Różności…

Ten wpis napisałem wczoraj, ale że Jogger nie działał, to idzie teraz…

Mozilla Team mnie zaskoczyło. Gdy mi po upgrade się Firefox wywalał przy
wpisaniu czegokolwiek w pasku adresu, to użyłem Quality Feedback Agent do
wysłania raportu. Bez jakichkolwiek nadziei, że coś z tego wyniknie. A
jednak. Dostałem odpowiedź, z automatu, że problem został wyjaśniony,
instrukcję jak sobie z nim poradzić (sam sobie poradziłem wcześniej) i radę na
przyszłość. Czyli to jednak działa :-).

A ostatnio znowu trochę dłubię przy CJC i PyXMPP. Repozytoria SVN na
JabberStudio już mi działają, więc mogę commitować co zrobię i jest jakaś
motywacja. Kommitnąłem poprawki które się nazbierały w czasie gdy JabberStudio
nie działało i poprawiłem jakieś drobne błędy w CJC, które zresztą znałem już od
dawna i od dawna wiedziałem jak je poprawić. A w PyXMPP zrobiłem Pythonowe
wersje klas i funkcji z kompilowanego modułu _xmlextra. Są to
obrzydliwe hacki, dużo wolniejsze od oryginałów, ale przynajmniej można teraz
PyXMPP używać bez żadnego kompilowania (zakładając, że się ma moduły libxml2
już skompilowane), co powinno ułatwić coniektórym instalację. Przy okazji
powkurzałem się na libxml2 który potrafi generować bzdurny kod
XML po zmianie przestrzeni nazw elementu w drzewie dokumentu. Zgłosiłem to na
listę dyskusyjną, może też zgłoszę do bugzilli. Jakoś ten problem nie wpłynął
na działanie CJC (przypadek), więc na razie go olewam. Muszę jeszcze odpalić
ponownie automatykę do snapshotów, żeby ludzie mogli moją aktualną twórczość
ściągać.

Thunderbird też spieprzony?

Kolejny klient zgłosił niedostarczenie ważnej wiadomości. Wiadomość została
zatrzymana w kwarantannie z powodu nieprawidłowego formatu (8-bitowe znaki
w nagłówku, łamiące RFC2822). Bardzo często muszę takie wiadomości odzyskiwać,
zwykle są wygenerowane przez niedorobione serwisy WWW (w tym np. Allegro i parę
banków) lub program Incredimail. Zwykle w odpowiedzi, oprócz informacji
o odzyskaniu wiadomości, sugeruję aby poprosić nadawcę o poprawę błędu
w serwisie, lub zmianę programu pocztowego. Tym razem jednak się wstrzymałem…

User-Agent: Mozilla Thunderbird 1.0 (Windows/20041206)

Ja rozumiem, że webmajster-amator co się dorwał do PHP i MySQL może nie
mieć pojęcia o wysyłaniu majli, rozumiem że twórcy uprzykrzaczy życia typu Incredimail (oprócz
umieszania masy syfu w majlu podobno nie da się odinstalować i w ogóle chyba
jakieś adware/spyware to jest) nie przejmują się zgodnością ze standardami,
rozumiem że Microsoft w swojej wspaniałomyślności zostawił użytkownikom
możliwość wyłączenia zgodności ze standardem, z której to możliwości niestety
czasem ktoś korzysta. Ale jak to możliwe, że twórcy Thunderbirda robią taki
głupi błąd? Subject był dobrze zakodowany, ale wszystkie nazwiska
w To miały polskie literki w surowym UTF-8 (reszta wiadomości
w ISO 8859-2)…

Co to za wersja tego Thunderbirda w ogóle jest? Jakiś snapshot, fianalna?
Błąd jest znany? Poprawiony? Ja raczej bugreportu zgłaszać nie będę, bo nie
jestem użytkownikiem tego programu, ani instalować go tylko z tego powodu nie
mam zamiaru.

Jellonkowato…

Ktoś dodał komentarz do mojego dawnego wpisu o serwerze
gier
. Komentarz wyglądał tak:

XXXXXXX GG – 23 lutego 2005 18:33:29
Ma ktos Quake 2 jak tak to prosze o kontakt pod nr GG XXXXXXX prosze

No to piszę pod ten numerek, czy gościu nie chce w dziób, bo to nie tablica
ogłoszeń. Ale rozmówca nie wiedział o co chodzi, najwyraźniej nie miał z tym
nic wspólnego. W końcu zgodził się ze mną, że to jakiś idiota napisał, co
nawet swojego numerka nie umie przepisać… ech… Tym razem to chyba ja
wyszedłem na jellonka. ;-)

Muzyka rosyjska?

