Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Mój jest ten kawałek Internetu…

…złe emocje i brudne buty proszę więc zostawić przed drzwiami.

Na kogo by głosować w Gliwicach…

Zbliżają się wybory samorządowe, na których chciałbym wybrać świadomie i dobrze. Nie będzie to proste, bo właściwie nie do końca wiadomo co oferują kandydaci. W głównych mediach partie się licytują… właściwie nie wiadomo na co, bo ogólnokrajowy program partyjny ma się nijak do lokalnych potrzeb, a nawet jeśli mógłby coś mieć, to nikt żadnego programu nie przedstawia… Pozostaje traktować przynależność partyjną kandydatów jedynie jako jakąś ogólną wskazówkę i spróbować szukać informacji gdzie indziej…

Najgorzej jest z kandydatami do Sejmiku Województwa Śląskiego. Po odrzuceniu list związanych z partiami czy organizacjami na które na pewno głosować nie mam zamiaru zostaje kilka. Nazwiska nic nie mówią, to biorę pierwszych z każdej listy i googlam… zwykle nie dowiadując się o nich więcej niż to, że kandydują. Widać te stołki są tak mało istotne, że partie ani nie wystawiają znanych osób, ani w żaden sposób ich nie promują. I zastanawiam się, czy głosować na panią o której cokolwiek udało mi się przeczytać (nie świadczącego o niej ani dobrze ani źle), która jednak należy do partii niezbyt mi bliskiej, czy na „tajemniczy numer jeden” z listy, powiedzmy, mi bliższej (znaczy się najmniejsze zło)… A miało być „świadomie i dobrze”.

Trochę lepiej jest z kandydatami na radnych. Może też nie znam tych ludzi za bardzo, ale można o nich coś poczytać, część miała się już okazję w gliwickich władzach wykazać no i są do wyboru kandydaci niezależni. No to jedźmy po kolei:

  • SLD – główna zaleta, że to ani PO, ani PiS. Na pierwszym miejscu w moim okręgu jakiś Grzyb. Ma nawet stronę WWW, ale nic istotnego dla mnie z niej nie wynika. Raczej odpada.
  • PiS – konsekwentnie uważam, że nie po drodze mi z tą partią.
  • KWW Referendyści – najwyraźniej część z tych co narobili szumu wokół likwidacji tramwajów i próbowali odwołać Frankiewicza. Generalnie program bliski moim ideałom, ale kandydaci jacyś tacy niewyraźni, a i niektóre postulaty trochę za mocne (przywrócenie tramwajów tam gdzie były – o tym dalej).
  • PO – na PO głosowałem we wszystkich poprzednich wyborach… a wybrani wciąż starają się mnie przekonać, że to był głupi pomysł. Jednak kandydatka z pierwszego miejsca na liście w moim okręgu wydaje się być sensowna. No i wciąż z dużych partii PO wydaje się „złem najmniejszym”…
  • KWW Gliwiczanie – Kolejni przeciwnicy likwidacji tramwaju. Program pełen „dumy”, „służby”… wśród założycieli na pierwszym miejscu „żołnierz AK”. Wychowanie młodzieży to priorytet, najlepiej przez harcerstwo. Nie ufam takim. No i wszelkie informacje na stronie głównego kandydata to o tym, że ich media nie lubią i bojkotują (nie lepiej byłoby olać media i napisać na własnej stronie, jeśli ma się coś powiedzenia?).
  • KWW Koalicja dla Gliwic Z. Frankiewicza – z obecnych władz pod przewodnictwem prezydenta Frankiewicza jestem umiarkowanie zadowolony… od biedy mogło by być, ale kandydatka z pierwszej pozycji mi się nie podoba. Była dyrektorką w mojej podstawówce i nawet tam uprawiała politykę – kiedyś nawet uczniowie dostali po ulotce… Moja mama, która też tam pracowała, też jej nie lubiła (ojej… chyba Ika dostała argument „za” ;-))…

Sytuacja jest najjaśniejsza w przypadku wyborów Prezydenta Miasta. Tutaj jest pięciu konkretnych kandydatów, w tym obecny prezydent. Głównym pytaniem jest więc: czy głosować znowu na Frankiewicza?

