Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

XMPP ze Słońca

Nie mylili się ci, którzy twierdzili, że wydanie specyfikacji protokołu Jabbera w postaci RFC przyciągnie nowych graczy. Sun właśnie ogłosił, że nowe wydanie Sun Java System Instant Messaging obsługuje XMPP — pierwszy przyjęty przez IETF protokół IM.

2 komentarze do wpisu „ XMPP ze Słońca”


Życie niejadka jest ciężkie...

W sobotę na świątecznym obiedzie byłem u mamy. W niedzielę u teściów. Dzisiaj przyszła kolej na ojca. O ile u mamy i u teściowej mogę się przy tej okazji nażreć, to do świątecznych obiadków u taty czuję, delikatnie mówiąc, niechęć. Nie chodzi o to, że kobieta ojca nie umie gotować. Umie i pewnie bardzo dobrze, jednak jej kuchnia jest zupełnie niekompatybilna z moimi upodobaniami...

Odkąd byłem dzieckiem byłem znany z tego, że nie jadam białego i czerwonego, a więc mleka i wszelkich płynnych i większości półpłynnych produktów mleczny oraz wszystkiego co z pomidorów i buraczków. I wciąż kawałek pomidora, czy ketchupu potrafi sprawić, że potrawa jest dla mnie niejadalna. Zupę zabieloną odrobiną śmietany nawet zjem, chociaż wolę taką bez śmietany w ogóle. Ale zupy u taty są pełne śmietany. Zwykle wlewałem w siebie, w wielkich bólach, parę łyżek, żeby nie robić gospodarzom przykrości (potem zwykle źle się czułem przez resztę dnia). Dzisiaj nie dałem rady, po dwóch makaronikach dałem sobie spokój. Tato nawet zrozumiał, zażartował tylko, że następnym razem będzie pomidorowa. Później uśmiech znikł mu z twarzy i spytał się, czy sos pomidorowy zjem. Okazało się, że na drugie jest mięso w sosie pomidorowym... Gospodyni udało się, na szczęście, w miarę uzdatnić mięsko (wyczyścić z sosu) i jednak coś na ten obiad zjadłem. Sałatkę ociekającą śmietaną czy majonezem, sobie darowałem.

I wcale nie lubię tego swojego wybrzydzania... Głupio tak gardzić wszystkim co podadzą, ale zwymiotować zaraz po obiedzie (pewnie przesadzam... ale sam nie jestem pewien), też niebyłoby miło. Nie chcę też sugerować zmiany menu specjalnie dla mnie (co np. teściowie już od dawna praktykują), bo u taty przynajmniej moja żonka ma okazję pojeść sobie takich rzeczy, jaki zwykle przy mnie nie jada...

Po obiedzie, i zabawie samochodzikami, które Krysia dostała od zajączka, znowu wdałem się w dyskusję polityczną z bratem... Zostałem nazwany strasznym radykałem, he he. :-)

11 komentarzy do wpisu „ Życie niejadka jest ciężkie...”


Komiks

Trafiłem w sieci na sympatyczny komiksowy wywiad z gostkiem, który właśnie przeżywa sezonowy wzrost popularności :-). Fajny jest też ostatni odcinek, dostępny osobno.

I nie, nie zmienił mi się nagle światopogląd.

2 komentarze do wpisu „ Komiks”


Gliwice — centrum transportu samochodowego

Już jakiś czas temu dociągnięto autostradę A4 z Wrocławia do Kozłowa, zaraz pod zachodnią granicę Gliwic. W styczniu (a może to był już luty) otworzyli odcinek z Katowic do Sośnicy (południowo-wschodnia dzielnica Gliwic). A więc jest cały długi kawał autostrady od Wrocławia do Krakowa... z małą przerwą — brakuje kilku-kilkunastu kilometrów koło Gliwic.