Znowu szaleję — znowu mam (miałem?) doła i znowu uprzykrzałem życie
bliskim i innym co się nawinęli. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić, ale jak już
się nieco pozbierałem, to postanowiłem wybrać się na miasto. Zajrzałem więc
na stronę Dziś w
Gliwicach
Miejskiego Serwisu
Informacyjnego
i jedna pozycja wydała mi się interesująca:

Imprezy
Czytelnia EMPiK Rynek 5

17.00 MUZYKA ROSYJSKA – ANATOL TCHMIEL – KONCERT
BALLADY, ROMANSE I PIOSENKI

O muzyce rosyjskiej wiem niewiele więcej niż o np. kambodżańskiej, a
Anatol Tchmiel już zupełnie mi nie mówi. Ale zajrzeć było można. Na
miejscu okazało się (było napisane na plakacie), że bilet kosztuje 15zł i że
jeden facet śpiewa oraz gra na gitarze i flecie, a drugi gra na gitarze.
Brzmiało to zachęcająco — raczej nie na jakiś hip-hop i czymkolwiek by
się okazało, to na pewno musi to być lepsze od siedzenia w domu. Wszedłem więc
do środka i kupiłem bilet. Widownia składała się w większości z ludzi o wiele
starszych ode mnie. Pewnie połowa z nich to emerytowane nauczycielki
rosyjskiego… ale to przecież nie ważne…

Istotne jest to, że była piękna muzyka i miła atmosfera. Chciałbym umieć
tak grać na gitarze jak tych dwóch gości (o śpiewaniu nawet nie wspomnę)…
właściwie to chciałbym w ogóle nauczyć się grać, ale przy moich zdolnościach i
wątpliwych staraniach raczej nic z tego nie będzie. Z granych piosenek znałem
tylko kilka melodii. Dwie z repertuaru Czerwonego Tulipana (ale nie mogłem
sobie przypomnieć z których piosenek), dwie inne (w tym Kalinkę) po
prostu znałem. Podobały mi się właściwie wszystkie. Teksty zapewne były
dołujące (jak to w romansach i balladach), ale na szczęście nic z nich nie
zrozumiałem. ;-)

Ciekawe, że na takie imprezy zwykle trafiam z przypadku, właśnie gdy nie
mam co ze sobą zrobić. I zwykle jestem wtedy sam. A jak już próbuję coś
takiego zaplanować, to nie bardzo wychodzi.

Kolejny koncert z Projektu Muzyka Rosyjska
Anatola Tchmela w
kwietniu. Może też się wybiorę. No i muszę się na bieżąco przyglądać co się w
Empiku dzieje, może tam częściej jest coś ciekawego. Za takie 15zł to można
się czasem zabawić.

Lewica i prawica

Po komentarzu do ostatniej notki postanowiłem spisać moje przemyślenia
dotyczące gospodarczej lewicowości i prawicowości. Oto one:

To są dwie ideologie, które w gruncie rzeczy mają te same, słuszne cele:
powszechny dobrobyt, jednak wychodzą z różnych założeń. Lewica zakłada, że
nie można mówić o powszechnym dobrobycie, gdy nieliczni żyją w dostatku,
a reszta w biedzie. Idea jest taka: niech wszyscy pracują na wspólny dobrobyt.
Chory, głodny, bezrobotny, niewykształcony człowiek nie przyczyni się do
wspólnego sukcesu, dlatego społeczeństwo powinno finansować wszystkim
wykształcenie i opiekę społeczną, a zasady zatrudnienia i wynagradzania za
płacę powinny być ściśle regulowane, żeby każdy miał swoją szansę. W skrajnym
wypadku: każdy to co zarobi daje do wspólnego wora, a kompetetni urzędnicy to
rozdzielą według potrzeb.

