Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Dobra rada

Ludzie czytajcie umowy. Za każdym razem, gdy coś w związku z nimi chcecie zmieniać. Bo może się okazać, że umowa na rok była umową na rok i jeden miesiąc i do tego z dwumiesięcznym okresem wypowiedzenia...

10 komentarzy do wpisu „ Dobra rada”


Tajemniczy SMS

Mozesz mi sciagnac kilka piosenek z internetu i przeslac poczta? Prosze. Jestem Wiola mam dwanascie lat szukam kogos kto by mogl.

25 komentarzy do wpisu „ Tajemniczy SMS”


Kamerka pod Linuksem

Żonka ostatnio wspominała, że chciałaby mieć kamerkę internetową. Ja lubię takie zabawki, więc od razu podchwyciłem pomysł i postanowiłem jej kamerkę kupić. No to zajrzałem na Allegro co tam mają... cała masa do wyboru... no to biorę parę z brzegu i Googlam za ich wsparciem w Linuksie. Ciężko to idzie. Nic na temat wsparcia w Linuksie dokładnie tych urządzeń co znalazłem na Allegro w Google nie było. Jak coś znalazłem, co miało wsparcie, to albo tego na Allegro nie było, albo kosztowało więcej niż byłem w stanie zapłacić. Na Allegro był tak wielki wybór, że nie sposób było sprawdzić wszystkiego. Podobnie na wygooglanych listach sprzętu obsługiwanego przez Linuksa. Oczywiście każdy producent chipsetu zrobił interfejs po swojemu (urządzenia oparte o standard UVC się dopiero pojawiają i do tych najtańszych nie należą), a który chipset jest w której kamerce to dopiero po podłączeniu można stwierdzić...

Na Allegro i tak nie chciałem tego kupować (w końcu to kot w worku), uznałem, że wybiorę się do sklepu. Normalnie wziąłbym ze sobą listę obsługiwanego sprzętu, żeby porównać z tym co jest na półkach. Ale dostępne listy są olbrzymie... a i tak niekompletne... Poszedłem więc bez listy, parę popularniejszych nazw zapamiętałem, a w ogóle, to uznałem, że może trafię. I umówię się ze sprzedawcą, że jak nie uruchomię tego, to zwrócę...

No więc przyszedłem do sklepu. Przerażanie w oczach – chyba z dziesięć różnych kamerek na półce, żadna nie przypomina niczego o czym czytałem... No nic, mówię, że chcę kamerkę i nieśmiało dodaję ale taką, żeby działała pod Linuksem. A sprzedawczyni, ku mojemu zaskoczeniu, bierze jedną kamerkę z półki (i to chyba taką, jakiej żonka oczekuje – na laptopa, z klipsem) i mówi, że ta będzie na pewno działać. Okazało się, że był tam już jeden klient z takimi wymaganiami, przyszedł z laptopem i na miejscu sprawdził. Zapytałem jeszcze o parametry, bo kosztowała mniej niż byłem przygotowany na to wydać. Pani zaproponowała, że może podłączyć do jakiegoś laptopa i pokazać. Już brała jednego laptopa, ale stwierdziła: Ale ten ma zainstalowaną tę kurewską... oj, przepraszam... na nim jest ta Vista. Kobieta była rzeczywiście przerażona, że jej się takie słowo wymsknęło. Widać szczerze. :-D

W końcu dała mi jakiegoś laptopa z Windows XP, żebym sobie podłączył i sprawdził. Taaa... równie dobrze mogłaby mnie posadzić przed sterami helikoptera, żebym się przeleciał ;-). Ale jakoś sobie w tym egzotycznym systemie, i to jeszcze z jakimiś dodatkowymi przeszkadzajkami, poradziłem. Kamerka zadziałała, obraz był zadowalający (przynajmniej jak na tą cenę). Biorę.

Za sterownikami rozglądałem się wcześniej, więc jakiś miałem już w pracy skompilowany, dla najnowszego kernela PLD AC. Okazało się, że pasuje do tej kamerki. Załadował się bez problemu i xawtv pokazało obraz. Ale Ekiga marudziła, że nie może otworzyć urządzenia. Bałem się, że kamerka z Ekigą niezgodna (może dlatego, że JPEG)... ale okazało sie, że po prostu ten sterownik to V4L1, a w Ekidze miałem załadowane tylko V4L2. Doinstalowałem libpw-vide-v4l i ruszyło!

