07 listopada 2008
15:01:56
|
kategorie:
polityka,
seks,
wypoczynek,
Dzisiaj rano usłyszałem w Antyradiu, że w końcu zapadł wyrok w sprawie plażowiczek opalających się topless w Szczecinie. Interesuję się sprawą, bo sam nie mam nic przeciwko opalaniu topless (wręcz przeciwnie), a jednocześnie niekoniecznie chciałbym namawiać żonę do przestępstwa. ;-). Od razu zajrzałem na gazeta.pl (z przyzwyczajenia) i przeczytałem artykuł Szczecin: Skazane za opalanie się topless"...
Nie wyglądało to dobrze. Z artykułu wynikało, że sąd jednoznacznie potępia taki wybryk
, wręcz sugeruje że takie są normy i raczej się nie zmienią... a właściwie to niewiele wynikało, poza sensacją w tytule.
Przed chwilką jednak ktoś na blipie podlinkował inny artykuł na ten temat: Nagana za opalanie topless. Tutaj już obszerniej (mimo, że sam artykuł nie jest wiele dłuższy) przedstawiono stanowisko sądu i wydaje się ono dużo bardziej wyważone. Jedynie stwierdzenie na kąpielisku były dzieci, a dla nich wstyd przed nagością jest zjawiskiem naturalnym
wydaje się dość dyskusyjne.
Generalnie wolałbym zobaczyć inne rozstrzygnięcie. Skoro nie było skarg od zwykłych obywateli
, którzy poczuli się zgorszeni widokiem tych pań, jedynie od funkcjonariuszy, którzy do interwencji mogli mieć swoje powody, to IMHO rozprawa w ogóle nie powinna mieć miejsca. Jednak nie jest źle – wymierzona kara jest symboliczna, a opalanie topless nie zostało jednoznacznie i generalnie potępione. Po prostu, jak funkcjonariusz prosi, to lepiej ten stanik założyć. ;-) No i jest szansa, że będzie lepiej (gorzej niestety też może być).
W sieci oczywiście od początku sprawy było dużo komentarzy na ten temat. W kręgach w których się poruszam raczej były to komentarze w obronie plażowiczek. Jednak i one nie zawsze mi się podobały. Szczególnie drażniły mnie argumenty obu stron sugerujące, że tylko niektóre cycki nadają się do pokazywania. Obrońcy
wołali, że to młode atrakcyjne panie, więc wszystko jest ok, bo ich biust nie mógł nikogo zgorszyć. Niektórzy przeciwnicy
, że opalania topless trzeba zabronić, bo na plaży pojawi się pełno starych Niemek z obwisłym biustem
. Nie rozumiem, jak można tak mówić -- równie dobrze można by było w ogóle zabronić starszym paniom plażowania, bo przecież i w stroju kąpielowym niekoniecznie będą wyglądać atrakcyjnie. Jeśli pozwalać pokazywać ten kawałek ciała (a uważam, że warto), to wszystkim, którzy mają na to ochotę. Większość ludzi sama uzna na ile może sobie pozwolić, a na resztę patrzeć nikt nie każe.
09 października 2008
10:24:10
|
kategorie:
rodzinka,
seks,
w sieci,
W tym tygodniu do pracy chodzę dopiero po dwunastej, żeby wcześniej się chorym dzieckiem zajmować. Leżę sobie więc w domku z laptopem i przeglądam WWW. Dokładniej, to czytam sobie
aktualny odcinek komiksu Questionable Content, a dziecko zagląda mi przez ramię... i co gorsza zadaje pytania:
– O czym to jest?
No cóż... nie będę kręcił, w końcu to nic strasznego:
– O pani która zrobiła sobie kolczyk na cipce.
– A czemu tam jest ten pan?
– Bo pani chciała, żeby ktoś ją trzymał za rękę, jak będzie bolało.
Nie jest źle. Jednak dziecko dopatrzyło się czegoś jeszcze:
– A czemu ta pani jest na końcu smutna?
Tu już wolałem ominąć szczegóły:
– Bo ta druga pani jej powiedziała, że musi bardzo uważać, żeby nie bolało.