Prawica zakłada, że najlepiej się będzie społeczeństwu wiodło, jeśli każda
jednostka zadba o siebie najbardziej jak potrafi. Państwo nie powinno nikomu
w tym przeszkadzać jakimiś regulacjami, ani nie powinno ludzi wyręczać grając
Janosika — zabierając tym co się dorobili, żeby wspomóc tych którzy
sobie nie radzą. Każdy ma równe szanse i tylko od niego zależy co z tego
wyniknie. W skrajnym wypadku jest wolna amerykanka i prawo
dżungli
— każdy robi co tylko może, aby odnieść sukces.

Problem z lewicą jest taki, że skoro na każdą jednostkę pracuje całe
społeczeństwo, to większość jednostek nie ma interesu się bardzo przykładać do
tej pracy, nie pracuje więc tak wydajnie jakby mogła. Wielu nie będzie
uczciwych i różnymi przekrętami załatwi sobie świadczenia jako potrzebujący.
Pieniędzy w budżecie jest więc coraz mniej. Ale i tak w budżecie jest ich
najwięcej. Ci, którzy wierzą w lewicowe idee, całe swoje życie poświęcą na
pracę na rzecz społeczeństwa. W tym czasie inni będą się
pchali tam, gdzie pieniądze — a więc do władzy, która kontroluje budżet.
Dojdą tam ci, którzy mają do tego najlepsze predyspozycje — najlepszą
smykałkę do interesów (przekrętów). Wszystki co uda im się zdobyć
wykorzystają aby iść dalej… Zauważcie, że tu działają mechanizmy
prawicowe.

Z prawicą problem jest taki, że zakłada, że każdy wartościowy człowiek (nie
obibok, leń, pijak itp.) jest w stanie sam o siebie zadbać. Że wolny rynek,
bez regulacji i świadczeń socjalnych promuje wykształcenie, pracowitość,
zdrowy tryb życia — gdyż będą one w interesie każdego. Jednak są ludzie
zdolniejsi i mniej zdolni. Ci pierwsi szybko wyprzedzą, uczciwie, bądź nie,
pozostałych. Więcej osiągną też ci, którzy poświęcą się dla sukcesu np.
olewając rodzinę i pracując 24h/dobę. Niektórzy mogą mieć po prostu pecha
i zostaną w tyle. I w tym momencie kończą się równe szanse. Chodzi
o finansowy sukces, więc każdy dąży do tego, żeby zarobić jak najwięcej.
Pieniędzy na rynku jest ograniczona ilość, więc każdy będzie dążył do
zminimalizowania konkurencji, żeby było dla niego więcej. Ci co dobrze
wystartowali i mają więcej pieniędzy mają większe możliwości — będą więc
dążyć do tego, żeby ograniczyć dostęp do rynku pozostałym. W wyniku tego
przepaść rośnie, największe korporacje zaczynają dyktować warunki,
a przeciętny Kowalski jest tylko dojną krową. Gorzej ma nieprzeciętny (chory,
stary, idealista) Kowalski, który do dojenia się już nie nadaje. A rynek
przestaje być wolny — jest coraz bardziej regulowany (hmmm… czy to nie
domena lewicy?).

Obie ideologie, gdy puszczone na żywioł kończą się właściwie tym
samym. Nieliczni, przy kasie, kontrolują całe społeczeństwo. W przypadku
prawicy można się w tym stanie rzeczy dopatrzyć zgodność z pierwotną ideą
— wybili się najlepsi (w pewnym momencie ich kariery mogli być np.
najlepsi w mordowaniu). W przypadku lewicy pojawią się głosy, że idea była
dobra, tylko została wypaczona przez tych przy władzy (ciekawe… skoro taka
dobra, to czemu zawsze zostaje wypaczona?). W każdym razie
nie widzę przyszłości ani w lewicy ani w prawicy.

IMHO najlepszym rozwiązaniem jest swego rodzaju przeciąganie liny.
Tak, że do głosu dochodzą obie strony i żadna nie pozwala drugiej na zbyt
wiele. IMHO u nas niestety lina została przeciągnięta trochę za bardzo na
lewo. Prawdopodobnie wynika to z tego, że w okolicach środka to lewicowe hasła
brzmią lepiej, a populizm, niestety, okazuje się najlepszą drogą do
popularności polityka. Dlatego teraz, zarówno lewica, jak i prawica ciągle
wykakują z jakimiś lewymi pomysłami: komu by tu jeszcze dać kasę (komu
ją zabrać, to się zawsze znajdzie).