Jest wiele powodów, żeby na Frankiewicza nie głosować:

  • Wyraźnie pokazuje że ma w nosie co mieszkańcy sobie myślą. Chociażby przy okazji referendum o jego odwołanie, gdy stwierdził, że to głupota i nie ma po co głosować.
  • Strasznie uparty przy swojej wizji miasta. Jak sobie coś wymyśli, to to zrobi wbrew krzykowi przeciwników (patrz kolejny punkt).
  • Zlikwidował tramwaje. To chyba najczęściej powtarzany argument przeciwników.
  • Przymykał oko na jakieś dziwne, wręcz kryminalne, przekręty szefa Straży Miejskiej.
  • Wciąż nie rozwiązał wielu problemów z systemem komunikacyjnym Gliwic i wydaje się być zwolennikiem wprowadzenia zamiast wyprowadzenia ruchu z centrum (DTŚ).
  • Nie podoba mi się częściowe zmonopolizowanie kultury i rekreacji przez miejskie spółki. Wszystkie baseny i kąpieliska zarządzane są przez jedną spółkę (a nawet „przerwy techniczne” nie są sensownie „zsynchronizowane”). Kino Amok (które przejęło i starą „Bajkę”), Teatr Muzyczny, obecny opiekun ruin teatru… to wszystko też wydaje się być jedną instytucją, co sprawia że oferta kulturalna wydaje się mało zróżnicowana. Ile razy można chodzić na koncert Voo Voo?

…ale też widzę powody za tym, żeby jednak na niego zagłosować:

  • Za jego rządów miasto się rozwijało, chyba lepiej od większości miast sąsiednich. Mimo likwidacji kopalni, huty i wielu innych zakładów nie widać tu biedy i bezrobocia jak np. w Bytomiu.
  • Jak się za coś zabierze, to konsekwentnie. Udało mu się zlikwidować tramwaje i przywrócić ulice Dolnych Wałów i Wieczorka do jakiegoś normalnego stanu.
  • Wydaje się, że stanie na głowie, żeby budowa DTŚ nie została zablokowana.

Jak widać np. te nieszczęsne tramwaje mam u siebie za równo na liście „za” i „przeciw”. Też bym chciał, żeby nie zostały zlikwidowane, ale też nie mogły dalej jeździć te złomy po zdezelowanych torowiskach jak to było jeszcze rok temu. Jeździłem kiedyś tramwajem do/z pracy i miał tylko dwie zalety: bezpośrednie połączenie do Zabrza i to, że w przeciwieństwie do autobusów, jeździł często. Jednak jeździł powoli, a zimą to była szkoła przeżycia. Teraz tą trasą (niestety już nie do Zabrza) jeżdżą nowe Solarisy. Na pewno wygodniejsze, na pewno cichsze niż zdezelowany tramwaj na zdezelowanym torowisku, na pewno w zimie cieplejsze. I tak samo często. Gdyby mnie to wciąż dotyczyło, to byłaby zmiana jedynie na plus.

Nie można było tramwajów po prostu zostawić w spokoju, a jak przez ostatnie kilkanaście lat nie udało się porządnie wyremontować torowiska i wymienić taboru, to czemu miałoby się udać teraz? I jakby teraz zacząć, kiedy udało by się to skończyć? Jakoś żaden zwolennik powrotu tramwaju nie ma odpowiedzi na te pytania.

Ulice „po tramwaju” zostały wyremontowane, położona nowa nawierzchnia z granitowej kostki (wielu osobom się nie podoba, ale dla mnie jest OK). Niszczenie tego, żeby znowu tam puścić tramwaj nie wydaje mi się dobrym pomysłem. Nawet jeśli ta nawierzchnia została położona tylko po to, żeby zablokować powrót tramwajów.

Mieszane uczucia mam też co to DTŚ. Potrzebny nam dobry dojazd do sąsiednich miast. DK-88 jest świetna, ale tylko do Bytomia. A4 załatwia południową część aglomeracji, ale ma być płatna (część będąca obwodnicą Gliwic), DTŚ zapewniła by świetny dojazd do Zabrza, Chorzowa i części Katowic. Od Zabrza na wschód już funkcjonuje, ale dojechać do niej z Gliwic ciężko.

Z drugiej strony, w Gliwicach DTŚ miała by iść przez centrum i łączyć się z DK-88 po drugiej stronie miasta. Przelotowa trasa przez środek miasta to niekoniecznie dobry pomysł…

…jednak „środek miasta” to rzecz względna. W końcu tam gdzie DTŚ ma przebiegać jeszcze, zdaje się, sto lat temu był port towarowy, a teraz wciąż jest wyrwa po Kanale Kłodnickim. Krzyżują się z tym dwie „główne ulice” i właściwie tyle. Jeżeli ten kawałek będzie w tunelu, to może nie będzie tak źle.

