Koncertowa rozpusta

A
więc jednak
pozwoliłem sobie na rozpustę i byłem w ten weekend na trzech
koncertach. Po dwóch koncertach z okazji, wcześniej wspomnianego,
Pożegnania Lata w piątek, wczoraj wybrałem się na, ostatni na Śląsku,
koncert Pidżama Porno.

Prawdę mówiąc nie znam za bardzo twórczości Pidżama Porno, ale w moim
Loved tracks na Last.FM jakoś znalazło się parę ich piosenek, a więc
najwyraźniej lubię. Jak lubię, to pewnie warto poznać. A jak się zespół
rozwiązuje, to trzeba było i skorzystać z ostatniej okazji wysłuchania na
żywo.

Koncert był w Zabrzu, w Wiatraku,
po letnim remoncie. Pojechałem tramwajem, bo z moją rwą kulszową, to do jazdy
się nie nadaję (nieciekawie by było jakby podczas jazdy złapał mnie ból
uniemożliwiający koncentrację i zdrętwiałaby mi lewa noga). Na szczęście,
godziny koncertu rozsądne i tramwajów w obie strony nie brakowało.

Przed Wiatrakiem czekał już tłum, jakiego jeszcze tam nie widziałem
(bilety wyprzedane już dawno). I znowu poczułem się strasznie staro –
większość to dzieciarnia (a w tę dzieciarnię mogli się wliczać
i studenci)… ale cóż, dziadek-inwalida też może się czasem wyszaleć.

Damska część dzieciarni miejscami wydała się od razu nieco starsza, jak
tylko zrzuciła wierzchnie ciuszki. Cała masa dekoltów ukazujących, nieprzyzwoicie
młode biusty (może o swoje stare serce też powinienem się martwić?). Większość
takich przypadków jednak w myślach kwitowałem: podobałaby mi się… jakieś
piętnaście lat temu
. Uff… przynajmniej mój gust pod prokuraturę nie
podpada… ale za to trudniej go na takich imprezach zaspokoić.
;-)

Sam koncert dość mocno się różnił od sobotnich. Zamiast akustycznych
ballad, czy bluesów, ostrzejsza rąbanka. Publiczność przy tym też dużo
aktywniej się bawiąca. Ja się ograniczałem do lekkiego kiwania — skakanie,
nie mówiąc o pogo, to już nie na moje zdrowie. Ale bawiłem się nieźle.
Bawiłbym się jeszcze lepiej, gdybym znał te piosenki, tak jak większość na
sali… ale cóż, nie znałem. Dobrze, że tym razem chociaż trochę tekstów dało
się zrozumieć i czasem kawałek refrenu mogłem z innymi wykrzyczeć.

Atmosfera była bardzo gorąca. W przenośni i dosłownie. Niektóre dziewczyny
rozbierały się do staników, sądząc po opływającym je pocie, nie tylko ze
względu na ewentualny ekshibicjonizm. Po koncercie z wyjścia się po prostu
dymiło, jak z otwartych drzwi do sauny. Ale mało kto narzekał –
praktycznie wszyscy się po prostu świetnie bawili.

Sprytnie odebrałem swoje rzeczy z szatni na ostatnim bisie tak, że ominęła
mnie kolejka i zdążyłem na pierwszy tramwaj po koncercie. Dotarłem do domku
o całkiem sensownej porze, zdążyłem nawet jeszcze jakieś pieczywo kupić. I nie
śmierdziałem tym razem papierosami (polar był zamknięty szczelnie w plecaku
w szatni, a na sali, w tym tłoku, tylko paru kompletnych idiotów paliło)…
ale wciąż końmi, po porannej wizycie w Szałszy. ;-)

Reklamy

11 uwag do wpisu “Koncertowa rozpusta

  1. Uuu, Pidżama. Zacny zespół, szkoda że kończy działalność i szkoda, iż nie będzie mi dane iść na ich ostatni koncert w Łodzi.
    A i też żałuj, że nie możesz skakać choćby. To świetna zabawa i dzięki temu koncert jest zupełnie inną rzeczą, zwłaszcza Pidżamy.

    Polubienie

  2. @Kasia: ja wolę jednak w tym wypadku Pidżamę. Monotonia to może jest, ale aż taka duża. A Strachy to chwytają się wszystkiego prawieże. P. posiada mniej więcej podobne mniej lub bardziej, ale podobne klimatycznie. A S. to sporo rozstrzał wystarczy wymienić Kobiece, Nim wstanie dzień czy Dzień dobry.

    Polubienie

  3. Black, tylko że „Nim wstanie dzień” to cover – podobnie jak „Piosenka o Tolku Bananie” i „Czarny chleb, czarna kawa”, a ja generalnie lubię ich piosenki, najmniej mi pasują te typu „Zimne dziady listopady”, ale za to bardzo lubię „Raissę” i „BTW (Mamy tylko siebie)”, zresztą sporo innych też…

    Polubienie

  4. Ja Strachy na Lachy kojarzę tylko dlatego, że kiedyś, przed innym koncertem, słyszałem jakąś muzykę, która bardzo mi się spodobała. Spytałem akustyków co to i tak poznałem Strachy na Lachy. Myślę, że mnie może to odpowiadać bardziej niż Pidżama Porno. No cóż… skoro Grabaż do tego musiał dojrzeć, to pewnie to muzyka dla takich starych zgredów jak ja 😉

    Polubienie

Co o tym sądzisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s