Teraz trochę danych praktycznych:

  • Kamerka to: A4Tech Evo Cam Note
  • Sterownik do niej to: gscpav1 (wersja: 20070110)
  • Aby ręcznie zbudować ten sterownik na PLD Ac trzeba:
    • Zainstalować pakiet kernel-module-build w wersji zgodnej z używanym kernelem (zrobić upgrade kernela i zainstalować najnowszy kernel-module-build)
    • Rozpakować źródła sterownika gdzieś w katalogu domowym.
    • Poprawić Makefile:

      Zamienić:

      default:
              $(MAKE) -C $(KERNELDIR) SUBDIRS=$(PWD) CC=$(CC)
      modules

      na (w przypadku używania kernela up, zamienić wszystkie smp na up):

      default:
              mkdir -p o/include/linux
              ln -sf $(KERNELDIR)/config-smp o/.config
              ln -sf $(KERNELDIR)/Module.symvers-smp o/Module.symvers
              ln -sf $(KERNELDIR)/include/linux/autoconf-smp.h
      o/include/linux/autoconf.h
              $(MAKE) SYSSRC=$(KERNELDIR) SYSOUT=$(PWD)/o O=$(PWD)/o -C $(KERNELDIR)
      CC=$(CC) prepare scripts
              $(MAKE) SYSSRC=$(KERNELDIR) SYSOUT=$(PWD)/o O=$(PWD)/o -C $(KERNELDIR)
      SUBDIRS=$(PWD) CC=$(CC) modules
    • Przelogować się na roota, skopiować zbudowany gspca.ko do /lib/modules/`uname -r`/misc, zmienić mu właściciela na root:root, odpalić depmod -a.

Dopiero teraz zobaczyłem, że w repozytorium PLD jest gspca.spec i się nawet buduje, więc można zapomnieć o tym, co napisałem wyżej i po prostu zbudować sobie pakiet. Wersja w specu jakby trochę inna, jeszcze nie sprawdzałem czy działa, najwyżej trzeba by speca nieco poprawić.

Update: Nagrałem mały testowy filmik, żeby pokazać co kamerka może. No, nie do końca pokazuje on co chciałem – podczas nagrywania obraz stracił nieco na jakości, bo nie znalazłem jeszcze sposobu na nagrywanie z tego w optymalnej jakości. Na bezpośrednim podglądzie w spcaview/xawtv/mplayer obraz jest odrobinę lepszy.

25 komentarzy do wpisu „ Kamerka pod Linuksem”


Google MyMaps

Google Maps właśnie zostało rozszerzone o funkcjonalność, na którą od dawna czekałem. :-) Nazywa się to MyMaps i pozwala na dodawanie własnych adnotacji do googlowych map: opisywanie miejsc (można im nadać własne ikonki), rysowanie linii i kształtów. Teraz na tej mapce można rzeczywiście coś komuś pokazać: czy to jakieś fajne miejsce, czy np. trasę na wycieczkę rowerową. No i można sobie mapę wyeksportować do XMLa, a więc pewnie i potem do jakiegoś GPSa wczytać (nie mam takiej zabawki, więc nie sprawdzę).

Po króciutkich testach tylko jednej rzeczy mi brakuje: wyliczania długości zaznaczonej trasy. Planując wycieczkę rowerową chciałbym wiedzieć ile to kilometrów do pedałowania. Ale jak Google tego nie zrobi, to dorobi się to jakoś inaczej.

8 komentarzy do wpisu „ Google MyMaps”


Stary tropek w nowym ciele

Już się tu chwaliłem jak sobie zbudowałem serwerek z drewna. Znaczy się, zamknąłem płytę VIA EPIA z zasilaczem i dyskiem w drewnianym pudełku. Tak narodził się tropek serwerek/routerek, który w podobnej formie służył nam do przedwczoraj.

Moja konstrukcja, niewątpliwie oryginalna, od początku była niekoniecznie praktyczna, ale przy założeniu, że się w tym nie grzebie, to nie było dużym problemem. I żonce się nawet komputerek spodobał.... Ale ciężko, żeby taki niewyżyty administrator jak ja, powstrzymywał się długo od grzebania w domowym serwerku...

Gdy uznałem, że poczta mi się trochę za bardzo muli, uznałem, że dodam pamięć... i wymienię dysk na SCSI. Pierwsze, mimo pewnych komplikacji z zakupem, nie było większym problemem. Drugie wiązało się z dołożeniem kontrolera SCSI, co oznaczało wyrzucenie sieciówki PCI, co oznaczało podłączenie Ethernetu przez USB. Obudowa zyskała jeden wypustek, żeby kontroler się zmieścił oraz jedną "mackę" do podłączenia sieciówki...

