Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Z pamiętnika hipochondryka

Przez ostatnie parę nocy kiepsko spałem. Trudno powiedzieć czemu. Przez kilka ostatnich dni trochę bolały mnie mięśnie (zwalałem to na ambitne spacerowanie) i czułem się dość zmęczony (skoro nie sypiałem dobrze...).

Wczoraj po powrocie z poradni czułem się dość źle, ale uznałem, że to po prostu efekt podróży i stresu. Dzisiaj znowu byłem na godzinnym spacerku, potem dwa razy odwiedziłem pocztę, żeby wysłać L4 i brakujące papiery do szpitala. Po powrocie do domu stwierdziłem, że raczej nic więcej nie zdziałam. Padłem na łóżko i nie miałem ochoty się ruszać. Z ciekawości zmierzyłem sobie temperaturę, spodziewając się jakiś 35 stopni...

A tu niespodzianka: 37.8 (jak na mnie, to sporo)... Co jest?! Dawno chory nie byłem? Ale wyjaśniło się czemu jestem taki padnięty i czemu wszystko mnie boli (ale co to za ból? w porównaniu z grudniowym – żaden). Chyba jakieś grypsko złapałem... :-( Fajnie, dawno u lekarza nie byłem...

Co ciekawe, kataru prawie nie mam (mniej niż zwykle, bo coś przeciwalergicznego ostatnio zacząłem brać), gardło ledwo zaczyna, ale to jakoś dziwnie, bo od zewnątrz. Tylko te mięśnie, czasem głowa no i zmęczenie... Przynajmniej mam pretekst, żeby odwiedzić lekarza pierwszego kontaktu i opowiedzieć jej o operacji, bo już się, podobno, o mnie dopytywała.

4 komentarze do wpisu „ Z pamiętnika hipochondryka”


Z pamiętnika hipochondryka

L4 miałem do 21 lutego. Teoretycznie wizytę kontrolną powinienem mieć najpóźniej tego dnia. Jednak, gdy zadzwoniłem, żeby się umówić, dowiedziałem się, że mam być 27 lutego, od ósmej. Niewiele więcej się dowiedziałem.

Wczoraj zadzwoniłem jeszcze raz, żeby się upewnić, że o mnie pamiętaj, dowiedzieć się, czy jak będę na 9:00, to też będzie ok (wcześniej żona oprowadza Krysię do przedszkola i nie dałaby rady mnie zawieźć) i ewentualnie muszę wziąć coś specjalnego ze sobą. Usłyszałem, że doktor będzie o 9:00. Zauważyłem, że to inna godzina niż podawano mi ostatnio. Nic się nie zmieniło, zawsze było tak samo: rejestracja od ósmej do dziesiątej, lekarz przychodzi o dziewiątej. Upewniłem się, że o dziewiątej mogę przyjechać i tyle. Pani mnie szybko spławiła...

Przyjechaliśmy więc dzisiaj do Poradni. Wziąłem ze sobą wyniki rezonansu i wypis – nikt nic nie mówił, ale może będą potrzebne... Poza tym wzięliśmy coś do czytania, bo, że będzie trzeba czekać, to było raczej pewne. Od razu udałem się do Siostry Rejestratorki... daję kartę, a ta się pyta, gdzie ksero wypisu i książeczka ubezpieczeniowa lub dowodu ostatniej wpłaty do ZUS. Wypis miałem, ale tylko oryginał, a ZUSowych papierów wcale – zakładałem, że skoro już mnie w tym szpitalu operowali, to wszelkie papiery mają. Ale nie. Oddział to jedno, a przyoddziałowa poradnia to drugie...

Pani upierała się, że mnie bez tych dokumentów nie mogą przyjąć. Niestety, ja podczas choroby nauczyłem się używania brzydkich słów (czasem bolało tak, że wcześniej mi znane formy ekspresji nie wystarczały), a teraz nerwy mi puściły i chyba ją trochę zbluzgałem. Żona mnie odciągała, żebym przypadkiem komuś krzywdy nie zrobił... Trochę mi wstyd, ale z drugiej strony... to zadziałało. Okazało się, że można mnie zarejestrować.

Po dwóch i pół godziny czekania w kolejce zostałem poproszony do środka. Pani oddała mi kartę NFZ z nalepionym numerem kartoteki w poradni i poprosiła o podpisanie karteczki, że wymagane dokumenty doniosę (nie można było tak od razu?). Potem jeszcze z pół godzinki musiałem poczekać na swoją kolej u doktora.

