Dlaczego nie głosować na…

Kolejne wybory za parę lat, ale rząd (i opozycja też) już sobie grabi. Notkę tę piszę dla siebie, żeby nie zapomnieć czemu na kogo nie głosować. Tym razem jeszcze pamiętałem czemu PO nie chcę (tak, chodziło też właśnie o ACTA) i dobrze, ale do następnych wyborów może lepiej się przygotować…

Dlaczego nie głosować na PO:

  • ACTA – potajemnie, bez konsultacji społecznych, wbrew obietnicy premiera (że nie podpiszemy póki nie rozwiejemy wątpliwości), przy wyraźnym sprzeciwie opinii społecznej.
    • Niesiołowski – „Zagłosuje za ACTA natychmiast, jak tylko sprawa ratyfikacji tej umowy trafi do parlamentu – zapowiedział na antenie Radia Zet Stefan Niesiołowski. – ACTA jest bardzo dobre – podkreślił. ”
  • „ustawa refundacyjna” i odpowiednie do niej rozporządzenie – nie moja działka, ja się nie znam, ale i tu były jakieś tajne negocjacje i istotne kwestie zostały ujawnione, gdy już nic z tym nie można było zrobić

Dlaczego nie głosować na PIS:

  • Smoleńska brzózka itd.

Wpis będzie uzupełniany…

2012 – perspektywy

Chyba dawno sobie tu solidnie nie pomarudziłem…

Trzy lata temu nowy rok zaczynał się bardzo obiecująco. Ja odzyskałem zdrowie (co miałem sobie wreszcie odbić), większych zobowiązań nie było, żyć nie umierać. Można było wreszcie na jakieś narty się z żonką wybrać, latem pewnie też gdzieś zaszaleć (zaczynając chociażby od Open’Era)… ale najpierw były „ważniejsze rzeczy”, potem duże zmiany i rok był bardziej pracowity niż imprezowy.

Z początkiem kolejnego roku można by stwierdzić, że świat mi się zawalił… ale nawet nie. „Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło”, „gorzej już być nie może”… jakieś powody do optymizmy były. Albo wszystko do końca szlag trafi, co już większej różnicy nie sprawi, albo po prostu zaczynając od tamtej sytuacji zbuduję sobie życie od nowa, po swojemu. W każdym razie najpierw trzeba było się zająć żoną i domem… było ciężko, raczej nie radośnie, ale jakoś to przeszło…

Rok temu sytuacja już była w miarę unormowana… pozostało konsekwentnie sobie to życie układać… marzenia były piękne, realizacja rozsypała się na brutalnej rzeczywistości. W życiu zbyt wiele jest zobowiązań, zazdrości, hipokryzji… Ostatecznie okazało się, że najlepszym sposobem spędzania czasu, jest jego bezproduktywne marnowanie (niech żyją smartfony i gierki na nie!)… Próbowałem rozbujać życie towarzyskie, zyskałem najwyżej jakiś znajomych na FB, próbowałem ożywić swoje projekty programistyczne, ale chyba czas zamienić „The new and shiny XMPP implementation for Python” na „another dead project”…

Zaczyna się rok 2012… a ja nie mam już żadnych postanowień, marzeń, czy planów… No, może jedyny realistyczny plan, to znowu się na OFF Festival wybrać w tym roku, ale przecież nawet to może się sypnąć. Za miesiąc kończę 35 lat… „kiedyś jeszcze będzie dobrze”… ta… ja już będę po czterdziestce…