22 września 2004
17:46:01
|
kategorie:
html itp.,
praca,
W jakim formacie przysyła swoje CV grafik starający się o pracę?
Oczywiście w JPEG.
Boje się, że kandydaci na adminów (przyjęcie grafika na szczęście nie
należy do mnie) zaczną mi przysyłać CV w postaci skryptów perla... Na razie
dostaję głównie doce
, rzadziej PDF i
RTF. Raz dostałem dwa pliki .rtf, jeden z
Content-Type: text/richtext, ale w formacie RTF (zdaje się że to
co innego), a drugi, z Content-Type: application/octet-stream
mimo rozszerzenia okazał się być dokumentem w formacie
OpenOffice. Ja nawet na początku się nie zorientowałem, bo i
tak w OO to otwierałem, ale ktoś z Windowsem i bez OO raczej by tego nie
otworzył.
Najgorsze jest to, że na razie format Worda się najlepiej sprawdził. Bo
treść tak przesłanych CV od razu mogłem przeczytać w moim
muttcie (dzieki wv w mailcap),
a do RTF i PDF musiałem przechodzić do Xów i odpalać jakąś kobyłę. Co gorsza
jeden z tych RTFów był tak rozjechany, że można było się jedynie domyślać o co
chodzi. Właściwie nie wiem jaki byłby właściwy format przesyłania takich
dokumentów. Mnie by plain-text wystarczył, ale jak musi być ładnie
, to
chyba zostaje PDF, lub nieszczęsny (w mailach) HTML.
16 września 2004
22:25:49
|
kategorie:
html itp.,
pyxmpp,
Przed chwilą dokonałem zmian w PyXMPP w kierunku który doradził Jarek,
ostatecznie zrobiłem tak:
-
fr
-> from_jid
-
to
-> to_jid
-
typ
-> stanza_type
-
sid
-> stanza_id
Dla ułatwienia życia sobie, a także innym developerom używającym PyXMPP
(są tacy?) przygotowałem też skrypt poprawiający kod pythona używający starych
nazw. Mnie nawet ten skrypt nic nie popsuł.
A w pracy wkurzałem się na interfejs WWW zarządzania switchy DLink
i access-pointów Proxima. Chcę dać na zewnątrz (żebym miał w domu,
czy gdzieś w terenie) dostęp do tych urządzeń. Że urządzenia nie mają SSL, to
nie mogę tego po prostu przeroutować, więc robię to przez reverse-proxy na
Apache z mod_ssl. Pierwszy problem to bezwzględne linki na stronach tych
interfejsów. Ale to załatwia (teoretycznie) mod_proxy_html.
Tylko, że mod_proxy_html parsuje otrzymany HTML, poprawia co
trzeba i serializuje od nowa. Ale jak to ma działać na czymś co do HTMLa jest
tylko miejscami podobne (tak jest w przypadku Proxima -- po prostu
koszmar)? No nie całkiem działa. Do przeglądarki dochodzi już poprawny HTML,
ale wyrażający nie całkiem to co autor miał na myśli. Miejscami prześwituje
kod JavaScript, inne rzeczy poprzestawiane itp. Z tym pewnie będę jeszcze
długo walczył.
mod_proxy_html poprawia też skrypty JavaScript w kodzie
HTML, robi to na głupa
, ale jak się postarać, to można uzyskać ciekawe
efekty. Gorzej ze skryptami zewnętrznymi, w osobnych dokumentach. W przypadku
switchy nie jest niby źle, bo w zewnętrznych skryptach nie ma zaszytych
żadnych ścieżek, ale za to są serwowane jako text/html, a co za
tym idzie mod_proxy_html próbuje z nich robić poprawnego
HTMLa. No i taki skrypt po dodaniu <html><body>
na początku
i po przetworzeniu tagów w środku nie bardzo chciał działać. Musiałem więc tak
skonfigurować mod_proxy_html, aby zajął się jedynie
dokumentami *.html.