Wracając do kandydatów. Jak nie Frankiewicz to kto? Mnie najbardziej by pasował Wygoda… ale to znowu głosowanie na PO. Chłopek z PiS i Lisowska z Gliwiczan nie przekonują mnie z powodów które opisałem przy kandydatach do Rady Miejskiej. Widuch? Wiem tyle co ma na stronie (wcześniej nawet ulotki nie widziałem, na plakatach tylko twarz). Obiecuje dużo, część może fajnych rzeczy, ale część to tylko hasła które wręcz mnie zniechęcają („darmowy internet”?!). Co do problemów tramwajów czy DTŚ, to każdy z kandydatów ma wiele do powiedzenia na ten temat… ale czy ktoś ma jakąś sensowną propozycję? Nie widzę.

Oj… rozpisałem się… a właściwie mogłem napisać, że nie wiem na kogo głosować…

10 komentarzy do wpisu „Na kogo by głosować w Gliwicach…”


Jesień

Zdjęcia z dwóch jesiennych weekendów…

Budka dla ptaków W parku
W parku Trawy
Jesień Jesienny liść

5 komentarzy do wpisu „Jesień”


Moralność Kalego

Oglądam sobie i czytam o tym co działo się wczoraj w stolicy… i jestem trochę zniesmaczony. Gdy na pierwszego maja manifestowała lewica, to im źli prawicowcy przeszkadzali. Gdy paradowali geje i lesbijki, skrajna prawica ich próbowała blokować, czasami środkami prawnymi, a jak nie, to na ulicy. No i to było złe, każdy powinien mieć możliwość pokojowo manifestować swoje poglądy.

Przyszło Święto Niepodległości i zamanifestować postanowili nacjonaliści („patrioci” jak oni wolą się nazywać). Środowiska lewicowe, gejowskie i wszelkie antyfaszystowskie postanowiły pokazać, że się z tym nie zgadzają. Jak na razie dobrze. Tylko czemu ta „kontrmanifestacja” miała z założenia stanąć na drodze tej drugiej, legalnej manifestacji? Czemu ci miłośnicy pokoju dążyli do konfrontacji? Teraz Policja musiała bronić prawa narodowców przed „pokojowo nastawionymi” antyfaszystami… (oczywiście teraz to jest ta zła Policja godząca w prawa obywateli.

A najgorzej mnie uderzyło gdy usłyszałem, że jakiś tam przedstawiciel środowisk lewicowych twierdził, że władze miasta nie powinny zezwolić na manifestację narodowców, bo było wiadomo że będzie kontrmanifestacja i antyfaszyści zrobią rozróbę. Tak, nie pozwolić jednym na manifestacje, bo ci drudzy będą rozrabiać… czy kiedyś nie na takiej samej podstawie blokowano parady gejów? Jak Kali ukraść krowę to dobrze, jak Kalemu to źle…

A niech sobie nacjonaliści manifestują. Można zrobić gdzie indziej lepszą imprezę dla normalnych ludzi. Niech nacjonaliści rozrabiają – dadzą sobie świadectwo, póki nie łamią prawa mogą sobie krzyczeć co im się podoba. Można się z ich hasłami nie zgadzać, IMHO nawet należy, ale to nie oznacza odbierania im praw, które należą się wszystkim (ze standardowym zastrzeżeniem: „moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka”).

Dlatego też nie ufam naszym „środowiskom lewicowym” mimo, że niektóre ich postulaty (nie gospodarcze) są mi bliskie. To że mówią o wolnościach obywatelskich i tolerancji jest fajne… dopóki się nie okazuje, że to działa w jedną stronę. Zresztą, znamy to z postulatów „równouprawnienia płci” organizacji feministycznych. Obawiam się, że walka np. z nadużyciami kościoła wyglądałaby tak samo – to niemoralne, gdy kościół nadużywa swojej pozycji, trzeba mu tę pozycję zabrać, żeby samemu jej ponadużywać, wtedy będzie ok (a w praktyce wystarczy robić to razem z kościołem, już parę razy się sprawdziło)…

14 komentarzy do wpisu „Moralność Kalego”