Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Wydałem CJC i znikam

Wczoraj wydałem PyXMPP i CJC w wersji 0.2. CJC - Console Jabber Client - to klient Jabbera na terminale tekstowe z interfejsem użytkownika podobnym do tych znanych z popularnych klientów IRC takich jak: irssi czy BitchX. Nie jest jeszcze skończony (a jaki program jest?) - brakuje w nim między innymi: rejestracji nowych kont, rejestracji w transportach oraz wyszukiwania użytkowników, ale poza tym podstawowa funkcjonalność jest i działa. Jest też przynajmniej jeden użytkownik, który używa CJC regularnie (nie ja) :-).

Jeżeli w tym co wydałem są jakieś poważne błędy to, niestety, mają szansę być poprawione dopiero po ósmym września. Wtedy wrócę z wczasów na które wyjeżdżam dzisiaj wieczorem. Teściowie z większością bagaży wyjechali już dzisiaj rano, żeby na miejscu - w Pogorzelicy - wszystko na nasz przyjazd przygotować. My zaszaleliśmy i zarezerwowaliśmy sobie przedział sypialny w pociągu - nie bardzo sobie wyobrażamy podróż z dzidziusiem samochodem na drugi koniec Polski (ostatnio godzina jazdy była dla niej trudna do wytrzymania). Koszty takiej podróży są olbrzymie (za dwie osoby to będzie ponad 300zł), ale na pewno wygoda większa. Gorzej na miejscu - tam samochód się przydał, a teść pewnie nam swojego nie będzie dawał. Trudno.

"Lesia" przeczytałem i nawet mi się podobał. W najbliższym czasie nie będę jeździł komunikacją miejską, więc pewnie literaturę sobie odpuszczę, ale mogę się zastanawiać co następnego czytać gdy znowu będę musiał do roboty jeździć.

2 komentarze do wpisu „Wydałem CJC i znikam”


Zabcia - finał?

Dostałem kolejnego SMSa od Zabci. Wygląda na to, że ostatniego :-( Wygląda też na to, że Zabcia nie przez pomyłkę wysyła do mnie te SMSy i że ta prawdziwa żabcia czyta Joggera - dzisiejszy SMS zawiera odwołania do mojego joga, a zarazem cechy charakterystyczne dla jej pierwszych SMSów, których tu nie publikowałem.

Coraz bardziej jestem ciekawy kto jest tą żabcią. Więc Żabciu, proszę, ujawnij się kimkolwiek jesteś :-) (żona w tym momencie powiedziała „ekhm ekhm”, ale ja bym się tym nie przejmował)

Dzisiaj, Poza czytaniem SMSów, dalej pracowałem nad CJC. Postanowiłem zacząć kończyć „partyzantkę” i od dzisiaj CJC plik konfiguracyjny trzyma w ~/.cjc/ a nie w bieżącym katalogu i może być odpalony skądkolwiek, a nie tylko z bieżącego katalogu. Zaimplementowałem także kilka ficzerów o które poprosił najwierniejszy użytkownik - takich jak obsługa części klawiszy tak jak to robi readline, czy obsługa skalowania okienka terminala.

Dzisiaj też doczytałem do końca w autobusie i tramwaju kolejną książkę. Ostatnio umilam sobie godzinną podróż do pracy autobusem i podobną z powrotem tramwajem czytając książki. Czytam to co mi najłatwiej zdobyć - książki Chmielewskiej, których żona ma chyba komplet. Może to i mało ambitna, babska literatura, ale parę z nich mi się bardzo spodobało. Chyba najbardziej właśnie "Lądowanie w Garwolinie", które skończyłem czytać dzisiaj (żonie akurat ta się nie podobała) - niezłe jaja w postaci inscenizowania lądowania kosmitów w PRL lat 60-tych.

4 komentarze do wpisu „Zabcia - finał?”



Jesteście obserwowani...