14 czerwca 2008
10:54:57
|
kategorie:
jedzenie,
sieci,
wypoczynek,
zdrowie,
Jak co dzień, o 10:00 zarzuciłem laptopa na ramię i poszedłem na
netoterapię
. Dzisiaj sobota, nie pierwsza w miesiącu, więc biblioteka
zamknięta. Poszedłem więc od razu do kawiarenki przy sklepie komputerowym.
A tam zamknięte. Na drzwiach jest napisane Czynne: 10-20, w niedziele:
12-20
, a dzisiaj o 10:15 zamknięte... :-(
Z odrobiną nadziei udałem się więc do biblioteki... a nóż... niestety, też
zamknięte. Że próbować podłączać laptopa w sanatorium ma mały sens już się
przekonałem – komórka wykrywa tam tylko szczątki sygnału mojej sieci.
Sama komórka w parku odbiera już całkiem nieźle i jabberować można, ale
niewiele więcej. Zabieranie laptopa do parku sensu nie ma – bateria nie
trzyma dłużej niż pół godziny nie trzyma. Musiałem więc poszukać prądu
w zasięgu sieci.
Znalazłem otwartą restaurację z gniazdkiem w ogródku. Spytałem, czy mogę
się podłączyć, a gdy po chwili zastanowienia pani pozwoliła, zamówiłem
herbatkę i szarlotkę. Tak oto mogę się oddać swojemu nałogowi...
:-)
Gdyby jeszcze klawiatura w laptopie mi nie wysiadała...
05 listopada 2007
19:14:26
|
kategorie:
jedzenie,
Od jakiegoś czasu u nas w kuchni stoi sobie, w pojemniczku z młynkiem,
Przyprawa do kawy i deserów
Kamisa... Dzisiaj sobie ją wziąłem...
i zmieliłem do świeżo zaparzonej herbatki... dobre to! Jakbym tą herbatką
właśnie popijał pierniczki. :-)
11 października 2007
11:18:27
|
kategorie:
jedzenie,
w sieci,
Głośno ostatnio o tym napoju na Joggerze. Nie dziwne, skoro rozdają go
prawie za darmo. Nie ukrywam, że sam na taki darmowy kilogram liczę...
;-)
Ja Yerba Mate pijam od jakiegoś czasu. Po prostu kiedyś kupiłem sobie 10dag
Yerba Mate Cytrynowa
w sklepiku z herbatkami, gdzie kupuję gunpowder i
inne i zaparzyłem podobnie jak zieloną herbatę. Posmakowało, to kupuję
częściej. Niewiele tego przynoszę w papierowej torebce (tam chyba drogo jest),
więc używam oszczędnie (kilka łyżeczek ziela na jeden raz) i zapewne to co
zaparzam różni się mocno od tradycyjnego naparu. Ale jak zdobędę pokaźną ilość
prawdziwego Yerba Mate, to będę mógł
spokojnie eksperymentować z właściwymi sposobami. A o tych właściwych
sposobach, to pewnie sobie na Yerba Mate
Forum poczytam. A jak mi się spodoba i posmakuje, to ten sklep z Yerba Mate jeszcze na mnie
sporo zarobi. ;-)
P.S. Taki program partnerski
, to ja rozumiem!
08 września 2007
10:30:28
|
kategorie:
jedzenie,
rodzinka,
Wyszedłem, jak co sobotę, po bułeczki. Wracam do domu, a tu czeka coś
w miseczce... Pierwsza myśl: kto będzie jadł chińską zupkę o poranku?
.
Jednak to nie była zupka... spod talerzyka wystawał sznureczek z żółta
etykietką... Kochana żonka zaparzyła mi herbatki. :-) Tylko coś
jej się pomyliło i zamiast w filiżance (swoją drogą, niewiele mniejszej od tej
miski) zrobiła to w miseczce na zupę. Podobno wcześniej już dziecko jej
zwróciło uwagę, że coś jest nie tak. :-)
14 sierpnia 2007
21:52:29
|
kategorie:
film,
jedzenie,
Po wczorajszym filmie po prostu musieliśmy się wybrać do czekoladziarni.
Na szczęście mamy taką jedną w pobliżu: Mount Blanc w C. H. Forum.
Najpierw żonka zamówiła gorącą czekoladę z marcepanem. Ja chciałem się
przekonać, czy też coś takiego chcę. Jednak nie, wciąż wolę czekoladę jeść niż
pić. Wziąłem więc herbatkę i do tego truflę z chili. Mniam. Najpierw czuje się
delikatny krem czekoladowy, a potem miłe pieczenie w gardle... mmm...
Ika zamówiła jeszcze dwie pralinki:
cynamonową (pycha!) i gruszkową. Na tym dzisiaj tę rozpustę zakończyliśmy,
chociaż oboje chętnie władowalibyśmy się za ladę i zeżarli co tylko by się
dało. ;-)
13 sierpnia 2007
22:21:32
|
kategorie:
film,
jedzenie,
Dziś obejrzeliśmy sobie Czekoladę
po raz drugi, po tym, jak nam
wczoraj TVP1 o niej przypomniała. Nie każdy film jestem w stanie obejrzeć po
raz drugi. A jak jestem w stanie, to rzadko mi to oglądanie sprawia tyle
przyjemności. Ten film najwyraźniej należy do tych wyjątkowych.
Film ten bardzo miło się ogląda, jest optymistyczny, a jednak nie banalny.
Ma konkretne przesłanie, ale nie jest patetycznie moralizatorski w
amerykańskim stylu
. Odrobinę magiczny, a jednocześnie tak przyziemny.
Dobrze napisany, dobrze nakręcony, dobrze zagrany, a do tego wszystkiego
śliczne aktorki i, oczywiście, smakowita czekolada. :-D
Chyba będzie trzeba sobie też Amelię
przypomnieć. Zdaje się, że też
się nam podobało.