Dysk SCSI był głośny, więc kombinowałem z wyciszeniem dysku. Później były, średnio udane, próby podłączenia dodatkowego dysku IDE przez USB, wymiana kontrolera SCSI na wyższy itp. Skrzynka zyskiwała kolejne wypustki i macki, a do tego przestała się domykać... gdy ostatnio zacząłem wspominać o kolejnych możliwych zmianach żona powiedziała Dość! i zasugerowała wymianę skrzynki na coś co wygląda jak komputer. Nawet zaczęła się za odpowiednim sprzętem rozglądać na Allegro...

Wypatrzyła na jednej aukcji malutki komputerek Dell™ OptiPlex™ GX150 (w wersji Small Form-Factor, po naszemu slim). Poźniej ja się rozejrzałem i stwierdziłem, że takich maszynek na Allegro jest całkiem sporo, w różnych konfiguracjach i rzeczywiście wygląda to na rozsądny wybór. Dostępne egzemplarze miały zwykle 256MB RAM i procesory 800-1100MHz. Do tego czasem napęd CD lub DVD i dysk twardy 10-20GB. Uznałem, że CD mi nie potrzebny, dysk potrzebuję i tak większy, a pamięci 512MB to minimum (więcej do tej maszynki nie da się wsadzić). W końcu zamówiłem komputerek bez dysku i napędu optycznego, ale z 512MB RAM. A zanim przyszła kupiłem na mieście dysk twardy 160GB. IDE, bo o wsadzeniu SCSI do tej maszynki mogłem zapomnieć (bardzo niskie miejsce na kartę PCI).

Zanim jeszcze przyszedł Dellik zabrałem się za testowanie i przygotowanie dysku. hdparm -tT zaskoczył mnie wynikiem 78MB/s. To więcej niż moje dyski SCSI 10000 obr/min. Czasów dostępu nie mierzyłem, ale tu raczej nie ma szans, żeby były niższe niż w tych SCSI. Bardzo zadowolony też byłem z głośności, czy raczej cichości dysku. Założyłem filesystemy (na LVM, rzecz jasna) i rsyncem wstępnie skopiowałem dane ze starego (wtedy wciąż on-line) tropka.

W poniedziałek przyszedł Dell. Zapakowany w pieluszki. %-) Obudowa podrapana z wierzchu, ale w środku jak nowy. Podłączyłem zasilanie, włączam... i nic... cisza. Dopiero gdy przyłożyłem ucho do obudowy poczułem ciche mruczenie. Całkiem nie źle jak na maszynkę z dwoma wentylatorkami o małej średnicy.

Zastopowałem prawie wszystkie usługi na starym tropku (zostawiłem sieć i sshd) i jeszcze raz zapuściłem rsynca, żeby skopiować ostatnie zmiany na nowy dysk (podłączony do podbiurkowej maszyny). Skonfigurowałem bootloadera itp. i zamontowałem dysk do nowego serwerka. Trochę musiałem przy tym pogłówkować, bo to nie takie proste, rozciąłem sobie palucha (zawsze jak składam jakiegoś PC to się potnę i coś krwią wysmaruję), ale się udało. Przy okazji zauważyłem, że prowadnice na dysk są zrobione tak, żeby tłumić drgania – konstruktorzy Della bardzo dbali o to, żeby to było ciche.

Oczywiście za pierwszym razem nie udało mi się uruchomić systemu. Jeszcze z dwa razy musiałem dysk podpinać do dużego kompa, żeby coś tam w konfiguracji poprawić, ale w końcu się udało. Jeszcze parę drobnych poprawek na nowym serwerku, testy na łączu w świat skrosowanym pod biurko i mogłem wyłączać starego tropka i wstawić nowego na jego miejsce w szafie. Chwilę potem już miałem internet, Jabbera i parę innych przez nową maszynkę.

Wydajnościowo nie widzę jakiś różnic w żadną stronę. W nowej konfiguracji sprzętowej transfery z dysku są gorsze – po podłączeniu do pięcioletniej płyty głównej ten nowy dysk wyciąga już tylko około 28MB/s. To mniej niż miałem w starym tropku. Ale tam był kontroler SCSI i pamięć DDR. Różnic wynikających z gorszych czasów dostępu nie zauważyłem. W nowym jest szybszy procesor, ale w takim zastosowaniu raczej nie powoduje to widocznych zmian. Jeśli chodzi o wydajność nie była to zmiana na lepsze, ale na gorsze też nie.

Najważniejsze, że teraz serwer wygląda normalnie:

[zdjęcie nowego
tropka]

i że znacznie łatwiej jest do niego cokolwiek podłączać i odłączać. Mam nadzieję, że długo nam posłuży.

13 komentarzy do wpisu „ Stary tropek w nowym ciele”



[szpieg] Jesteście obserwowani...