Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Co jest?

Na onecie zaczęły mi wyskakiwać flashowe popupy. W Firefoksie. I to nawet nie w nowej zakładce. Co to kurna ma znaczyć???

5 komentarzy do wpisu „ Co jest?”


Twórcy Firefoxa nie chcą moich bug reportów

Postawiłem w firmie firewall i proxy z uwierzytelnianiem (wreszcie mogę być BOFHem z prawdziwego zdarzenia ;-)). Uwierzytelnianie Digest, bo w jakieś plain-tekstowe Basic nie będę się bawił. No i to działa, nawet w IE. Jednak w Firefoksie nie całkiem tak jakbym chciał. Prosi mnie o hasło przy każdym nowym połączeniu, zamiast zapamiętać to co wpisałem na początku sesji. Co gorsza, jak mu każe hasło zapamiętac, to niby zapamiętuje (mogę nawet je obejrzeć poprzez View saved passwords), ale i tak przy każdym połączeniu pyta. Wrrrr...

No więc postanowiłem zgłosić błąd. Najpierw udałem sie na Bugzillę, żeby zobaczyć czy już nie jest zgłoszony, jednak otrzymałem tylko komunikat Error establishing an encrypted connection..., a potem Document contains no data. To zacząłem googlać za błędem. Nawet gdzieś ktoś o nim już wspominał i radą było użycie starszego Firefoksa (nie mam na to ochoty). Przy okazji trafiłem też na rozdział Reporting Bugs z helpa do Firefoksa, a tam wyczytałem:

1. Use the latest version of Firefox with a new profile Make sure you are using the latest nightly build of Firefox. Always install it in an empty folder.

Jak jeszczę potrzebę użycia nowego profilu rozumiem, to wymaganie instalowania snapshotu już nie bardzo. Skoro błąd występuje w jakimś oficjalnym wydaniu, to powinno być dla niego zgłoszone. Chociażby po to, żeby inni użytkownicy mogli się dowiedzieć co i jak. Poza tym niekoniecznie mam czas na instalowanie takiego nightly build i ochotę na ryzyko np. utraty swojej konfiguracji. A jeżeli błąd nie jest zgłoszony dla ostatniego oficjalnego wydania, a jest już poprawiony to przecież każdy użytkownik który go napotka i chciałby coś się o tym dowiedzieć lub zgłosić musiałby tę procedurę robić od nowa — w bazie buga nie ma i nie wiadomo czy jest poprawiony, więc aby to stwierdzić lub zgłosić buga trzeba ściągnąć nightly, zobaczyć że błędu nie ma i znowu nie zgłosić... Bez sensu.

6 komentarzy do wpisu „ Twórcy Firefoxa nie chcą moich bug reportów”


Staczam się... ;-)

Chyba się staczam... ostatnio zarywam noce kodując w... PHP. ;-)

Wszystko dlatego, że postanowiłem u siebie postawić system śledzenia błędów dla PLD. Stary był brzydki i niezbyt wygodny, a przez ostatnie tygodnie nie działał w ogóle — zbytnio obciążał maszynę na której był postawiony, a poprawiać go nie było komu.

Dyskusja na temat alternatywy powracała już kilka razy na listy zwykle bez efektu. Jednak pewną tendencję w dyskusjach można było zauważyć — nowy system powinien być opary o jakieś gotowe rozwiązanie, najlepiej żeby to była Bugzilla, Mantis lub Flyspray. Bugzilla mi się nie podoba (stanowczo za dużo kontrolek w formularzach), poza tym wydaje się na tyle skomplikowana, że jej dostosowanie do naszych potrzeb mogłoby okazać się trudne i długotrwałem. Mantisa nie znam, a Flyspray, znany z Buggera po prostu mi się podoba, a skoro ja użyczam sprzętu i chcę sie tym zająć, to moje zdanie może być decydujące. :-)

Tak po prostu postawić Flyspray'a to byłoby za mało. On powstał dla zupełnie innych projektów niż PLD. Np. pole system operacyjny nie ma u nas sensu, zamiast tego ważniejsza jest architektura. Poza tym w błędzie najistotniejszy jest pakiet którego dotyczy i jego wersja. Nie chciałem dla każdego pakietu robić osobnego projektu (osobne projekty są dla poszczególnych linii dystrybucji (Ra, Ac, Th) i innych projektów związanych z PLD (ten BTS, LiveCD, RescueCD)), więc wykorzystałem obecne już pole kategoria. Trzeba było przy tym mocno zmienić interfejs, gdyż pole wyboru pakietu zawierające listę wszystkich pakietów (tysiące!) to byłoby nieużywalne. Podobnie z wersjami, które w oryginalnym Flyspray są określane per-projekt, a u nas muszą być per-pakiet. To wszystko udało się właściwie zrobić. Udało mi się też przenieść bazę pluskiew ze starego systemu.

