Wadliwe obwody

Kolejny raz moja drobna ułomność wprawiła mnie w zakłopotanie…

Poszedłem do sklepu elektronicznego po trochę rezystorów… a tam… kumpel z klasy. Poznaję tę twarz (rzadko mi się to zdarza)… ale kompletnie nie umiem skojarzyć z osobą. Czuję, że to kolega z klasy, ale nie mam pojęcia z której i jak się nazywa. On mnie poznał i skojarzył od razu („Cześć. Ty się w ogóle nie zmieniasz!”). Głupio, czy nie głupio, wypytałem go, któż on i skąd się znamy, bo po poprzednim spotkaniu, z innym znajomym na mieście, pozostały mi tylko domysły kto to był. Imię i nazwisko też skojarzyłem, podobno znamy się i ze szkoły średniej i ze studiów. Fajnie. Wiem już kto to, ale jakoś dalej nie do końca kojarzę…

Nie pierwszy i za pewne nie ostatni raz mam problem z rozpoznawaniem ludzi (jestem pewien, że kiedyś własnej żony albo matki nie poznam). I tak się ostatnio zastanawiam… czy to dlatego, że nieużywany narząd obumiera? W końcu praktycznie nie mam żadnego życia towarzyskiego, przyjaciół, czy chociażby znajomych z którymi wychodziłbym „na piwo”. Z drugiej strony, może brak normalnych kontaktów z ludźmi, to efekt upośledzenia tych podstawowych funkcji społecznych… tak, czy siak, dobrze nie jest…

Karmniki dla ptaków

Jakoś tak w październiku jeszcze, kupiłem w Lidlu karmnik dla ptaków z orzeszkami. Sikorki od razu się na niego rzuciły i w parę dni opróżniły… fajne to było, ale kolejnego pełnego karmnika nie chciałem kupować (aż tak tanie to nie jest i niekoniecznie jeszcze było). Trzeba było wymyślić, czym uzupełnić braki.

Najpierw spróbowałem słonecznikiem ze osiedlowego sklepu (nie opisany jako prażony czy solony), ale był drobny i chyba szybciej się z tej siatki wysypał niż go ptaki zjadły. Później znalazłem w Tesco gruby niesolony i nieprażony słonecznik na kilogramy. Kupiłem tego prawie kilogram (spory worek, bo to lekkie). Został zaakceptowany, ale najwyraźniej nie smakował tak jak orzeszki z Lidla. Poza tym, zrobiło się cieplej i ptaki jakby w ogóle mniej zainteresowane były dokarmianiem.

W Tesco dorwałem też inny karmnik – na karmę sypką (że może się przydać zrozumiałem po doświadczeniach z drobnym słonecznikiem). Karmnik był bez zawartości, ale za to znacznie solidniejszy od tego z Lidla. Samą karmę dorwałem w Sellgrosie (jest też w pobliskim zoologicznym, ale w Sellgrosie taniej).

Jak tylko znowu się ochłodziło ziarna znikają z karmnika w tempie błyskawicznym – pożerane przez mazurki i sikorki. Reszta grubego słonecznika znika wolniej, a kupiłem jeszcze orzeszki (niesolone i nieprażone nie są wcale łatwe do dostania).

I wygląda to, mniej-więcej, tak:

Sikorka na karmniku Mróz w karmniku
Mazurek na karmniku Mazurek na karmniku Sikorka na karmniku
Mazurki na karmniku Sikorka na balkonie