Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Mój jest ten kawałek Internetu…

…złe emocje i brudne buty proszę więc zostawić przed drzwiami.

Cenzura, czy autocenzura?

No i się narobiło… W związku z moim ostatnim wpisem (i tak nie dostępnym dla wszystkich) pojawiły się w stosunku do mnie dwa zarzuty:

  • Że publikuję na swoim blogu coś, co inni uważają za nieodpowiednie.
  • Że cenzuruję komentarze.

No i jestem w kropce… Bo albo powinienem wprowadzić autocenzurę, żeby się komentujący nie mogli przyczepić, albo pozostaje cenzurować komentarze, jeśli jednak pójdą one w kierunku, który mi się nie spodoba (np. zrobi się off-topiczna dyskusja o tym, czy ja szanuję cudze zdanie, czy nie). W sumie, z tych dwóch rzeczy wolę ograniczać „wolność wypowiedzi” niechcianych gości niż swoją. To mój blog i chyba do mnie należy decyzja o tym co tu się znajduje.

Długo miałem szczęście. Właściwie nie musiałem żadnych komentarzy usuwać. Nawet jak dyskusja była gorąca, to zbytnio w nikogo nie uderzała i była na temat, albo zbaczała na temat równie dobry. Usuwanie komentarzy ograniczało się do spamu i jakiejś twórczości „dzieci neostrady”, które trafiły tu przez pomyłkę i nawet po polsku nie umieją pisać. Niestety w końcu nadeszła ta chwila, gdy okazało się, że jednak z trollami trzeba brutalnie. I wcale mi się to nie podoba.

Oczywiście jest jeszcze inne opcje: zamknąć bloga, ograniczyć dostęp do wąskiej grupy użytkowników albo zablokować komentarze. Te jednak odrzucam, bo główną wartością tego miejsca dla mnie jest jednak to, że ktoś to czyta, że mogę poznać zdanie innych na dany temat. Że jednocześnie dzielę się swoją notką z cząstko tutejszego joggerowego społeczeństwa, grupką wirtualnych przyjaciół. Dokładnie niezdefiniowaną grupką. Jakiekolwiek próbowałbym listy dostępu tworzyć, kogoś z tej grupki wykluczę.

Czarne listy też nie mają sensu, bo jak troll się uprze, to i tak znajdzie sposób, żeby uprzykrzyć życie. A nawet jeśli nie, to czy zasługuje na specjalne traktowanie, żeby go aż gdzieś do konfiguracji wpisywać? Poza tym, znowu będę tym złym, który odmawia ludziom prawa do wyrażenia swojego zdania (tylko czemu na moim blogu? wśród moich gości, a nie kolegów trolla?).

No cóż… ostatnio prowadzenie bloga kosztuje mnie trochę za dużo nerwów… ale przecież w końcu znowu się uspokoi i będzie jak dawniej. Pusto i nudno ;).

37 komentarzy do wpisu „Cenzura, czy autocenzura?”


Blogfrog?

Wczoraj, przeglądając statystyki, zauważyłem że na mojego bloga ktoś wchodzi z blogfrog.pl. Postanowiłem sprawdzić co to takiego i podwójnie się zaskoczyłem:

  • Mam tam konto (Firefox podpowiedział hasło) i najwyraźniej samodzielnie zarejestrowałem tam kiedyś swojego bloga (zupełnie tego nie pamiętam).
  • Sporo moich wpisów jest tam oceniona, najwyraźniej przez więcej niż jedną osobę – ktoś tego używa.

Z ocen jednak mały dla mnie pożytek, bo wszystkie sprowadzają się właściwie do przeciętny. Postanowiłem zobaczyć jak tam wyglądają inne znane mi blogi... i właściwie żadnego nie znalazłem. Chyba jednak aż taki popularny ten serwis nie jest...

12 komentarzy do wpisu „ Blogfrog?”


Urodziny

Dziś mój blog ma urodziny. Piąte (jest niewiele młodszy od całego joggera)! :-)

Sto lat, sto lat, niech żyje blogasek nam! ;-)

22 komentarze do wpisu „ Urodziny”


Odświeżenie bloga

Postanowiłem trochę odświeżyć mojego bloga. Najpierw zmieniłem moje skrypty do generowania joggerowych szablonów – generowanie z XMLa i automatyczne walidowanie wyniku było fajne w założeniach, ale w praktyce chyba zbyt skomplikowane. Przesiadłem się na M4 i jest fajnie. :-)

Później postanowiłem dodać trzecią kolumnę do layoutu. Archiwum i kategorie chciałem przenieść na lewą stronę, a po prawej dać linkownie. Szablon przerobiłem, ale efekt mi się nie podobał. Do tego, gdy przyszedł czas na dodanie linków, stwierdziłem, że nie umiem się zdecydować co tam wrzucić – wszystko co przeglądam, to za chwilę połowa byłaby nieaktualne, a jeśli miałbym wybierać te najważniejsze, to niby jak? W końcu zmiany w szablonie zachowałem sobie gdzieś na boku w postaci łatki i wróciłem do starych, dobrych dwóch kolumn.