Proximy za to mają zaszyte ścieżki w plikach *.js, jednak
serwowanych poprawnie, jako text/javascript.
mod_proxy_html w ogóle tego nie rusza, za to znalazłem
jeszcze mod_ext_filter (standardowa część Apache 2.x). Przy pomocy tego
moduliku można serwowane dokumenty przepuścić przez zewnętrzny program. A więc
przepuściłem przez seda i poprawiłem ścieżki gdzie trzeba.
Nawet zadziałało. Chyba tego samego modułu wraz z sedem, albo
jakimś mądrzejszym skryptem w
perlu/awku/pythonie będę
musiał użyć do tego paskudnego HTMLa z Proxima. To jest do zrobienia,
ale może być z tym kupa roboty i nie wiem czy się wcześniej nie poddam.
08 lipca 2004
21:54:34
|
kategorie:
html itp.,
praca,
rodzinka,
Mojej żonie obcy facet (jej znajomy z Internetu) kupił prezent na urodziny. I to
nie taki całkiem drobny prezent. Ja nawet wierzę, że bezinteresownie i wiem, że
facet od tego raczej nie zbiedniał, ale nie wiem co o tym myśleć. Głupia
sytuacja, dla żony też.
Dopiąłem do swojego Joggerka skrypt zbierający informacje o odwiedzających. Co
prawda użyta metoda — obrazkowa
, ze wspomaganiem JavaScriptu — nie jest
idealna i trochę fałszuje wyniki (olewane są przeglądarki tekstowe — w tym
wiele moich wejść), ale i tak ciekawe co z tego wyniknie. Na razie najciekawsze
są zapytania Google używane do wejścia na mój blog. W każdym razie inwigilacja
trwa...
A w pracy się wkurzyłem nieco, aż o mało nie nawymyślałem szefowi. Dostałem
godzinę na skonfigurowanie urządzenia. Urządzenie takie miałem pierwszy raz w
rękach, opcji cała masa, do tego miało działać z urządzeniem innej firmy. Żeby
to zrobić porządnie potrzebowałbym przynajmniej jeden cały roboczy dzień.
Skonfigurowałem, ale na pewno nie optymalnie ani najbezpieczniej. Jak się sypnie
będę musiał jeździć niewiadomogdzie, żeby to naprawiać. Nie lubię takiej
roboty.
16 marca 2004
18:24:16
|
kategorie:
html itp.,
jogger,
pyxmpp,
sprzęt,
Wczoraj udało mi się doprowadzić nowy parser strumienia w PyXMPP do działania.
Nie piszę skończyć, bo zasługuje jeszcze na wiele, głównie kosmetycznych, poprawek.
W każdym razie już CJC z libxml2 2.6.7 dzała, a to najważniejsze.
W pracy dokończyłem analizę tego nieszczęsnego machine check exception
i wyszło mi na to, że błąd został zgłoszony przez north bridge
i dotyczy
kontroli ECC w pamięci. Czyli albo pamięć walnięta, albo płyta główna. Będzie trzeba
to sprawdzić i felerny sprzęt wymienić.
Potem na jogu
Marcoosa przeczytałem o XFN i postanowiłem
użyć tego cuda u siebie. Ale że wymagałoby to poprawienia linków w dwóch plikach
(index.html i comments.html), to postanowiłem najpierw coś z
tym utrudnieniem
zrobić. Więc resztę czasu w pracy, pomiędzy telefonami
klientów, spędziłem na tworzenie szablonów do szablonu i systemu kompilacji tego
do formy strawnej przez Joggera. Udało mi się - z kawałków będących well-formed
XML składane jest (XInclude, zaimplementowane w xmllint) szablony dla strony
głównej i z komentarzami. Po drodze jest wszystko walidowane - w tym celu
stworzyłem DTD do szablonów dla XHTML 1.0. Pliki źródłowe się nie walidują, bo
musiałbym zrobić jeszcze DTD uzwględniające XInclude, a docelowy nie waliduje
się, bo ma deklarację DTD dla XHTML, nie uwzględniającą tagów Joggera, poza
deklaracją waliduje się względem tego mojego Joggerowego DTD.