Skrajna prawica i skrajna lewica działały by dobrze. W zamkniętym kręgu
uczciwych ludzi. W takim przypadku wybrałbym raczej prawicę. Jednak
w rzeczywistym świecie się tak niestety nie da.

Ja jestem zwolennikiem rynku bez koncesji, pozwoleń, dotacji rządowych
(w szczególności różnych oddłużeń) itp., ale jednocześnie z mocnymi
i skutecznymi regulacjami prawnymi zapewniającymi równe szanse, a więc
ograniczającymi monopole (wolność do wykupienia wszystkich firm w branży przez
dominującą może się opłacać właścicielom tych firm, ale nie gospodarce),
zapewniającymi właściwą odpowiedzialność w przypadku konfliktów (żeby nie było
tak, że duża firma zrobi coś niedobrego małej firmie, tak że ta zbankrutuje,
a zostanie ukarana tak, że nie poczuje), itp. Nie podobają mi się
żadne ulgi podatkowe, nakładanie większego podatku na lepiej
zarabiających oraz masa różnych dziwnych podatków pośrednich. Jednak nie
uważam, że zrezygnowanie z podatków zupełnie, czy drastyczne ich obniżenie
mogłoby uzdrowić gospodarkę. Po prostu staram się rozumieć obie strony
i szukać najlepszych rozwiązań z obu stron. Niestety przed wyborami mam
zawsze problem, bo widzę, że większość polityków rzeczywiście czerpie z obu
stron, jednak nie zawsze to co słuszne.

P.S. pewnie nieźle nabredziłem… ale po prostu niespecjalnie interesuję
się polityką i ekonomią i bardziej nie chcę. Po prostu chciałem, żeby było
jasne skąd się wzięły te cyferki podane we wcześniejszym wpisie. Proszę nie
próbować mnie nawracać na którąkolwiek stronę, bo się całkiem zakałapućkam
w dyskusji ;-)

Nie ma tanich odtwarzaczy dla geeków…

Chcemy sobie sprawić odtwarzacz DVD. Nawet znalazły się jakieś pieniądze na
to, ale niewiele. Tak około 250zł możemy dać. Takie urządzenie oprócz
odtwarzania DVD może służyć do przeglądania zdjęć i grania muzyki. No
a muzykę, to oczywiście, najlepiej byłoby mieć w OGG Vorbis. Niestety…
sprzedawcy wybauszali na mnie oczy jak pytałem o obsługę tego formatu w końcu
przyznając się, że nie wiedzą o czym mówię. W jednym sklepie mnie zjechali jak
zasugerowałem, że zamiast markowego Panasonica kupiłbym coś mniej znanej
marki, w podobnej cenie, byleby te OGGi odtwarzało (WMA itp. śmieci mnie nie
interesują). Widać to jakaś herezja…

Dzisiaj rozglądałem się w sklepach, ale wcześniej robiłem rozpoznanie
w Internecie. Tam najbardziej spasował mi odtwarzacz Yamada 6700, który
odtwarza OGGi, a także różnej maści DiViXy, XVidy itp. (to mnie nie specjalnie
rusza). Urządzenia z tej serii mają całkiem niezłe recenzje mimo, że marka
rzeczywiście mało znana (więc niekoniecznie godna zaufania). Nawet w jednym
sklepie internetowym to cudo jest, za 245zł. Jest tylko jeden problem… ten
sklep jest we Francji i sama przesyłka to 60zł. A jak coś by poszło nie tak,
to ewentualna reklamacja, czy naprawa gwarancyjna mogłaby być koszmarem…

No cóż… pewnie skończy się na kupieniu taniego, ale markowego (chociaż
z tanimi markowymi rzeczami miewałem przykre doświadczenia) odtwarzacza, a za
szafę grającą będzie dalej służył komputer, ewentualnie będzie trzeba się
pogodzić na trochę częstsze zmiany płytek z muzyką (MP3 w sensownej jakości
wejdzie na CD trochę mniej niż OGGów)…

Jeszcze zastanawiam się nad kupnem radia samochodowego zamiast tego DVD.
Jednak tutaj ceny też nie zachęcają, a radio prawdopodobnie byłoby
z odtwarzaczem, dla którego też trzebaby się z MP3 przeprosić (o ile w ogóle
miałbym płytek zamiast radia słuchać)… A może sobie po prostu za te
pieniądze zaszaleć?