Na dwóch kółkach

Wczoraj wracając z wycieczki do Pławniowic przy płytostradzie
zauważyłem tablicę informującą, że w Brzezince jest ferma strusi. Strusie w
Gliwicach — uznałem, że to trzeba zobaczyć.

Dzisiaj więc wyciągnąłem z garażu naszego grata, żeby tam pojechać.
Właściwie to najpierw, z przyzwyczajenia, wyciągnąłem rowerek Krysi, ale
wsiadając się zorientowałem w pomyłce. W plecaku miałem już przygotowany zestaw
narzędzi, żeby móc coś zrobić jak rower się po drodze rozsypie. Do Brzezinki
dojechałem szybko, ale zdążyłem się przy tym nieźle zmęczyć — już chyba
ponad dwa lata nie jeździłem na rowerze. Przez Brzezinkę jechało się fajnie
— prawie cały czas w dół (strach mnie ogarniał na myśl o powrocie).

Dojechałem do końca Brzezinki i całych Gliwic za razem. Już było widać budowę
autostrady w Kleszczowie, a ja żadnego strusia jeszcze nie widziałem. Trudno,
trzeba wracać. Zatrzymałem się pod jakimś barem koło pętli autobusowej, żeby
kupić coś do picia. Rower postawiłem przed barem, przy dwóch innych tej samej
klasy (tam na wsi przynajmniej nie był to taki wstyd na czymś takim
jeździć) i kupiłem kolę. Potem zaczepiłem facetów przed barem, pytając Czy to
na serio są jakieś strusie?
. Oni na to, że to nie tu, tylko w Taciszowie.
Powiedziałem, że na tablicy pisało, że w Brzezince. Zaczęli coś mówić, że jakiś
X miał i może jeszcze ma. Pytali się po co mi one, czy chcę kupić. Ja, że tylko
obejrzeć. Nie uzyskałem zrozumienia z ich strony — To przecież takie
małe konie. Pierzaste.
. Drogi do X mi nie chcieli wytłumaczyć — To
w głębi osiedla. Nawet jakbym Panu wytłumaczył, to by Pan nie trafił
.
Trudno, tak bardzo mi na tych strusiach nie zależy — wycieczka jest fajna.

Nie chciałem wracać tą samą drogą, więc postanowiłem wjechać w głąb
Brzezinki. A nóż, widelec te strusie znajdę. Wjechałem w jakąś Sopocką.
Po przejechaniu kawałka zobaczyłem znak ślepa uliczka. Pomyślałem: ślepa
dla samochodu nie musi być tak całkiem ślepa dla rowerzysty. I rzeczywiście
— ulica się skończyła, to zaczęła się jakaś polna ziemna droga, nawet
biegnąca we właściwym kierunku. Więc pojechałem nią. Po kilkuset metrach z drogi
ziemnej zrobiła się trawiasta. Potem po prostu świeżo skoszona łąka. Ładnie tam
nawet było — pola, łąki, na prawo zabudowania Brzezinki, na wprost fabryki
Specjalnej Strefy Ekonomicznej (ładne one teraz są i nie smrodzą. Nie to co
kiedyś na Śląsku straszyło). Popodziwiałem widoki, posłuchałem skowronków i
postanowiłem jechać dalej. A właściwie iść prowadząc rower — kiepsko się
po trawie jeździ, szczególnie na wąskich oponach.

Łąka się skończyła, ale drogi ani śladu. Po lewej centrum dystrybucyjne
Lidla, gdzieś dalej po prawej domy, a przede mną haszcze. Ale ktoś już tędy
szedł, bo część chaszczy wydeptane. Nawet możnaby stwierdzić, że ktoś jak ja się
tamtędy z rowerem przedzierał. Trawy położone w jednym kierunku, a więc ten ktoś
nie wracał — wniosek: tam jest jakieś przejście. No to lezę w te
haszcze.

Haszcze coraz większe, miejsca między ogródkami, a siatką Lidla coraz mniej,
a wydeptana ścieżka znikła. Poza tym trzeba pamiętać, że na polskiej wsi
się szamb nie opróżnia, tylko zapewnia odpływ nadmiaru nieczystości do
najbliższej rzeki albo rowu. Kolor i zapach cieczy w rowie po lewej sugerował,
że mieszkańcy (wydawałoby się cywilizowani) domów po prawej kultywują tę
tradycję. Więc starałem się patrzeć pod nogi, żeby nie wpaść w cuchnącą
niespodziankę. W pewnym momencie haszcze były już wyższe od roweru (mógłbym go
tam łatwo zgubić), składały się głównie z pokrzyw, a miejscami też drzew i
krzaków. Zacząłem mieć wątpliwości, czy dalej da się wogóle przejść mimo, że
widziałem już ulicę przed sobą.

Udało się. Wydostałem się na jedną z wewnętrznych ulic Specjalnej Strefy
Ekonomicznej. Przy ulicy była ścieżka rowerowa (tam są wszędzie, pewnie
dlatego, że prawie nic poza tym tam nie ma). Stamtąd już bez problemu wróciłem
w nasze okolice. Dokładniej to do parku, gdzie już były moje dziewczyny. O dziwo
nie byłem nawet strasznie zmęczony, nawet mniej niż wtedy, gdy dojechałem do
Brzezinki. Pewnie odchoruję jutro.

Advertisements

Co o tym sądzisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s