31 marca 2005
08:49:41
|
kategorie:
jabber,
Nie mylili się ci, którzy twierdzili, że wydanie specyfikacji protokołu
Jabbera w postaci RFC przyciągnie nowych graczy. Sun właśnie ogłosił,
że nowe wydanie Sun
Java System Instant Messaging obsługuje XMPP — pierwszy przyjęty
przez IETF protokół IM.
28 marca 2005
22:39:28
|
kategorie:
jedzenie,
polityka,
W sobotę na świątecznym
obiedzie byłem u mamy. W niedzielę u
teściów. Dzisiaj przyszła kolej na ojca. O ile u mamy i u teściowej mogę się
przy tej okazji nażreć, to do świątecznych obiadków u taty czuję, delikatnie
mówiąc, niechęć. Nie chodzi o to, że kobieta ojca nie umie gotować. Umie i
pewnie bardzo dobrze, jednak jej kuchnia jest zupełnie niekompatybilna z moimi
upodobaniami...
Odkąd byłem dzieckiem byłem znany z tego, że nie jadam białego
i
czerwonego
, a więc mleka i wszelkich płynnych i większości półpłynnych
produktów mleczny oraz wszystkiego co z pomidorów i buraczków. I wciąż kawałek
pomidora, czy ketchupu potrafi sprawić, że potrawa jest dla mnie niejadalna.
Zupę zabieloną odrobiną śmietany nawet zjem, chociaż wolę taką bez śmietany w
ogóle. Ale zupy u taty są pełne śmietany. Zwykle wlewałem w siebie, w wielkich
bólach, parę łyżek, żeby nie robić gospodarzom przykrości (potem zwykle źle
się czułem przez resztę dnia). Dzisiaj nie dałem rady, po dwóch makaronikach
dałem sobie spokój. Tato nawet zrozumiał, zażartował tylko, że następnym razem
będzie pomidorowa. Później uśmiech znikł mu z twarzy i spytał się, czy sos
pomidorowy zjem. Okazało się, że na drugie jest mięso w sosie pomidorowym...
Gospodyni udało się, na szczęście, w miarę uzdatnić
mięsko (wyczyścić z
sosu) i jednak coś na ten obiad zjadłem. Sałatkę ociekającą śmietaną czy
majonezem, sobie darowałem.
I wcale nie lubię tego swojego wybrzydzania... Głupio tak gardzić
wszystkim co podadzą, ale zwymiotować zaraz po obiedzie (pewnie przesadzam...
ale sam nie jestem pewien), też niebyłoby miło. Nie chcę też sugerować zmiany
menu specjalnie dla mnie (co np. teściowie już od dawna praktykują), bo u taty
przynajmniej moja żonka ma okazję pojeść sobie takich rzeczy, jaki zwykle przy
mnie nie jada...
Po obiedzie, i zabawie samochodzikami, które Krysia dostała od zajączka,
znowu wdałem się w dyskusję polityczną z bratem... Zostałem nazwany
strasznym radykałem
, he he. :-)
25 marca 2005
13:28:51
|
kategorie:
pierdoły,
Trafiłem w sieci na sympatyczny komiksowy wywiad z gostkiem,
który właśnie przeżywa sezonowy wzrost popularności :-). Fajny jest też ostatni odcinek, dostępny osobno.
I nie, nie zmienił mi się nagle światopogląd.
24 marca 2005
22:12:22
|
kategorie:
samochód,
życie,
Już jakiś czas temu dociągnięto autostradę A4 z Wrocławia do Kozłowa, zaraz
pod zachodnią granicę Gliwic. W styczniu (a może to był już luty) otworzyli
odcinek z Katowic do Sośnicy (południowo-wschodnia dzielnica Gliwic). A więc
jest cały długi kawał autostrady od Wrocławia do Krakowa... z małą przerwą
— brakuje kilku-kilkunastu kilometrów koło Gliwic.
