Problemy z browsingiem i nowy jggtrans

Wczoraj dopisałem obsługę JEP-11 (browse) do SMS-transportu. Dzisiaj smoku mi
napisał, że to nie działa. Okazało się, że z Psi rzeczywiście nie bardzo. Ale
Psi obsługuje to browse, tak jak serwer jabbera – wyszło na to że jabberd też
nie obsługuje JEP-11 zgodnie ze specyfikacją. Później sprawdziłem jeszcze swój
transport GG – też niezgodny ze standardem. Zacząłem więc poprawiać…

Patch na jabberd-1.4.x jest dostępny tutaj.
Należy też pamiętać o poprawieniu sekcji <browse/> pliku jabber.xml.

Nowy transport GG (oprócz poprawienia browse ma ulepszoną obsługę proxy)
można znaleźć tam gdzie zwykle.

Krysia broi

Zaczęła już na spacerku – zgubiła lalkę którą dostała wczoraj na
pierwsze urodziny. No cóż zdarza się. Poważniejsza sprawa wyszła
później, gdy Iwona nie mogła znaleźć swoich kluczy od mieszkania.
Przeszukaliśmy całe mieszkanie, już zastanawialiśmy się ile wymiana
zamków będzie kosztować… ale klucze się znalazły. Gdzie? W kibelku.
Krysia widać uznała, że to lepsze miejsce niż lewy but (gdzie dotychczas
klucze wrzucała). Eh… ciekawe co nas jeszcze czeka…

i po roczku

Tak jak już pisałem wczoraj Krysia skończyła roczek. Z tej okazji wyciągnięto mnie – bezbożnika – do kościoła (na szczęście przez większość czasu tylko „pilnowałem wózka” na zewnątrz), a potem zwaliło się 11 osób na „drobny poczęstunek”. Dobrze, że Jubilatka miała cały czas dobry humor – pewnie głównie dlatego, że pozwoliliśmy się jej pobawić tortem :).

Potem mieliśmy chrzestnych zabrać na obiad do Naleśnikarni. Chrzestny uciekł, więc zabraliśmy tylko chrzestną. Tym razem zapomniałem uprzedzić kelnera, że nie chcę sosu pomidorowego (brrr) i jedzenie zaczynałem od jego zeskrobywania. Papryki też było jak dla mnie za dużo – nie nadaję się do jedzenia w takich miejscach – ale i tak było dobre :). Oczywiście Krysia długo nie mogła usiedzieć spokojnie, więc jak już zjadłem swojego naleśnika, to prowadziłem ją tam i spowrotem po knajpie (ona oczywiście pchała wózek i zaczepiała ludzi).

Po obiadku przejażdżka po Gliwicach „szlakiem placów zabaw”. W parku Chopina żona spotkała internetową koleżankę (też z dzidzią). Do domu dotarliśmy chyba około 18:30. Komputera nawet nie włączałem – dlatego wpis dopiero dzisiaj.

Dzisiaj też zauważyłem co się stało z moim poprzednim wpisem. Wygląda na to, że znowu muszę sobie specyfikację HTML poczytać 🙂

Roczek i proxy

Jutro (a dokładniej o 1:20) Krysia kończy roczek. Więc dzisiaj, mimo święta przygotowywaliśmy się na jutrzejszą „imprezę”.

Tym razem udało mi się jednak dobrać na chwilę do transportu GG i sprawdziłem sprawę połączeń przez proxy, które podobno nie działają (miałem dwa takie zgłoszenia). U mnie zadziałało, przy poniższych ustawieniach (domyślne połączenia przez hub używają portu 8074, którego proxy może nie przepuszczać):

 <servers>
        <server port="443">217.17.41.85</server>
        <server port="443">217.17.41.88</server>
        <hub/>
 </servers>

 <proxy>
        <ip>127.0.0.1</ip>
        <port>8080</port>
 </proxy>

Dodałem też dodatkowe elementy konfiguracji proxy: <username/>, <password/> oraz atrybut „http_only”. Myślę, że nazwy mówią same za siebie.

Zrobiłem dużo, ale niewiele

Dzisiaj był kolejny intensywny dzień. Jednak nie zrobiłem nic szczególnego. Umyłem okno, byłem z dzidzią na spacerze (jedno i drugie z żoną na zmianę), byłem na zakupach w hipermarkecie i posadziłem kwiatki do skrzynki na balkonie.

Uzupełnienie wczorajszego wpisu: Iwona w Bochni kupiła sobie śliczną bluzeczkę i szałową bieliznę. Bardzo sexy wyglądała wieczorem 😛

Moje dziewczyny wróciły :)

Obiecałem żonie, że przed jej powrotem posprzątam mieszkanie. Więc od rana sprzątałem. O 12:09 dostałem SMSa, że wyjeżdżają z Bochni, a zdążyłem zrobić dopiero połowę. Dojechały chwilę po drugiej. Nie zdążyłem sprzątnąć wszystkiego, ale starczyło 🙂
Dom był wysprzątany, ale obiadu nie było. Gdy Krysia po cycu zasnęła zamówiliśmy sobie pizze. Pizze były dobre, ale nie daliśmy im całym rady. A facet z pizzeri obudził Krysię dzwonkiem do drzwi – trudno, musieliśmy się z tym liczyć.
Dzidziuś dostał obiadek, a następnie wyciągnął nas na spacerek. Oczywiście chyba z godzinkę spędziliśmy na placu zabaw przy karuzeli. W tym czasie chyba 4 innych dzieci zdążyło się karuzelą znudzić, a Krysia ciągle albo była kręcona, albo sama kręciła karuzelą. W sumie mamy nieźle – roczny dzidziuś i sam się potrafi na placu zabaw bawić 🙂 Przy okazji była atrakcją dla przechodniów – wszyscy byli zachwyceni jej uśmiechem i śmiechem podczas zabawy.
Przy komputerze dzisiaj nie zrobiłem nic – może i dobrze, zawsze jakaś odmiana 🙂