Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Z pamiętnika kuracjusza – nałogowiec zawsze coś sobie zorganizuje...

Jak co dzień, o 10:00 zarzuciłem laptopa na ramię i poszedłem na netoterapię. Dzisiaj sobota, nie pierwsza w miesiącu, więc biblioteka zamknięta. Poszedłem więc od razu do kawiarenki przy sklepie komputerowym. A tam zamknięte. Na drzwiach jest napisane Czynne: 10-20, w niedziele: 12-20, a dzisiaj o 10:15 zamknięte... :-(

Z odrobiną nadziei udałem się więc do biblioteki... a nóż... niestety, też zamknięte. Że próbować podłączać laptopa w sanatorium ma mały sens już się przekonałem – komórka wykrywa tam tylko szczątki sygnału mojej sieci. Sama komórka w parku odbiera już całkiem nieźle i jabberować można, ale niewiele więcej. Zabieranie laptopa do parku sensu nie ma – bateria nie trzyma dłużej niż pół godziny nie trzyma. Musiałem więc poszukać prądu w zasięgu sieci.

Znalazłem otwartą restaurację z gniazdkiem w ogródku. Spytałem, czy mogę się podłączyć, a gdy po chwili zastanowienia pani pozwoliła, zamówiłem herbatkę i szarlotkę. Tak oto mogę się oddać swojemu nałogowi... :-)

Gdyby jeszcze klawiatura w laptopie mi nie wysiadała...

4 komentarze do wpisu „ Z pamiętnika kuracjusza – nałogowiec zawsze coś sobie zorganizuje...”


Herbatka z przyprawą

Od jakiegoś czasu u nas w kuchni stoi sobie, w pojemniczku z młynkiem, Przyprawa do kawy i deserów Kamisa... Dzisiaj sobie ją wziąłem... i zmieliłem do świeżo zaparzonej herbatki... dobre to! Jakbym tą herbatką właśnie popijał pierniczki. :-)

12 komentarzy do wpisu „ Herbatka z przyprawą”


Czas spróbować prawdziwego Yerba Mate

Głośno ostatnio o tym napoju na Joggerze. Nie dziwne, skoro rozdają go prawie za darmo. Nie ukrywam, że sam na taki darmowy kilogram liczę... ;-)

Ja Yerba Mate pijam od jakiegoś czasu. Po prostu kiedyś kupiłem sobie 10dag Yerba Mate Cytrynowa w sklepiku z herbatkami, gdzie kupuję gunpowder i inne i zaparzyłem podobnie jak zieloną herbatę. Posmakowało, to kupuję częściej. Niewiele tego przynoszę w papierowej torebce (tam chyba drogo jest), więc używam oszczędnie (kilka łyżeczek ziela na jeden raz) i zapewne to co zaparzam różni się mocno od tradycyjnego naparu. Ale jak zdobędę pokaźną ilość prawdziwego Yerba Mate, to będę mógł spokojnie eksperymentować z właściwymi sposobami. A o tych właściwych sposobach, to pewnie sobie na Yerba Mate Forum poczytam. A jak mi się spodoba i posmakuje, to ten sklep z Yerba Mate jeszcze na mnie sporo zarobi. ;-)

P.S. Taki program partnerski, to ja rozumiem!

3 komentarze do wpisu „ Czas spróbować prawdziwego Yerba Mate”


Poranne zamotanie

Wyszedłem, jak co sobotę, po bułeczki. Wracam do domu, a tu czeka coś w miseczce... Pierwsza myśl: kto będzie jadł chińską zupkę o poranku?. Jednak to nie była zupka... spod talerzyka wystawał sznureczek z żółta etykietką... Kochana żonka zaparzyła mi herbatki. :-) Tylko coś jej się pomyliło i zamiast w filiżance (swoją drogą, niewiele mniejszej od tej miski) zrobiła to w miseczce na zupę. Podobno wcześniej już dziecko jej zwróciło uwagę, że coś jest nie tak. :-)

4 komentarze do wpisu „ Poranne zamotanie”


Orgia smaku

Po wczorajszym filmie po prostu musieliśmy się wybrać do czekoladziarni. Na szczęście mamy taką jedną w pobliżu: Mount Blanc w C. H. Forum.

Najpierw żonka zamówiła gorącą czekoladę z marcepanem. Ja chciałem się przekonać, czy też coś takiego chcę. Jednak nie, wciąż wolę czekoladę jeść niż pić. Wziąłem więc herbatkę i do tego truflę z chili. Mniam. Najpierw czuje się delikatny krem czekoladowy, a potem miłe pieczenie w gardle... mmm...

Ika zamówiła jeszcze dwie pralinki: cynamonową (pycha!) i gruszkową. Na tym dzisiaj tę rozpustę zakończyliśmy, chociaż oboje chętnie władowalibyśmy się za ladę i zeżarli co tylko by się dało. ;-)

12 komentarzy do wpisu „ Orgia smaku”


Czekolada

Dziś obejrzeliśmy sobie Czekoladę po raz drugi, po tym, jak nam wczoraj TVP1 o niej przypomniała. Nie każdy film jestem w stanie obejrzeć po raz drugi. A jak jestem w stanie, to rzadko mi to oglądanie sprawia tyle przyjemności. Ten film najwyraźniej należy do tych wyjątkowych.

Film ten bardzo miło się ogląda, jest optymistyczny, a jednak nie banalny. Ma konkretne przesłanie, ale nie jest patetycznie moralizatorski w amerykańskim stylu. Odrobinę magiczny, a jednocześnie tak przyziemny. Dobrze napisany, dobrze nakręcony, dobrze zagrany, a do tego wszystkiego śliczne aktorki i, oczywiście, smakowita czekolada. :-D

Chyba będzie trzeba sobie też Amelię przypomnieć. Zdaje się, że też się nam podobało.

4 komentarze do wpisu „ Czekolada”



[szpieg] Jesteście obserwowani...