Dla odmiany style CSS tworzone są przy pomocy preprocesora M4. Zrezygnowałem
z używania @import
do składania szablonów w przeglądarkach
czytelników, zamiast tego na Joggerze leżą już kompletne, posklejane pliki
stylów. Dzięki temu walidator przestał głupieć, a i strona ma szansę szybciej
się załadować (aby wyświetlić stronę w pełni teraz wystarczy załadować 3 pliki
zamiast 7).
Wszystko razem spięte jest przy pomocy plików Makefile dla
GNU Make Oznaczeń XFN jeszcze nie dodałem. Nie starczyło czasu...
:-)
Obiadek (schabowy z frytkami i surówką) zjadłem Pod Pierożkiem
, tak
jak pisałem. I smakował mi bardziej, niż wczorajszy w Sphinksie. Do tego był
tańszy, ale odrobinę mniej.
A teraz zabiorę się za zamalowywanie pamiątek po krysinych obiadkach. Ciekawe
czy po tym ta ściana nie będzie wyglądać jeszcze gorzej...
15 marca 2004
19:20:14
|
kategorie:
html itp.,
Coś spieprzyłem CSS w moim szablonie. Mnie się wydaje że jest OK, ale Validator ma inne zdanie. No cóż - nie wiem jak to poprawić (nie zmieniając za bardzo sposobu zapisu kolorów), więc na razie usuwam ikonkę Valid CSS
, ale będę musiał coś z tym zrobić. :-(
05 marca 2004
18:03:31
|
kategorie:
html itp.,
praca,
sieci,
Rano wyjęliśmy felerną kartę z routera, zainstalowalismy spowrotem
dystrybucyjny kernel, a ostatnią sieć maskaradowaną przez ten router
przepięliśmy do innego. W południe przyszedł routerek 3Coma. Udało się go
skonfigurować i nawet ładnie działa. Test polegający na ping-floodzie
przeszedł na 5+, innych na razie nie robiliśmy. Nieciekawie natomiast
wyglądał efekt nmapa zapuszczony na tym urządzeniu. Chyba 5 portów TCP
otwartych, w tym telnet, domyślnie bez hasła. Nie rozumiem co za idioci tak
domyślnie konfigurują takie urządzenia. Przecież mogłem zapomnieć sprawdzić.
Co gorsza okazało się że tych usług nie można wyłączyć. Na szczęście dało się
zablokować wbudowanym firewallem. Założyłem więc regułki blokujące wszystkie
połączenia TCP i UDP do maszynki i mam spokój. Na "dużym" routerze, gdy już
POLPAK działa i nie ma żadnej NATowanej sieci, mogłem wywalić moduł
ip_conntrack. Teraz powinien sobie i z kilkoma GB/s poradzić.
:-).
Najlepsze jest to, że dzisiaj, pierwszy raz od początku tygodnia, przez cały dzień nic nam
się nie powiesiło! :-) (odpukać!)
Żona poprosiła mnie o pomoc przy robieniu screenshotów stron WWW, co
zlecono jej w pracy. Pracuje ona w małej lokalnej firmie Linuksowej zajmującej
się głównie tworzeniem serwisów WWW. Te strony które mieliśmy strzelać
wyglądają całkiem nieźle, ale miejscami się rozjeżdżają. Z ciekawości
zapuściłem na nich walidatora W3C.
Masakra :-(. A łudziłem się że przynajmniej mała, linuksowa
firma, prowadzona przez rozsądnych i bardzo sympatycznych ludzi nie będzie
robić takich partactw.... No ale cóż, ja jestem idealista, a oni muszą
przede wszystkim zarobić
. Ale czy na pewno nie da się tego połączyć? Po
prostu wymagać od tych którym się robotę zleca, żeby wynik się walidował?
Konkretne wymaganie odnośnie jakości zleconej pracy, a nie wymagające od
wykonawcy wcale dużo więcej pracy, jedynie odrobinę kompetencji i wiedzy. No
i w wielu wypadkach pozwala uniknąć konieczności testowania strony we
wszystkich możliwych przeglądarkach.
Może hobbystycznie przerobię jedną stronę w zgodzie ze standardami...
ciekawe ile roboty zajmie to mnie. Przecież ja się tym normalnie nie zajmuję
no i nie wiem co autor miał na myśli
.