Gdy nie było odcinka Katowice-Sośnica, to do Katowic i A4 do Krakowa z
Gliwic (i z A4 z Wrocławia) były conajmniej trzy drogi, w tym tylko jedna
przez centrum miasta i tak często zakorkowana. Teraz każdy komu się kończy
autostrada chce jak najszybciej dojechać do kolejnego odcinka. A jedyna droga
(sensownej długości i dopuszczona do ruchu ciężarówek) z Kozłowa do Sośnicy
wiedzie przez centrum Gliwic... Korki możecie sobie wyobrazić. Ja do pracy na
szczęście jadę starą autostradą
(z definicją autostrady ta droga ma
bardzo niewiele wspólnego), na której ruchu teraz jest niewiele, jednak
odcinek od mojego domu do tej drogi częściowo pokrywa się z tą łatą na
A4
. No cóż... gdy jadę do pracy nie jest jeszcze źle, chwilę postoję na
światłach, przejadę kawałek i jestem na przyjemnej stosunkowo pustej drodze do
Zabrza. Niestety gdy wracam, to już Gliwice są zakorkowane i 30% całego czasu
spędzanego w drodze do domu spędzam na tym nieszczęsnym fragmencie trasy (<5%
całości). Czasem kombinuję jak korek objechać, robiąc sporo więcej kilometrów,
ale czasu oszczędzając niewiele, szczególnie, że np. dzisiaj trafiłem na
kolejny korek, który znów objeżdżałem itd. Kiedyś pojechałem zupełnie na
około, małymi poza głównym ruchem. Dalej, wolniej, ale czas przejazdu podobny.
Wprost nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie wybudują ten brakujący kawałek
A4. Nie po to, żeby tamtędy jeździć (ta autostradowa obwodnica Gliwic
będzie odcinkiem płatnym), ale żeby normalnie do domu dojechać, a nie 15 minut
stać w głupim korku, dwa rzuty berety od własnego bloku.
19 marca 2005
21:18:12
|
kategorie:
polityka,
rodzinka,
Ciekawe co ci, którzy uznali mnie za strasznego lewaka po moich
politycznych wpisach, powiedzieliby o moim bracie... Dzisiaj poznałem adres
jego bloga: socjalizm.blox.pl.
Zawartość trochę mnie rozczarowała... wyżywa się tam raczej artystycznie, niż
ideologicznie i całość wygląda dużo łagodniej niż jego poglądy podawane
wprost. Daleko temu do głośnych dyskusji przy obiedzie u mamy, w których ja
wychodzę na wrednego kapitalistę (bo wierzę w wolny rynek). ;-)
17 marca 2005
11:00:37
|
kategorie:
oprogramowanie,
programowanie,
python,
Natrafiłem dzisiaj na artykuł Bruce'a Eckela
Strong Typing vs. Strong Testing. Autor, znawca języków programowania,
znany autorytet w tej dziedzinie (autor słynnej książki Thinking in
Java
), opisuje w nim jak przekonał się do dynamicznego typowania
mimo, że wcześniej za jedyne słuszne uznawał statyczne systemy typów.
Oczywiście język z dynamicznym typowaniem, którym się zachwyca, to Python.
Interesująca jest też kontynuacja
tematu — odpowiedź na list profesora, który z poprzednim artykułem
się nie zgadza. Blog Bruce'a
Eckela dodałem do linkowni — czuję, że będę tam często zaglądał.
Miłe jest, że do Pythona przekonuje się coraz więcej znawców poważnych
języków
i miłe jest, że potrafią opisać czemu Python jest taki dobry
— zawsze to kolejne argumenty do przekonania nieprzekonanych. Co do
statycznego typowania, to też nie uważam tego za coś niezbędnego, ale raczej, że
w większości przypadków przeszkadza, jednak nie jestem też przeciwnikiem
wprowadzenia takich, opcjonalnych oczywiście, rozszerzeń do Pythona. Dobrze
czasem jest mieć możliwość zaznaczyć w kodzie dla jakich argumentów jest on
przygotowany. Często jest to istotna informacja dla innych developerów (ale tu
wystarcza odpowiednia dokumentacja) i dla interpretera/kompilatora (pozwala na
lepszą optymalizację krytycznych elementów kodu). Problem polega na tym, żeby
wprowadzić to nie psując przejrzystości i elastyczności języka i aby nie było
to nadużywane.