Krojenie coraz bliżej…

Pisałem już o moim
trzecim jajku
. Wtedy poszło w miarę gładko, następnego dnia po wizycie
u lekarza rodzinnego, poszedłem do chirurga, bez wcześniejszej rejestracji,
tylko poczekałem 1.5h na swoją kolej. Chirurg zalecił szczepienie przeciwko WZW
i kazał się zgłosić po drugiej dawce tego szczepienia. Pierwszą wziąłem jeszcze
tego samego dnia. Przy kolejnej wizycie miał mi opowiedzieć dokładnie jaki to
zabieg itd.

Drugi raz zaszczepiłem się w zeszły czwartek, zaraz po szczepieniu
poszedłem do przychodni się umówić z chirurgiem. Dowiedziałem się, że przyjmuje
on w poniedziałki od 15-tej, czyli tak jak za pierwszym razem i że mogę
jeszcze wcześniej zadzwonić
.

W poniedziałek rano, w pracy, pamiętałem jeszcze o telefonie, ale nie
chciałem dzwonić z samego rana, bo jeszcze mogliby nic nie wiedzieć. Potem
miałem dużo roboty i wyleciało mi to z głowy. O 14-tej o chirurgu przypomniał
terminarz w komórce, więc urwałem się wcześniej (normalnie kończę o 16-tej),
aby jeszcze w domu wziąć prysznic i przed 15-tą być na miejscu. Byłem około
14:40… i dowiedziałem, się że tego dnia mają już komplet. No cóż, można
uznać, że moja wina — nie zadzwoniłem, a przecież mogłem.

Pani jednak powiedziała, że zarejestruje mnie na wtorek. Gdy powiedziałem,
że już i tak się z roboty zwalniałem i nie mogę tak codziennie. Powiedziała, że
mogę przyjść po pracy, np. przed 17-tą. Kilkukrotnie się upewniłem, bo wydawało
się to zbyt piękne i zbyt proste. Ale skoro jestem zapisany i doktor mnie o tej
godzinie przyjmie, to super. Znaczy się, nie muszę się kolejny raz urywać
wcześniej z roboty.

We wtorek więc, po pracy przychodzę do przychodni, a tam pustki. Pani
w okienku pyta Pan do chirurga?. Widać że jest trochę zakłopotana. Chirurga nie było,
tzn. był do 14-tej. Paniom w recepcji powiedział o tym dopiero w poniedziałek wieczorem. Super…
Kolejny termin w piątek (znaczy się dzisiaj), mam tylko wcześniej zadzwonić.

No to dzisiaj rano dzwonię tam. Pani mnie rejestruje, mam przyjść 14-16. Podejrzewałem, że
mogła by przejść późniejsza godzina, ale wolałem nie ryzykować. Urwałem się z pracy o 14:30
i chwilę po trzeciej byłem w przychodni. Chirurg był, można to było poznać po olbrzymiej kolejce.
Pani w recepcji nie odesłała mnie tym razem z kwitkiem. Ustaliłem swoją pozycję
w kolejce i poszedłem do domu. Umyłem się i wziąłem książkę (Autostopem
przez galaktykę
) i ciasteczka, aby jakoś w tej poczekalni przetrwać i wróciłem do przychodni.

Po dwóch godzinach czekania lekarz mnie przyjął. Obmacał mi jajka
(najwyraźniej miał problemy ze stwierdzeniem która to ta lewa strona) i wypisał
skierowanie do szpitala. I na to musiałem tyle czekać? Mam sobie wybrać
szpital, pójść tam i zapisać się na jakiś termin. Jeszcze wyciągnąłem od niego
conieco o tym zabiegu: znieczulenie dostanę w postaci zastrzyku w kręgosłup,
a po operacji jakieś 5 dni będę leżał w szpitalu, potem jeszcze tydzień, czy
dwa (właściwie nie pamiętam ile dokładnie) odpoczynku w domu. Przez trzy
miesiące będę musiał się oszczędzać, a potem już mogę na narty. No to
najbliższe trzy-cztery miesiące, a szczególnie ten tydzień w szpitalu, nie
zapowiadają się najciekawiej. No cóż, jakoś to będzie.

A jutro wybieramy się na grzyby. Jeśli mnie przypadkiem w przyszłym
tygodniu potną, to to może być ostatnia taka okazja w tym roku.

