30 czerwca 2004
14:37:15
|
kategorie:
jabber,
jjigw,
Dostałem prośbę o autoryzację z jakiegoś konta na WP. Pomyślałem: jellonek :)
.
Okazał się, że jednak nie. Chodziło o moją bramkę do IRC'a
(ircnet.jabber.bnet.pl), która podobno nie
jest dostępna z jabber.wp.pl.
To możliwe, bo ostatnio wywaliłem rekordy SRV
_jabber._tcp dla wszystkich swoich usług
Jabberowych z DNS (zostawiłem _xmpp-server._tcp).
Głupio trzymać dwa rodzaje rekordów do tego samego, gdy stary
jest już obsolete
, a można przy okazji zmotywować
administratorów innych serwerów do uaktualnienia konfiguracji
według najnowszych standardów. Nawet nie pomyślałem, że dotknie
to użytkowników serwera WP. Zgłosiłem problem gdzie trzeba (tak
myślę) — zobaczymy co z tego wyniknie.
Wracając do naszego nie-jellonka
, czy właściwie
nie-jellonki
. Rozmowa się rozwinęła i nawet dostałem
linka do jej stronki. Okazuje się, że to całkiem ładna
dziewczyna (są tam zdjęcia), a z rozmowy wynika, że też całkiem
sympatyczna i inteligentna. Do tego Linuksiara
.
Wiedziałem. Wiedziałem, że Open Source to może
być sposób na panienki ;-).
27 czerwca 2004
12:47:38
|
kategorie:
imprezy,
Staczamy się na samo dno... ale jakie to przyjemne! ;-)
I ciekawe czemu niektórzy teraz sumylują amnezję...
25 czerwca 2004
20:09:54
|
kategorie:
oprogramowanie,
Najdziwniejsze, albo najgłupsze, w każdym razie ciekawe: licencjonowanie DansGuardian 2
23 czerwca 2004
21:56:37
|
kategorie:
praca,
rodzinka,
Dzisiaj w pracy dokończyłem paczkowanie Postfix 2.1 dla PLD. Dzięki temu mogłem
skonfigurować SPF (dopisałem też odpowiednie regułki dla wszystkich 131
obsługiwanych domen) i umożliwić amavisowi (amavisd-new) odrzucanie zawirusionej
poczty kodem 5xx już w sesji SMTP. W międzyczasie przyszła do mnie "wirtualna
kartka", oczywiście od córeczki.
Kartka to jeszcze nic. Tego się przecież mogłem spodziewać. Znacznie większą
niespodzianką była dla mnie wizyta córki i żony u mnie w pracy. Byłem w takim
szoku, że zamiast okazać radość miałem raczej przerażenie na twarzy
:-). Dobrze, że dziewczyny nie zrozumiały źle.
Oczywiście pochwaliłem się córeczką wszystkim koleżankom i kolegom z pracy.
Dzidzi pokazałem serwer — serwer gier, stojący u mnie na biurku, bo do
serwerowni bała się wejść. Jednak zrozumiała że tam też jest serwer i nawet
zauważyła selwel - zamknom. no!
, gdy sprzątaczka zamykała serwerownię.
Selwel
jest obiektem zainteresowania dziecka odkąd tatuś pewnej niedzieli
pojechał go naprawiać zamiast pójść z córeczką na spacer.
Z pracy wróciłem wyjątkowo szybko i wygodnie — z żoną i córką samochodem.
Byłem w domu wcześniej niż bym się normalnie doczekał tramwaju (urwałem się z
pracy też trochę szybciej). Po pracy i obiadku trochę poleniuchowaliśmy, a potem
skorzystaliśmy z zaproszenia na działkę Kubusia (oczywiście Kubuś też tam
pojechał). Dzieci szalały na działce, potem w parku — coraz chętniej się
razem bawią. Pod koniec spacerku już Krysia dostawała głupawki
.