Poza zmianami przystosowawczymi wprowadziłem też inne ulepszenia. Np. język interfejsu jest konfigurowalny per-użytkownik, a domyślnie brany z ustawień przeglądarki. Poza tym włączyłem serwowanie stron jak application/xhtml+xml dla przeglądarek które to akceptują. To zresztą uziemiło system na jakiś czas, bo się okazało, że XHTML to strony generowane przez Flyspraya mają tylko w DOCTYPE. No na głównej stronie nie było źle, nie walidowała się jedynie z powodu pustego <optgroup/>. Niestety większość pozostałych stron nie była nawet well-formed XML przez co przestała się w ogóle wyświetlać. Wczoraj udało mi się większość z tego poprawić, więc już się wyświetla w przeglądarkach obsługujących XML, ale raczej Valid XHTML Strict to w większości nie jest.

No i dzisiaj wreszcie udało mi się uruchomić narzędzie, które w poprawianiu tego XHTMLa może mi pomóc: HTML Validator dla Mozilli. Polecam! Niestety to rozszerzenie w postaci gotowej do zainstalowania dostępne jest jest jedynie dla Windowsów. W Linuksowym Firefoksie instaluje się bez zająknięcia, ale po prostu nie działa. Okazało się, że w środku siedzi binarka nstidy.dll, nstidy.so trzeba sobie samemu skompilować (źródła rozszerzenia są dostępne). Do kompilacji teoretycznie potrzebne są źródła Mozilli, ale nie uśmiechało mi się ich instalowanie i kompilowanie, więc jakoś poradziłem sobie bez tego — w końcu hacker jestem! ;-)

Poza BTSem podłubałem trochę w automatyce builderów (małe zlecenie do Havnera). To już była czysta przyjemność, bo automatyka jest w Pythonie. :-) Niestety okazało się, że przy okazji coś po psułem i w niedzielę w nocy, zamiast iść spać musiałem poprawiać...

5 komentarzy do wpisu „ Staczam się... ;-)


Mozilla FireFox

Postanowiłem wypróbować tę przeglądarkę. I pierwsze wrażenie jest nienajlepsze. Dotychczas używałem epiphany, która wygląda jak powinna (nie jest okienko zapchane jakimiś śmieciami w stylu jakiegoś sidebara czy przycisków na pół ekranu), jest szybka i wygodna. Jednak Epiphany ma też swoje wady - założenia Gnomowe „maksymalnie prosty interfejs” powodują że menu i okno konfiguracji są stanowczo za ubogie dla mnie. Rozszerzeń też nie wiele. Wcześniej używałem Galeona, ale w ostatnich wersjach zgnomił się jescze bardziej niż epiphany. Liczyłem na to, że FireFox będzie OK...

Pierwsze co się rzuca w oczy to powolność FireFoksa. Nie chodzi o engine renderujący stronę, bo to jest OK, ale interfejs użytkownika. To nie jest normalne, gdy na komputerze z procesorem Athlon 1GHz widzę jak mi się okienka rysują. Ale ostatecznie - można się do tego przyzwyczaić.

Druga sprawa wyszła przy próbie instalacji rozszerzeń. Wchodzę na odpowiednią stronę, klikam na link, potwierdzam chęć instalacji i... większość z rozszerzeń się nie instaluje z powodu braku dostępu do katalogu chrome. Czy to znaczy że nie mogą się one po prostu w moim katalogu domowym zainstalować? Czy muszę odpalać przeglądarkę z roota???? Jasne, można też zainstalować pliki ręcznie, ale przecież miało być tak prosto...

Po paru minutach przeglądania rozszerzeń na texturizer.net postanowiłem zajrzeć na joggera. Wtedy lisek się powiesił. Niezły to kawałek oprogramowania, który można w ciągu 10 minut powiesić...

Istnieje możliwość że FireFox sam z siebie jest OK, tylko chłopcy robiąc paczki dla PLD coś spieprzyli, ale nie sądzę żeby wszystkie opisane powyżej problemy to była ich sprawka. W każdym razie jeszcze trochę się tym pobawię...

9 komentarzy do wpisu „Mozilla FireFox”



Jesteście obserwowani...