27 lipca 2006
21:13:58
|
kategorie:
rodzinka,
wypoczynek,
Dzisiaj o 16:00 wyszedłem z pracy i do szesnastego sierpnia nie mam
zamiaru tam wracać. Wreszcie urlop, normalny, ponaddwutygodniowy,
wakacyjny urlop. Ostatnio taki urlop miałem dwa lata temu, ale mam
nadzieję, że tym razem będzie znacznie bardziej udany
(tamten niestety okazał się klapą).
Jutro wstaję jak codzień, o 7:00, ale zamiast iść do pracy jadę do da.killi na zlot linux@chat.chrome.pl.
Stamtąd w niedzielę do Pogorzelicy, gdzie już będzie na mnie czekać rodzinka
(i teściowie...). Mam nadzieję sobie tam dobrze powypoczywać, ale laptopa
oczywiście biorę. ;-)
23 lipca 2006
17:25:26
|
kategorie:
jogger,
Już myślałem, że nie doczekam się chwili gdy będę miał niezerowy PR po
przeniesieniu Joggera do własnej domeny... A jednak! :-D.
20 lipca 2006
22:53:01
|
kategorie:
praca,
zdrowie,
Jakieś półtora tygodnia temu zauważyłem, że na ramieniu robi mi się mały
bąbelek. Uznałem, że mnie coś ugryzło, akurat w jedno z wielu moich znamion.
Jednak bąbelek nie znikał i zaczynał swędzieć. A wokół straszą czerniakiem,
niedawno czytałem jakiś artykuł na ten temat, w którym radzili z wszelkimi
takimi zmianami udać się do lekarza. No to tydzień temu wybrałem się do
dermatologa. Wbrew temu co się o publicznej służbie zdrowia słyszy, nie trzeba
było czekać na jakieś odległe terminy, wystarczyło pójść do przychodni
i odczekać w kolejce niecałą godzinkę. Pani doktor spojrzała na bąbelek i
od razu zabrała się za wypisywanie recepty na maść z antybiotykiem
i skierowania do chirurga – Skoro znamię jest w stanie zapalnym, to
lepiej będzie je kiedyś usunąć
.
Ja nie lubię z takimi rzeczami czekać, więc już w poniedziałek zadzwoniłem
do poradni chirurgicznej, czy się załapię na zabieg przed wyjazdem (pod koniec
przyszłego tygodnia). Pani wydała się zaskoczona sugestią, że miałbym tam na
coś czekać, więc tylko dokończyłem co aktualnie robiłem i pojechałem do
poradni. Tam znowu musiałem trochę poczekać, w końcu chirurg mnie przyjął. Gdy
mu pokazałem z czym przychodzę, to najpierw stwierdził to nie znamię!
,
potem, że nie warto tego usuwać. No to miałem dwie sprzeczne opinie lekarzy...
Nie dałem za wygraną i doktor zaprosił mnie na zabieg w czwartek (dzisiaj).
Miałem przyjść gdzieś w okolicach 11:00-12:00, to przyszedłem. Pani
w recepcji była trochę zaskoczona. Gdy powiedziałem, że jestem umówiony,
dowiedziałem się, że powinienem jeszcze się zarejestrować, bo tak to nie
dobrze... ale poprosiła mnie, żebym poczekał przed gabinetem. Chwilę później
wchodziłem do środka, pani poprosiła, żebym się położył i zaczęła szykować
wszystko do zabiegu. Chwilę potem pojawił się lekarz. Znieczulił, wyciął co
trzeba, zaszył, potem założyli mi opatrunek. Wielki opatrunek (spodziewałem
się raczej małego plasterka). Za tydzień mam się zgłosić do kontroli.
Cały zabieg był całkiem relaksujący... zamiast siedzieć w pracy
i wysilać mózgownicę mogłem sobie po prostu poleżeć na stole i się opierdalać
przez chwilę ;-). Bo wszystko to było w godzinach pracy –
publiczna służba zdrowia nie jest pod tym względem zbyt elastyczna. Pierwsze
dwie wizyty u lekarza odrobiłem siedząc dłużej w robocie. Dzisiejszej już nie,
bo szef stwierdził, że nie trzeba – więc to był czysty relaks.
