Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Nie pobiorą krwi od geja

Przeczytałem o tym najpierw na gazeta.pl, potem na racjonalista.pl. Pojawił się pomysł, aby gejom zabronić oddawania krwi. Znowu ktoś chce budować kapitał polityczny na ludzkich fobiach...

No bo co pytanie potencjalnych krwiodawców o orientacje seksualną miałoby dać? Ograniczyć pobieranie krwi od osób, które uprawiają ryzykowny seks? Przecież o to krwiodawcy już są pytani. Kwestia orientacji seksualnej nie wnosi tu nic nowego, poza uprzedzeniami. Często zupełnie nie na miejscu – i gej może być prawiczkiem, albo żyć w wieloletnim monogamicznym związku, a nie brak i osób heteroseksualnych uprawiających przygodny seks bez zabezpieczeń.

No i mam też wrażenie, że znowu ktoś odwraca uwagę od istotnych problemów... przecież ostatnio znowu było głośno o osobach zarażonych WZW typu C przez transfuzję krwi, lub przyjęcie produktów krwiopochodnych. WZW, a nie HIV, czy syfilis. A chorobą tą dawcy raczej nie zarazili się podczas gejowskiego seksu – nią łatwiej się zarazić w szpitalu niż podczas seksu (nawet homo). Ale trudno w jakiś spektakularny sposób pokazać jak się walczy ze szpitalnymi zakażeniami... znacznie łatwiej pokazać zagrożenie gdzie indziej, gdzie łatwiej będzie je zwalczyć. Przy okazji można dołożyć tym, których i tak się nie lubi.

42 komentarze do wpisu „Nie pobiorą krwi od geja”


Z pamiętnika hipochondryka

W środę rano, jeszcze przed wyjazdem na długi weekend pojechałem na kontrolę do przyszpitalnej poradni neurochirurgicznej. Tym razem nawet zastałem swojego lekarza prowadzącego. Skorzystałem z okazji i spytałem, czemu mnie nie wysłali do Rept, czy innego sanatorium. Czy nie przez jakieś przeoczenie. Podobno nie. Ten lekarz po prostu nie ma zwyczaju za wcześnie pacjentów wysyłać do takich ośrodków, bo mu czasem z nich karetką wracali... No i do Rept wcale nie ma takich wielkich kolejek.

Wypytałem po raz kolejny co mi wolno, czego nie wolno. Mam unikać jazdy na rowerze (a planowałem już sobie wycieczki :-(), o jeździe konnej mam zapomnieć. Poza tym mam żyć normalnie... Dostałem nawet zaświadczenie o zdolności do pracy.

Na długim weekendzie pochorowała mi się córka, niedługo potem żona. To teraz ja robię za jedynego zdrowego w rodzinie i nawet do roboty chodzę do biura. Na efekty siedzenia w pracy nie trzeba było długo czekać. W poniedziałek do szesnastej nie wysiedziałem, a we wtorek rano nieźle mnie sieknęło po krzyżu, gdy podnosiłem coś z podłogi. Znowu więc przeszedłem w tryb wzmożonej ostrożności. Ale poza tym się jakoś trzymam i nawet siedzenie w biurze jakoś znoszę.

Wczoraj przyszedł polecony z ZUSu: Zawiadomienie o skierowaniu na rehabilitację leczniczą w ramach prewencji rentowej ZUS, a tam informacja, że 03.06.2008 mam się stawić w Domu Zdrojowym w Szczawnie-Zdrój. I [...] ubezpieczony zobowiązany jest do poddania się rehabilitacji. Zgaduję, że podobnie wyglądają zaproszenia z WKU ;-)

Nie napisali nawet ile będą mnie tam trzymać. Zadzwoniłem więc dziś do rzeczonego Domu Zdrojowego. Miła pani poinformowała mnie, że taki turnus trwa 24 dni. Ponad 3 tygodnie... jak ja tam tyle wytrzymam? Zakładałem, że to będą dwa tygodnie... trzy tygodnie maksimum. W pracy się też pewnie cieszą ;-)

21 komentarzy do wpisu „ Z pamiętnika hipochondryka”



[szpieg] Jesteście obserwowani...