Przebiegając pod zjeżdżalnią walnęła się głową w rurkę, ale po chwili płaczu
dalej szalała. Do mieszkania po schodach (na trzecie piętro) wchodziła na
czworakach, głośno szczekając i twierdziła, że jest konik
. Potem była
trochę marudna, ale jak się można było spodziewać wykończona i szybko poszła
spać.
22 czerwca 2004
20:13:05
|
kategorie:
lajf is brutal,
Czemu facet musi być twardzielem, macho który nie okazuje uczuć (może w ogóle
nie powinien ich mieć)? Może dlatego, żeby kobiety mogły się jego uczuciami
bawić bezkarnie. Bo taka, niewinna
, zabawa (wciąż mam nadzieję, że
zabawa) może zaboleć. Czasem bardzo. A jak trafi na mięczaka-mazgaja, to kończy
się to żałośnie (niestety bywam żałosny i nic nie umiem na to poradzić)...
Dla ukochanej żony zrobiłbym (i staram się robić) bardzo wiele. To dla niej
walczę ze swoimi słabościami i dla niej staram się wykorzystać jak najlepiej to
co mam, czy umiem. Czy to źle, że nie jestem zazdrosny, że staram się być
szczery (nawet nie umiem kłamać), że jej ufam prawie bezgranicznie i że
oczekiwałbym tego samego — przynajmniej częściowo — z jej strony?
I jeszcze jedno: Tak, podobają mi się inne kobiety. Ale to między innymi piękne
kobiety (włączając moją*) sprawiają, że świat staje się piękny, że
chce się żyć (zresztą, udany program, czy połów też). A jak się cieszyć życiem,
to najlepiej z ukochaną osobą. A gdy tej osoby nie ma, albo okazuje się że wątpi
w nasze uczucia, albo mimo naszych starań czuje się nieszczęśliwa i to przez
nas
, to czar pryska. Bo jak cieszyć się życiem, jak nie ma z kim? Jak żyć,
jak nie ma dla kogo?
* Śmieszne, ale wśród wszystkich pięknych dziewczyn wokół to żonę
uważam za najpiękniejszą. Szczerze. Bez naciągania. A ile ma ona innych zalet...
No chyba jednak szczęściaż ze mnie.
19 czerwca 2004
19:58:39
|
kategorie:
w sieci,
Pstryczka umarla. Wlasciwie to nigdy nie istniala.
To przeczytałem na
stronie, która do niedawna była blogiem Pstryczki.
Bardzo lubiłem czytać tego bloga. Nie tylko dlatego, że Pstryczka świntuszyła
(inne nieprzyzwoite blogi szybko mi się znudziły), ale dlatego, że był bardzo
dobrze napisany i pełen ludzkich uczuć. Wierzyłem (z pewnym marginesem —
jednak w Internecie niczego nie można być pewnym), że większość co tam było
opisane to prawda. Sam nie chciałbym tak żyć, ani nie chciałbym, żeby taka była
moja żona (chociaż niewiele nam brakuje...), ale lubiłem Pstryczkę.
Nie wszystko w blogu pstryczki było zmyślone. Część zdarzeń była wzięta wprost z
życia autorki. I to je (Pstryczkę i autorkę) zgubiło. Opisywanie przygód
seksualnych razem z planami adopcji dzicka to był błąd. Niestety skończył się
tragicznie dla Pstryczki — bo przestała istnieć —, dla autorki i jej
męża — bo nie adoptowali oczekiwanego dziecka — i dla dziecka, bo
nie doczekało się nowych rodziców. Wierzę, że naprawdę dobrych rodziców.
Przykro mi, że bloga Pstryczki już nie będzie, że się skończył. Ale podobne
uczucie mnie ogarnia na końcu każdej dobrej książki. Nic nie trwa wiecznie.
A ja trzymam kciuki za autorkę. Niech adoptuje to dziecko. Należy jej się!
P.S. jpc — teraz możesz napisać A nie mówiłem?
;-)