09 maja 2008
21:27:03
|
kategorie:
polityka,
seks,
Przeczytałem o tym najpierw na gazeta.pl,
potem na racjonalista.pl. Pojawił się
pomysł, aby gejom
zabronić oddawania krwi. Znowu ktoś chce budować kapitał polityczny na
ludzkich fobiach...
No bo co pytanie potencjalnych krwiodawców o orientacje seksualną miałoby
dać? Ograniczyć pobieranie krwi od osób, które uprawiają ryzykowny seks?
Przecież o to krwiodawcy już są
pytani. Kwestia orientacji seksualnej nie wnosi tu nic nowego, poza
uprzedzeniami. Często zupełnie nie na miejscu – i gej może być prawiczkiem,
albo żyć w wieloletnim monogamicznym związku, a nie brak i osób
heteroseksualnych uprawiających przygodny seks bez zabezpieczeń.
No i mam też wrażenie, że znowu ktoś odwraca uwagę od istotnych
problemów... przecież ostatnio znowu było głośno o osobach zarażonych WZW
typu C przez transfuzję krwi, lub przyjęcie produktów krwiopochodnych.
WZW, a nie HIV, czy syfilis. A chorobą tą dawcy raczej nie zarazili się
podczas gejowskiego seksu – nią łatwiej się zarazić w szpitalu niż
podczas seksu (nawet homo). Ale trudno w jakiś spektakularny sposób pokazać
jak się walczy ze szpitalnymi zakażeniami... znacznie łatwiej pokazać
zagrożenie gdzie indziej, gdzie łatwiej będzie je zwalczyć
.
Przy okazji można dołożyć tym, których i tak się nie lubi.
07 maja 2008
18:15:46
|
kategorie:
wypoczynek,
zdrowie,
W środę rano, jeszcze przed wyjazdem na długi weekend pojechałem na
kontrolę do przyszpitalnej poradni neurochirurgicznej. Tym razem nawet
zastałem swojego lekarza prowadzącego. Skorzystałem z okazji i spytałem, czemu
mnie nie wysłali do Rept, czy innego sanatorium. Czy nie przez jakieś
przeoczenie. Podobno nie. Ten lekarz po prostu nie ma zwyczaju za wcześnie
pacjentów wysyłać do takich ośrodków, bo mu czasem z nich karetką wracali...
No i do Rept wcale nie ma takich wielkich kolejek
.
Wypytałem po raz kolejny co mi wolno, czego nie wolno. Mam unikać jazdy na
rowerze (a planowałem już sobie wycieczki :-(), o jeździe konnej
mam zapomnieć. Poza tym mam żyć normalnie... Dostałem nawet zaświadczenie
o zdolności do pracy.
Na długim weekendzie pochorowała mi się córka, niedługo potem żona. To
teraz ja robię za jedynego zdrowego w rodzinie i nawet do roboty chodzę do
biura. Na efekty siedzenia w pracy nie trzeba było długo czekać.
W poniedziałek do szesnastej nie wysiedziałem, a we wtorek rano nieźle mnie
sieknęło po krzyżu, gdy podnosiłem coś z podłogi. Znowu więc przeszedłem
w tryb wzmożonej ostrożności. Ale poza tym się jakoś trzymam i nawet siedzenie
w biurze jakoś znoszę.
Wczoraj przyszedł polecony z ZUSu: Zawiadomienie o skierowaniu na
rehabilitację leczniczą w ramach prewencji rentowej ZUS
, a tam informacja,
że 03.06.2008 mam się stawić w Domu Zdrojowym w Szczawnie-Zdrój. I
[...] ubezpieczony zobowiązany jest do poddania się rehabilitacji
.
Zgaduję, że podobnie wyglądają zaproszenia z WKU ;-)
Nie napisali nawet ile będą mnie tam trzymać. Zadzwoniłem więc dziś do
rzeczonego Domu Zdrojowego. Miła pani poinformowała mnie, że taki turnus trwa
24 dni. Ponad 3 tygodnie... jak ja tam tyle wytrzymam? Zakładałem, że to będą
dwa tygodnie... trzy tygodnie maksimum. W pracy się też pewnie cieszą
;-)