;-D
18 lipca 2006
22:36:21
|
kategorie:
rodzinka,
seks,
Poszedłem dzisiaj do apteki po gumki, bo ostatnio już ciężko w domu
było... Kupiłem dwa opakowania, bo tylko małe były (po 3 sztuki). I tak sobie
myślę: Dwie paczki to mogą nam na tydzień nie starczyć. Hmmm... takie
zużycie to chyba niezły wynik 5 lat po ślubie... 6 lat po ślubie... kurde,
15-go minęło 6 lat!
. No właśnie, w sobotę mieliśmy rocznicę, a ja zupełnie
o niej zapomniałem, zapewnie sprawiając żonce przykrość. I nie wiem co żonkę
tak rozbawiło, jak się teraz do tego przyznałem... ;-)
16 lipca 2006
17:43:24
|
kategorie:
linux,
sprzęt,
Mam nadzieję, że tym razem nie zapeszę...
Po ostatnim wpisie tutaj na temat karty TV dałem sobie spokój z próbami
w moim komputerze. Za to zabrałem kartę do pracy. Tam zadziałała bez problemu.
Nie dość, że nie powodowała padu systemu, to jeszcze jakość nagrania była dużo
lepsza (brak zakłóceń w postaci białych pasków). Pomyślałem, że w ten sposób
będę mógł przynajmniej w pracy zgrać z kamery to co wcześniej sobie na taśmę
nagram... jednak na myśleniu się skończyło. Najpierw urwałem tacie jedną taśmę
(z tych które mi dał do przegrania), a potem odkryłem, że kamera w swoim
łakomstwie pożarła by każdą taśmę jaką do niej wsadzić. Więc eksperymenty
z przegrywaniem kaset zakończyłem na tej jednej urwanej i dwóch wymiętych
taśmach...
Poleżała więc kamera u mnie w pracy przez tydzień, aż postanowiłem znowu
spróbować w domu. Tym razem plan był taki: skoro problemem jest najwyraźniej
równoczesna transmisja DMA z karty TV i na dysk (lub z dysku), to może zmiana
kontrolera SCSI coś pomoże. Wygooglane materiały sugerowały, że to raczej
będzie problem płyty... jednak na temat problemów z DMA akurat tego modelu
płyty głównej w sieci nic nie było. Tak się składa, że miałem drugi kontroler
SCSI (wolniejszy, bo tylko Ultra-II zamiast Ultra-160, ale do jednego dysku
starczy) w tropku.
Dzisiaj znalazłem chwilkę, żeby przeprowadzić tę operację. Wyłączyłem
tropka (odcinając się od sieci – z tego powodu musiałem to zrobić, gdy
żonki nie ma w domu) i przełożyłem jego kontroler (Symbios 53c895) do
dużego
. Włożyłem kartę TV, podłączyłem kamerę, uruchomiłem komputer,
zacząłem nagrywać. Po chwili sprawdziłem nagranie – brak
charakterystycznych zakłóceń jakie się pojawiały przy drugim kontrolerze
(Adaptec ASC 19160). Zostawiłem nagrywanie na dłużej i ciągle nic się nie
psuło. Tym razem to chyba rzeczywiście sukces! :-)
Po pierwszych testach karty pozostało tylko ponownie uruchomić tropka.
Oczywiście nie było to takie proste. Najpierw w ogóle się nie uruchamiał. Po
poprawieniu kabelków uruchomił się, ale nie zabootował. Po podpięciu do
monitora okazało się, że pamięć CMOS mu się skasowała (i głupi BIOS
stwierdził, że procesor się zmienił). A do tego wszystkiego, z nowym
kontrolerem mu się znowu klapka nie domyka... Na szczęście w końcu udało się
go odpalić i nie jestem odcięty od świata.
No to już wiem, że karta TV na chipsecie Bt878 i kontroler SCSI Ataptec
19160 wpięte razem do płyty Asus A8N-E to kiepski zestaw i po prostu nie
działa. Ten problem rozwiązany. Pozostaje wymyślić co zrobić, żeby kamera nie
pożerała taśmy... a właściwie, to czy ja w ogóle potrzebuję nagrywać na VHS?
15 lipca 2006
11:19:45
|
kategorie:
wypoczynek,
No i gdzie by to dzisiaj pojechać na wycieczkę?...