Idę sobie przez miasto, po drugie śniadanko… I jakiś gostek mówi mi
cześć
. Odpowiadam cześć
i zastanawiam się kto to. Nie
poznajesz?No, nie bardzo…
. No więc mi mówi, że jest X Y, brat
Z Y. Z Y oczywiście pamiętam — kumpel z podstawówki (drugi hacker naszej
budy). Kilkanaście lat go nie widziałem i zapewne nie poznałbym go na ulicy.
Więc wcale nie dziwne, że nie poznałem jego młodszego brata…
Ciężko mi uwierzyć, że ktoś może rozpoznawać na ulicy ludzi nie widzianych
przez 15 lat… ja mam problemy z rozpoznaniem twarzy, którą widuję parę razy
w miesiącu… Czasem się boję, że kiedyś mogę własnej matki, albo żony na
ulicy nie poznać. A tu pojawia się, ktoś kto mnie po 15 latach poznaje mimo,
że i wtedy to nie była zbyt bliska znajomość. Trochę mu zazdroszczę takich
zdolności.