nie jest tak dobrze jakby się chciało, żeby było…

Tak jak można się było spodziewać, dzień po wydaniu jggtans-2.0.0 zaczęły wyłazić błędy i to grube. Spieprzony totalnie okazało się pobieranie listy z serwera (ale na niektórych serwerach jest już popatchowane), tłumaczenia też nie działały jak powinny. Lada dzień powinno się pojawić 2.0.1, w którym przynajmniej tych parę błędów będzie mniej.

Szef się boi, że nam komputery z firmy zwiną i kazał mi przygotować zabezpieczenie. Skoro trzeba, to zrobiłem i z sprzątania które planowałem nici. A bałagan który zrobiła Krysia i którym nikt się specjalnie nie przejmował, gdyż sprzątanie miało taki sens jak odśnieżanie podczas śnieżycy, teraz gdy jestem sam w domu nieco denerwuje. Kto by pomyślał mnie bałagan przeszkadza 🙂 .

Żona w raz z moim laptopikiem i linuksikiem w Bochni walczyła z internetem w tamtejszym hotelu. Niestety dzisiaj przegrali i byli zmuszeni do odwrotu. Jutro kontratak. Nawet nie wiem czy nawalił hotel, ichniejszy „informatyk”, czy mój laptopik albo kabelek.

robota…

Wczoraj tuż przed moim wyjściem z pracy postawili mi przed nosem komputer i powiedzieli, że mam z tego zrobić „serwer” udostępniający łacze ISDN dla 10 komputerów w jakiejś Pipidówce. Nawet nie wiem, czy do tego ma być karta ISDN, czy zewnętrzny TA, a pozatym mam przecież lepsze rzeczy do roboty (np. transport GG) 🙂

Dzisiaj zabrałem się za ten nieszczęsny serwer. Maszyna okazała się „odpowiednia” do tego celu: Athlon XP 1800+, 256MB RAM, 40GB HDD, wbudowana karta muzyczna i graficzna z akceleracją 3D (czemu moja stacja robocza nie ma takich parametrów???). Zainstalowałem i skonfigurowałem podstawowy system, resztę zrobię jutro na miejscu.

A zaraz (jak tylko zjem „lunch”) zabieram się za uszczęśliwianie swoich userów – rozgrzebię dwa serwery, żeby jednemu dołożyć 1GB RAM, a drugiemu wymienić dwa stare dyski SCSI na nowy UltraSCSI320 (na starych trochę za wolno otwierały mi się foldery z tysiącami majli). Potem może zostanie czas na „poważną” robotę, to znaczy jggtrans 🙂