Po tym już starałem się zmienić temat... Krysia jeszcze tylko spytała A czemu ta pani chciała kolczyk na kitce?
dowodząc, że chyba nie wszystko do niej dotarło. I może dobrze. :-)
12 lipca 2008
10:45:41
|
kategorie:
rodzinka,
seks,
sprzęt,
Leżymy sobie w łóżeczku... zaczynam dobierać się do żonki...
– O, stanął ci! – zauważyła żonka...
– A czemu nie miałby stanąć?
...
– A wiesz... z okazji naszej rocznicy... – żonce najwyraźniej jakiś nieprzyzwoity pomysł przyszedł do głowy – ...moglibyśmy
sobie kupić... taki routerek WiFi?
– To a'propos tej sterczącej antenki?
– Skąd wiesz?!
... i jakoś ta chwilowa zmiana tematu nie zepsuła nam nastroju... wręcz
przeciwnie, seks był znakomity :-)
09 maja 2008
21:27:03
|
kategorie:
polityka,
seks,
Przeczytałem o tym najpierw na gazeta.pl,
potem na racjonalista.pl. Pojawił się
pomysł, aby gejom
zabronić oddawania krwi. Znowu ktoś chce budować kapitał polityczny na
ludzkich fobiach...
No bo co pytanie potencjalnych krwiodawców o orientacje seksualną miałoby
dać? Ograniczyć pobieranie krwi od osób, które uprawiają ryzykowny seks?
Przecież o to krwiodawcy już są
pytani. Kwestia orientacji seksualnej nie wnosi tu nic nowego, poza
uprzedzeniami. Często zupełnie nie na miejscu – i gej może być prawiczkiem,
albo żyć w wieloletnim monogamicznym związku, a nie brak i osób
heteroseksualnych uprawiających przygodny seks bez zabezpieczeń.
No i mam też wrażenie, że znowu ktoś odwraca uwagę od istotnych
problemów... przecież ostatnio znowu było głośno o osobach zarażonych WZW
typu C przez transfuzję krwi, lub przyjęcie produktów krwiopochodnych.
WZW, a nie HIV, czy syfilis. A chorobą tą dawcy raczej nie zarazili się
podczas gejowskiego seksu – nią łatwiej się zarazić w szpitalu niż
podczas seksu (nawet homo). Ale trudno w jakiś spektakularny sposób pokazać
jak się walczy ze szpitalnymi zakażeniami... znacznie łatwiej pokazać
zagrożenie gdzie indziej, gdzie łatwiej będzie je zwalczyć
.
Przy okazji można dołożyć tym, których i tak się nie lubi.
03 kwietnia 2008
22:03:46
|
kategorie:
książki,
seks,
Chcieliście
recenzji? To będziecie ją mieć. I nie musicie się obawiać spojlera – w końcu
i ja nie
wiem jak się książka kończy. ;-)
Może zacznę od tego, skąd w ogóle się u mnie ta książka wzięła. Kiedyś
(rok, czy dwa lata temu) na jakimś blogu przeczytałem o tym jak jakiś facet
kupił The Straight Girl's Guide to Sleeping with Chicks
swojej
dziewczynie, czy żonie, w prezencie i, że dziewczyna się z tego bardzo
ucieszyła. Pomyślałem, że moja żonka też by się ucieszyła, ale raczej, jakby
to było po polsku. Na tym się wtedy skończyło.
Niedawno, już nie pamiętam z jakiego powodu, znowu sobie o tej książce
przypomniałem.Sprawdziłem więc szybko w sieci, czy ktoś nie wydał tego po
polsku. Nie. No to zacząłem szukać, czy nie ma jakiś innych książek tej
autorki wydanych po polsku. Nie ma. No to, czy w ogóle są jakieś o podobnej
tematyce. Nie ma. A na Amazon.com przecież to nie jedyna tego typu książka
– tam jest pełno różnych poradników erotycznych
uwzględniających
coś więcej niż standardowy monogamiczny związek mężczyzny i kobiety... I tak
przeglądając ofertę Amazon.com i recenzje do The Straight Girl's...
uznałem, że chcę to przeczytać. Sprawdziłem, czy w innych sklepach nie miał
bym tego taniej, albo jakiegoś normalnego e-booka za grosza
, ale wyszło
na to, że oferta Amazona wydaje się najrozsądniejsza. No to kupiłem.
Jak tylko dotarło zabrałem się za czytanie i następnego dnia przeczytałem
234 strony (a w między czasie trochę uczciwie popracowałem). To chyba niezły
wynik, szczególnie, że książka jest w obcym języku. A więc czyta się dobrze.