Czyli wizualnie byłem w punkcie wyjścia. A przecież chciałem coś pozmieniać. Najbardziej mnie wkurzało archiwum – ciągnące się jak papier toaletowy. Wczoraj, odrobiną magii w JavaScripcie, dodałem do niego hierarchię, a dzisiaj zwijanie niepotrzebnych lat. Z efektu jestem bardzo zadowolony – chyba całkiem nie źle, jak na kogoś, kto nie zna JavaScriptu. :-)

Poza tym, dołożyłem linki do następnej/poprzedniej strony w szablonie wpisów i do następnego/poprzedniego wpisu w szablonie komentarzy. A na końcu dorzuciłem reklamy AdSense. Miałem tego na bloga nie dawać, ale na stronach moich projektów niewiele te reklamy dawały – nic się tam nie dzieje, to nikt nie zagląda. A na Joggerze kolejne osoby dodają sobie reklamy na bloga i nikt na nich nie krzyczy, więc może i mnie czytelnicy wybaczą. ;-)

7 komentarzy do wpisu „ Odświeżenie bloga”


Głupie Safari...

Na Pingwinariach dowiedziałem się, że mój blog nie działa pod Safari... Zastanawiałem się, co z pieprzyłem, ale nic nie wymyśliłem. Dzisiaj poznałem szczegóły, pogooglałem i wiem: Safari nie radzi sobie z XHTML serwowanym jako XML. Mój Jogger miał ustawione serwowanie jako XML (na sztywno... dziwne, byłem przekonany, że była włączona autodetekcja). Przełączyłem na text/html i podobno jest już dobrze.

8 komentarzy do wpisu „ Głupie Safari...”


Podaj dalej

Z pewnymi wątpliwościami, ale jednak wezmę udział w tym łańcuszku, skoro taka sympatyczna dziewczyna mi to zaproponowała... ;-) Ale tylko raz!

Zasady są proste: trzeba napisać pięć mało znanych rzeczy o sobie i wytypować pięciu kolejnych blogerów do zabawy.

  1. Nie znoszę pomidorów i wszystkiego co jest z pomidorów. Zdarzyło się, że kiedyś, będąc strasznie głodny, wydałem ostatnie pieniądze na zapiekankę... i zapomniałem wspomnieć, że ma być bez keczupu... i podarowałem ją przypadkowemu, najwyraźniej też głodnemu, przechodniowi. Dla mnie była już niejadalna.
  2. W podstawówce na "Informatyce" dostałem szóstkę, między innymi, za grę wędkarz, nauczycielce bardzo się podobało łowienie ryb. ;-) Jeszcze chyba tylko jedna osoba poza mną, na tych lekcjach robiła coś innego niż granie lub puszczanie Metaliki na magnetofonie do Atarynki...
  3. Na świątecznej imprezie w przedszkolu (w zerówce dokładniej) byłem jednego dnia przebrany za pajacyka i za bałwana. Gdybym był cały czas bałwanem (nie jestem?... ;-)), to bym się chyba upiekł.
  4. Kiedyś, na wakacjach u rodziny na wsi, wybuchła niezła awantura, gdy dorośli odkryli, że robiliśmy zawody kto wyżej rzucając jajkami w ścianę kurnika.
  5. Nie lubiłem jeździć na kolonie. Jak większość dzieci lubiła, bo tam mieli wreszcie swobodę, to ja się czułem strasznie skrępowany przez tych wychowawców i panujące tam zasady (a zasad się z reguły wszelkich trzymałem). No cóż, rodzice nie trzymali mnie zbyt krótko...

Do kolejnej rundy przechodzą:

  1. agusia
  2. ajot
  3. da.killa
  4. ika
  5. medra

Jak ktoś nie ma ochoty na tę zabawę, rozumiem... ale ciekawy jestem tych dwudziestu pięciu rzeczy... ;-)

13 komentarzy do wpisu „ Podaj dalej”