w C. H. Forum.

Najpierw żonka zamówiła gorącą czekoladę z marcepanem. Ja chciałem się przekonać, czy też coś takiego chcę. Jednak nie, wciąż wolę czekoladę jeść niż pić. Wziąłem więc herbatkę i do tego truflę z chili. Mniam. Najpierw czuje się delikatny krem czekoladowy, a potem miłe pieczenie w gardle... mmm...

Ika zamówiła jeszcze dwie pralinki: cynamonową (pycha!) i gruszkową. Na tym dzisiaj tę rozpustę zakończyliśmy, chociaż oboje chętnie władowalibyśmy się za ladę i zeżarli co tylko by się dało. ;-)

12 komentarzy do wpisu „ Orgia smaku”


Czekolada

Dziś obejrzeliśmy sobie Czekoladę po raz drugi, po tym, jak nam wczoraj TVP1 o niej przypomniała. Nie każdy film jestem w stanie obejrzeć po raz drugi. A jak jestem w stanie, to rzadko mi to oglądanie sprawia tyle przyjemności. Ten film najwyraźniej należy do tych wyjątkowych.

Film ten bardzo miło się ogląda, jest optymistyczny, a jednak nie banalny. Ma konkretne przesłanie, ale nie jest patetycznie moralizatorski w amerykańskim stylu. Odrobinę magiczny, a jednocześnie tak przyziemny. Dobrze napisany, dobrze nakręcony, dobrze zagrany, a do tego wszystkiego śliczne aktorki i, oczywiście, smakowita czekolada. :-D

Chyba będzie trzeba sobie też Amelię przypomnieć. Zdaje się, że też się nam podobało.

4 komentarze do wpisu „ Czekolada”


Seks to nie wszystko (Lie with me)

Chodziłem obok tego filmu w wypożyczalni od jakiegoś czasu. Ilustracja na okładce zachęcająca, ale opis taki nijaki... W sieci też o nim nie czytałem (w przeciwieństwie do 9 songs, czy Shortbus). Jak mieliśmy ochotę na film dla dorosłych, to raczej pornosa brałem... przynajmniej mniej-więcej wiadomo czego się spodziewać. Jednak w końcu trafiłem na coś o tym filmie w sieci. Artykuł nawiązujący do pierwszej sceny filmu oraz zestawienie 25 najlepszych scen erotycznych w normalnych filmach 2006 roku, w którym to zestawieniu film Lie with me jest na pierwszym miejscu. Załączone fragmenty też były zachęcające.

Sam film trudno mi opisać. Pewnie dlatego opisy na okładce i w serwisach filmowych są takie nijakie. Nie dziwi też komentarz na onecie: hmmm... dziwny film. W każdym razie film jest o seksie i o miłości. Seks jest pokazany jako coś pięknego i radosnego. Miłość, jako to co na robi mętlik w głowach i komplikuje życie. Jedno może istnieć bez drugiego, ale dopiero razem tworzą mieszankę wybuchową. Brak jest przemocy, odrobina agresji, ale tylko tyle co trzeba. Pojawia się też kłamstwo, z oryginalnego tytułu (domyślam się, że jego dwuznaczność jest celowa)... ale nie widzę w tym jakiejś myśli przewodniej.

Główna bohaterka ładna, seksowna, IMHO bardzo dobrze zagrała swoją rolę. Jej partner chyba trochę za bardzo przypomina jakiegoś macho z pornola. Dialogów nie ma prawie w ogóle. Większość tekstu, to monolog myśli głównej bohaterki. Żona na końcu spytała, czy to produkcja europejska... nie europejska, Kanadyjska... ale wyraźnie można było odczuć, że to nie film z USA: jest sporo niedomówień (kim jest blondyna?), sytuacje są pokazane, lecz nie wyjaśniane. Widz może sobie całość sam przemyśleć i zinterpretować.

Film może nie był powalający, ale mnie się podobał. Teraz czekam na Shortbus po polsku...

1 komentarz do wpisu „ Seks to nie wszystko (Lie with me)”


Tylko mnie kochaj

Właśnie obejrzeliśmy Tylko mnie kochaj. Nie wcześniej, bo zawsze odrzucała mnie okładka płytki, z tymi sztywniakami. W filmie też pierwsze co się rzucało w oczy, to sztywność postaci. Poza tym masa scen znanych z innych filmów (facet gotujący z telewizorem, ludzie mijający się w windach itp.). Wiele scen można było przewidzieć... I w ogóle ten film jest... super :-)

Bardzo przyjemna komedia romantyczna. Niby strasznie szablonowa... ale to chyba tak właśnie miało być. Nie drażniło to, jak szablonowość amerykańskich filmów, raczej w pewien sposób cieszyło. A i fabuła całkiem sympatyczna... no może w dwóch miejscach główny bohater zachował się aż za głupio... ale cóż, pewnie nie wymyśliłbym nic lepszego. :-)

9 komentarzy do wpisu „ Tylko mnie kochaj”



[szpieg] Jesteście obserwowani...