Gdy nie było odcinka Katowice-Sośnica, to do Katowic i A4 do Krakowa z Gliwic (i z A4 z Wrocławia) były conajmniej trzy drogi, w tym tylko jedna przez centrum miasta i tak często zakorkowana. Teraz każdy komu się kończy autostrada chce jak najszybciej dojechać do kolejnego odcinka. A jedyna droga (sensownej długości i dopuszczona do ruchu ciężarówek) z Kozłowa do Sośnicy wiedzie przez centrum Gliwic... Korki możecie sobie wyobrazić. Ja do pracy na szczęście jadę starą autostradą (z definicją autostrady ta droga ma bardzo niewiele wspólnego), na której ruchu teraz jest niewiele, jednak odcinek od mojego domu do tej drogi częściowo pokrywa się z tą łatą na A4. No cóż... gdy jadę do pracy nie jest jeszcze źle, chwilę postoję na światłach, przejadę kawałek i jestem na przyjemnej stosunkowo pustej drodze do Zabrza. Niestety gdy wracam, to już Gliwice są zakorkowane i 30% całego czasu spędzanego w drodze do domu spędzam na tym nieszczęsnym fragmencie trasy (<5% całości). Czasem kombinuję jak korek objechać, robiąc sporo więcej kilometrów, ale czasu oszczędzając niewiele, szczególnie, że np. dzisiaj trafiłem na kolejny korek, który znów objeżdżałem itd. Kiedyś pojechałem zupełnie na około, małymi poza głównym ruchem. Dalej, wolniej, ale czas przejazdu podobny.

Wprost nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie wybudują ten brakujący kawałek A4. Nie po to, żeby tamtędy jeździć (ta autostradowa obwodnica Gliwic będzie odcinkiem płatnym), ale żeby normalnie do domu dojechać, a nie 15 minut stać w głupim korku, dwa rzuty berety od własnego bloku.

11 komentarzy do wpisu „ Gliwice — centrum transportu samochodowego”


Na lewo patrz

Ciekawe co ci, którzy uznali mnie za strasznego lewaka po moich politycznych wpisach, powiedzieliby o moim bracie... Dzisiaj poznałem adres jego bloga: socjalizm.blox.pl. Zawartość trochę mnie rozczarowała... wyżywa się tam raczej artystycznie, niż ideologicznie i całość wygląda dużo łagodniej niż jego poglądy podawane wprost. Daleko temu do głośnych dyskusji przy obiedzie u mamy, w których ja wychodzę na wrednego kapitalistę (bo wierzę w wolny rynek). ;-)

6 komentarzy do wpisu „ Na lewo patrz”


Coś dla nieprzekonanych do dynamicznego typowania

Natrafiłem dzisiaj na artykuł Bruce'a Eckela Strong Typing vs. Strong Testing. Autor, znawca języków programowania, znany autorytet w tej dziedzinie (autor słynnej książki Thinking in Java), opisuje w nim jak przekonał się do dynamicznego typowania mimo, że wcześniej za jedyne słuszne uznawał statyczne systemy typów. Oczywiście język z dynamicznym typowaniem, którym się zachwyca, to Python. Interesująca jest też kontynuacja tematu — odpowiedź na list profesora, który z poprzednim artykułem się nie zgadza. Blog Bruce'a Eckela dodałem do linkowni — czuję, że będę tam często zaglądał.

Miłe jest, że do Pythona przekonuje się coraz więcej znawców poważnych języków i miłe jest, że potrafią opisać czemu Python jest taki dobry — zawsze to kolejne argumenty do przekonania nieprzekonanych. Co do statycznego typowania, to też nie uważam tego za coś niezbędnego, ale raczej, że w większości przypadków przeszkadza, jednak nie jestem też przeciwnikiem wprowadzenia takich, opcjonalnych oczywiście, rozszerzeń do Pythona. Dobrze czasem jest mieć możliwość zaznaczyć w kodzie dla jakich argumentów jest on przygotowany. Często jest to istotna informacja dla innych developerów (ale tu wystarcza odpowiednia dokumentacja) i dla interpretera/kompilatora (pozwala na lepszą optymalizację krytycznych elementów kodu). Problem polega na tym, żeby wprowadzić to nie psując przejrzystości i elastyczności języka i aby nie było to nadużywane.

16 komentarzy do wpisu „ Coś dla nieprzekonanych do dynamicznego typowania”



[szpieg] Jesteście obserwowani...