Google Talk

[08:04] Resolving 'talk.google.com'...
[08:04] Connecting to 216.239.37.125:5222...
[08:04] Connected to 216.239.37.125:5222.
[08:04] Doing TLS handshake with gmail.com.
[08:04] Encrypted connection to gmail.com established using cipher EDH-RSA-DES-CBC3-SHA.
[08:04] Binding to resource CJC...
[08:04] Authorized as jajcus@gmail.com/CJCE5DFD7C2.
[08:04] Got roster
[08:06] Peer certificate saved to: /home/users/jacek/.cjc/known_certs/talk.google.com.der

Wczoraj wieczorem jeszcze nie wpuszczał, a nawet hackowałem CJC myśląc, że
to różnice w implementacji protokołu. Ale widać jak mieli dzisiaj odpalić, to
odpalili dzisiaj. Połączyło się bez żadnego hackowania. Niestety, komunikacja
z innymi serwerami nie działa. Mam nadzieję, że to przejściowe.

W każdym razie Jabberowy serwer Google działa i to najwyraźniej w miarę
zgodnie z XMPP 1.0 (StartTLS, SASL).

Chwila grozy

Poszedłem dzisiaj do banku (właściwie do bankomatu) po pieniądze. Wychodzę
zza rogu i widzę… wycelowaną we mnie lufę karabinu. Na chwilę serce
podskoczyło mi do gardła…

…to nic takiego, to tylko ochroniarz. Oni od tego są, żeby wyglądać
groźnie… ale celowanie do przypadkowych przechodniów, to już chyba przesada.
Nie mają oni żadnych wytycznych mówiących jak trzymać karabin, gdy się nie
strzela?

Kłopoty z DNS

Mam kłopoty z DNS dla jajcus.net i dlatego czasami obrazki
z poprzedniego wpisu były niewidoczne. Zrobiłem workarounda: alias na serwerze
WWW w innej domenie i zmiana URLi we wpisie. Więc jak ktoś nie obejrzał sobie
zdjęć, to może spróbować teraz — powinno być lepiej.

Selwelek jaki jest niech każdy widzi

O to jak wygląda mój serwerek, o którym ostatnio kilka razy wspominałem:

skrzynka.jpg

Ładny, prawda? Niestety, dla jako-takiej funkcjonalności, trzeba było
trochę dziur w obudowie zrobić, więc z drugiej strony wygląda on tak:

dziury1.jpg
dziury2.jpg

Oto co jest w środku:

  • Płyta główna Mini-ITX: VIA EPIA-M
    • Procesor: VIA EDEN 600 MHz (Samuel 2)
    • Chipset: VIA CLE266 / VT8234
    • Grafika: CastleRock z dekoderem MPEG-2 i TV-Out (raczej
      się zmarnuje)
    • Audio: VT1616
    • LAN: VIA VT6103 (Rhine-II)
    • USB 2.0, Firewire
  • Zasilacz Mini-ITX: ACHME 200W (nie wiem po co mi tak dużo)
  • Dysk twardy: Seagate Barracuda 40GB
  • Dodatkowa karta sieciowa: coś na RTL-8139

A wygląda to tak:

w_srodku.jpg

Zdjęcie jest odrobine nieaktualne — przed wstawieniem serwerka na
miejsce dolutowałem do włącznika Power kondensatorek, co by nie trzeba
było serwerka odpalać ręcznie po każdym chwilowym zaniku zasilania.

A serwerek w pracy, na swoim miejscu, wygląda tak:

na_stanowisku.jpg

Transport GG, wersja 2.2.1

Tak jak się spodziewałem, zaraz po wydaniu wersji 2.2.0 w transporcie
znalazła się cała masa błędów. Niektóre naprawdę przykre. Część z nich udało
mi się w ciągu tego tygodnia znaleźć i poprawić, pozostałe są wciąż dla mnie
tajemnicą. Niestety, w najbliższym czasie nie będę miał możliwości dalszego
debugowania transportu, więc dzisiaj wydaję to, co zrobiłem do tej pory.
Wersję 2.2.1
można już ściągnąć ze stron JabberStudio. Ewentualne bugreporty proszę
też tam zgłaszać, a mnie przysyłać najlepiej gotowe patche.