Dostałem spam. Z zagarnicy, chcą mi wcisnąć jakiś raport o stanie rynku IP
w Polsce, za kilkaset euro. Przyszło na adres wyciągnięnty z whois, czy
jakiejś podobnej bazy (adres w dziwacznej formie – automat parsujący
chyba jest daleki od ideału). I nie pomogła restrykcyjna konfiguracja
Postfixa. I nie pomógł SpamAssasin zainstalowany na moim koncie… Bo to
przyszło na papierze, zwykłą (czy może już niezwykłą) pocztą. Sekretarka
przyniosła, że to do mnie, nic z tego nie rozumie (bełkot jak zwykle
w spamach, do tego po angielsku) i nie wie, czy ma wprowadzać w EDokumenty,
czy nie…
Chwilę później i jednocześnie chwilę przed naszym wyjściem, kolega odbiera
telefon… „Czy można Panu zająć chwileczkę…” Niedługo naprawdę będzie
strach otworzyć lodówkę.