Doktor, właściwie mnie nie zbadał, tylko wypytał jak się czuję. Zaniepokoił się tym, że L4 skończyło mi się tydzień temu i że nie będę miał ciągłości i wypisał nowe od dzisiaj. Dowiedziałem się, że nie powinienem pracować (siedząc) przez jakieś trzy miesiące od zabiegu, nie wolno mi dźwigać, a poza tym mogę wracać do aktywnego życia. Czyli właściwie nic nowego. Żadnego skierowania, żadnej recepty. No cóż... widać czasem służba zdrowia jest od tego, żeby brać czas pacjenta i jedne papiery i generować inne papiery...

Pozwolenie na operację (tę sprzed półtora miesiąca) oczywiście podpisałem.

2 komentarze do wpisu „ Z pamiętnika hipochondryka”


Z pamiętnika hipochondryka

Dzwonili dzisiaj ze szpitala do mojej żony... że mam pozwolenie na operację podpisać. %-)

A jutro jadę na kontrolę...

7 komentarzy do wpisu „Z pamiętnika hipochondryka”


Koniec z przeskakującym Firefoksem! :-)

Od paru miesięcy męczył mnie problem Firefoksa przeskakującego na aktywny desktop XFCE4, gdy poprosi się go o otworzenie jakiegoś URLa z innej aplikacji, albo gdy po prostu załaduje się jakaś strona. Bardzo nieprzyjemne, gdy w tym czasie próbuje się korzystać z innego aplikacji na innym ekranie. Problem się pojawiał (kilka razy, bo na różnych maszynach) po jakimś upgradzie XFCE albo Firefoksa i nie potrafiłem się go pozbyć. Próbowałem wszelkich opcji w about:config Firefoksa, wszystkich przełączników w konfiguracji XFCE... i nic. Googlałem za tym wielokrotnie, bez skutku, ale trudno mi było uwierzyć, że nikt inny nie zauważył takiego zachowania, albo że nikomu innemu to nie przeszkadza...

Dzisiaj, po kolejnym takim przeskoku nie wytrzymałem i zajrzałem do źródeł XFWM. Wyszło na to, że zachowanie to zależy od parametru activate_action, XFWM przełącza desktop na aktywne okno, gdy parametr ten jest równy ACTIVATE_ACTION_BRING. Potem wyczytałem, że parametr ten jest pobierany z opcji konfiguracyjnej pod nazwą Xfwm/ActivateAction.

Najpierw uruchomiłem GUI konfiguracyjne XFCE, żeby jeszcze raz zobaczyć, czy nie ma tam tej opcji. Nie znalazłem. Zajrzałem więc do swojej konfiguracji (~/.config/xfce4/mcs_settings/xfwm4.xml) i takiej opcji tam nie było, ale miejsce wyglądało na właściwe. Dopisałem więc:

<option name="Xfwm/ActivateAction" type="string"
value="none"/>

... i zadziałało. :-) Wreszcie! Po wielu miesiącach męczarni!

Potem zajrzałem na Google, tym razem szukając tego konkretnego parametru. Okazało się, że nie ja jeden miałem ten problem, a rozwiązanie w sieci jest podane, wiele razy. Widać, jeszcze nie do końca umiem z Google korzystać... :-(

No i nie rozumiem czemu tak wyjątkowo upierdliwe zachowanie jest kontrolowane jakąś ukrytą opcją, której normalnie nie można kilkoma kliknięciami wyłączyć...

Update: Kurde, znowu przeskoczył. :-( Chyba jednak na tym komputerze mam zbyt stare XFCE... Jak ja to testowałem?

Update 2: Właściwym plikiem dla wspomnianej opcji jest: ~/.config/xfce4/mcs_settings/wmtweaks.xml. Po zmianie należy całe środowisko zrestartować. Wygląda na to, że teraz naprawdę działa.

2 komentarze do wpisu „ Koniec z przeskakującym Firefoksem! :-)”


Satelita

Zaczyna się Teleexpress. Córka wychwyciła jakiś kawałek informacji:

– A czemu chcą zabić tą satelitę?

– Chcą go zestrzelić, żeby nie spadł. No bo może spaść na ziemię i wtedy mógłby zrobić komuś krzywdę.

– Bo ona jest wielka ta satelita?

[...]

Postanowiłem wyjaśnić dziecku co to są satelity:

– To są takie urządzenia co latają dookoła ziemi.

– Jakie urządzenia?

– No, satelity to takie urządzenia co latają wokół ziemi. Ten akurat robi zdjęcia.

– Robi zdjęcia całemu światu?

– Tak.

– To tak powstają kartki na globusy? – stwierdziła Krysia ciesząc się, że w końcu rozwikłała tę zagadkę. :)

– No, niezupełnie...

14 komentarzy do wpisu „ Satelita”



[szpieg] Jesteście obserwowani...