Możliwe, że jeszcze lepiej osobom bezpośrednio zainteresowanym. Bo to przecież
poradnik dla kobiet.
Pierwsze parę stron – początek wstępu – mnie trochę
rozczarowało. Opowieść o dziecięcej zabawie wydała mi się trochę naciągana,
wręcz w stylu taniej sensacji. Ale dalej było już znacznie lepiej. We wstępie
autorka, Jen Sincero, wyjaśnia skąd wziął jej się pomysł na tę książkę,
a także, skąd to Straight
w tytule. Potem zaczyna się właściwy
poradnik.
Pierwszy rozdział jest skierowany do dziewczyn co chciały by, a boją
się
i ma na celu pomóc w rozwianiu niektórych wątpliwości. Drugi
poświęcony jest kobiecemu ciału i jego poznawaniu (głównie przez masturbację) – trzeba w końcu poznać sprzęt jakim się
będzie operować. Następny o tym gdzie i jak dziewczyna może znaleźć/poderwać
inną dziewczynę do wspólnych zabaw. Rozdział czwarty rozpoczyna się od
informacji typu czym paskudnym można się zarazić i jak się przed tym
zabezpieczać, ale po tym obowiązkowym wstępie zaczyna się opis tego, jak
kobieta może kobiecie zrobić dobrze. Minetka dostała dla siebie cały kolejny
rozdział, a w szóstym rozdziale opisane są różne zabawki którymi dziewczyny
mogą sobie urozmaicić wspólne zabawy.
Rozdział siódmy poświęcony jest trójkątom. W końcu dla kobiet które lubią
i facetów, i kobiety, to może być całkiem interesująca opcja. Jednak autorka
nie ukrywa, że to bywa skomplikowane i niebezpieczne, szczególnie ze względów
uczuciowych. Ostatni rozdział to generalnie No dobra, przespałam się
z dziewczyną i co dalej?
, bo opcji jest trochę: zapomnieć i wrócić do
facetów, przerzucić się całkowicie na kobiałki, czy nawet porzucić stare życie
zamieszkać z nową kochanką.
Cała książka przepełniona jest dobrym humorem. Czy to w tytułach
rozdziałów jak Oh My God, She Wants Me to Eat Her Pussy!
,
we wstawkach jak vocabulary builder
z pomysłami typu
paddling the ping canoe
, po samą treść pełną zabawnych fragmentów, jak:
It's not like your first time with a guy when you fumbled around, dropping
balls right and left, while you desperately tried to read the mind of the
on-eyed pokeman (Is it happy? Is it sad? Oh, God, why is it shrinking?).
Z drugiej strony, temat jest potraktowany bardzo poważnie. Autorka pisze
w oparciu o swoje doświadczenia, ale i wielu innych kobiet, z którymi w tym
celu przeprowadziła swojego rodzaju wywiad. Wybrane wypowiedzi tych kobiet są
cytowane w całej książce. Jen Sincero postarała się opisać sprawy jak
najobiektywniej i uwzględniając wszystkie istotne opcje. Na równi potraktowane
i opisane są jednorazowe przygody, czy poważne związki, podrywanie panienki
w barze, czy szukanie partnerki wśród przyjaciół. Na końcu rozdziału piątego,
pewnie ku zaskoczeniu wielu czytelników, stwierdza, że ona właściwie
minetki nie lubi – ani dawać, ani brać. Nie przeszkodziło jej to
w szczegółowym opisaniu tego aktu i odpowiednich technik.
Myślę, że kobiety, chcące spróbować seksu z innymi kobietami, nie będą
zawiedzione po przeczytaniu tej książki. Zresztą dziewczyny, które niczego nie
chcą próbować, a tylko są zainteresowane taką tematyką, a także spora grupa
facetów też. W każdym razie mnie się podobało.
02 kwietnia 2008
18:02:29
|
kategorie:
książki,
seks,
Zamówiłem na Amazonnie 12 marca,
wysłano 15 marca, miało przyjść 22 kwietnia, ale już jest: :-)
Tylko po co ja to kupiłem, jak kurczaków nie hodujemy, a do tego moja
prosta dziewczyna twierdzi, że nie zna angielskiego... ;-)