Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Mój jest ten kawałek Internetu…

…złe emocje i brudne buty proszę więc zostawić przed drzwiami.

Powrót na stronę główną

Dziś zdobyłem sprawność mechanika samochodowego

Miesiąc temu mieliśmy problem z samochodem. Wpadał w wibracje na niskich obrotach. Problem udało się rozwiązać w nieautoryzowanym serwisie Renault, za 200zł. Niestety, wczoraj wieczorem, gdy żonka jechała na gimnastykę dla ciężarówek, stwierdziła, że autko znowu „się trzęsie”.

Przykre, bo to piątek wieczorem, a na weekend wolelibyśmy sprawny samochód. Zadzwoniłem do mechanika „zza płotu”, a on raczej bronił się przed zaglądaniem do samochodu: „to może być któraś z tych bardzo drogich części, to trzeba by pod komputer podłączyć, lepiej, żeby to ten fachowiec od Renault obejrzał… ale jak pan bardzo chce, to może podjechać w poniedziałek albo we wtorek, lepiej we wtorek”. Wtorek mnie nie ratuje. Na „fachowca od Renault” na sobotę nie liczyłem, a poza tym, czy na pewno trzeba kolejne 200zł wydawać? Bo wyglądało na to, że to dokładnie to samo co poprzednio, gdy cewka zapłonowa padła, a na Allegro takie cewki można znaleźć za 70zł…

Postanowiłem więc najpierw samemu się temu przyjrzeć. Poczytałem na Wikipedii o układach zapłonowych, potem spytałem wujka Google o cewki w silnikach Renault 16V i dowiedziałem się, z serwisu dla elektroników, że to powszechny problem w takich samochodach i jak to można próbować naprawić. Wiedząc już gdzie szukać tych cewek i czego się po nich spodziewać zajrzałem pod maskę. Okazało się, że na cztery cewki zapłonowe tylko dwie są takie same. Jedna z pozostałych to zapewne ta wymieniona miesiąc temu, druga musiała być wymieniona jeszcze gdy to teść był właścicielem samochodu (powinni mu wtedy wszystkie wymienić). Oczywiście te dwie „fabryczne” okazały się być marki Sagem. Lepić ich silikonem czy czymś innym jednak nie chciałem. Z ośmioletnim samochodem nie próbowałem nawet jechać na darmową wymianę do autoryzowanego serwisu. Na dostawę z Allegro mógłbym z tydzień czekać… postanowiłem poszukać gdzieś w Gliwicach.

Najpierw pojechaliśmy do Norauto… w końcu taki „hipermarket”, to może ma wszystko. Świece, czy kable zapłonowe były, cewek nie prowadzą. No to pojechaliśmy jeszcze do samochodowego sklepu w centrum. Tam cewki mieli na miejscu, ale za 150zł. Na poniedziałek mogą zamówić nieoryginalne zamienniki za 100zł. Nie chcieliśmy czekać, postanowiliśmy kupić te oryginalne. Teraz czas na chwilę prawdy…

Najpierw wymieniłem tę cewkę, którą podejrzewałem o usterkę (po eksperymentach z odłączaniem kabelków z każdej po kolei). Nic, dalej trzęsło. Pozostała druga. I po wymianie tej drugiej autko odżyło. Nie trzęsie no i moc ma znowu jak należy. :-)

Została nam jeszcze jedna felerna cewka Sagema w silniku… to zamówię sobie na Allegro i będziemy wozić ze sobą zapas. Na razie jeszcze ten Sagem działa.

Przy okazji taki wniosek: wcale te dzisiejsze samochody nie są takie skomplikowane jak niektórzy twierdzą. Układ zapłonowy wręcz wydaje się prostszy… gdyby jeszcze mieć kod źródłowy oprogramowania tego komputera co tym steruje i móc się do niego jakimś gdb podłączyć, to mógłby sobie w tym dłubać, jak jakiś dziadek w swoim „maluchu”. ;-)


Komentarze

Zal

03 października 2009 14:32:53

Wygląda na to, że akurat komputerki w samochodach to oni chronią nawet przed RE :P

Z drugiej zaś strony - ja czekam na bardziej żwawe posunięcia ruchów związanych z open hardware. OpenMoko już jest. OpenSPARC też. To może niedługo OpenCar? :D

Akira

03 października 2009 14:36:40

Taka zmiana kodu źródłowego nazywa się chiptuning i jest bardzo rozpowszechniona.

alchemyx

03 października 2009 15:13:07

Dzisiejsze samochody są skomplikowane :), musisz po prostu zdefiniować słowo dzisiejsze. Ja mam (a dokładnie to moi rodzice mają, ja jestem jednośladowcem) trzyletnią Astrę. Tam nawet zapalenie świateł włącza komputer (widać zwłokę między włącznikiem a zapaleniem/zgaśnięciem), czy klakson który w wyniku problemów z komputerem kierownicy (tak, kierownica ma takie coś :D) czasem nie trąbi.

A zresztą polecam http://en.wikipedia.org/wiki/Canbus . Astra to ma, a jest autem raczej niskiej klasy.

Jajcuś

03 października 2009 15:27:35

Pisząc „dzisiejsze” miałem na myśli to, czym dzisiaj jeżdżę, a nie to, co bym dzisiaj kupił.
Z drugiej strony, dla mnie osobiście, urządzenie w którym kolejny element mechaniczny zamieniono oprogramowaniem jest prostsze (dla mechanika będzie pewnie na odwrót). Dużo prostszy wydaje mi się układ zapłonowy z cewką na każdej świecy, sterowaną niskim napięciem z komputera (to co mam teraz w Megane) niż mechaniczne urządzenie wyzwalające impuls na jednej wspólnej cewce i „routujące” ten impuls do właściwej świecy (jak tato miał kiedyś w „dużym fiacie”). Takie zboczenie zawodowe ;)

alchemyx

03 października 2009 15:59:59

Wszystko się zgadza, dla mnie to też prostsze i wygodniejsze, tylko producenci nie dają Ci np informacji o interfejsie diagnostycznym auta, niedawno zresztą był ciekawy artykuł http://yro.slashdot.org/story/09/09/15/2236213/Right-To-Repair-Bill-Advances-In-Massachusetts?from=rss

i przed chwilą wygooglane - http://r2rc.pl/
Czyli Prawo do naprawy :).

Jajcuś

03 października 2009 16:02:17

Jedna sprawa to faktyczna prostota mechanizmu, druga to celowe utrudnienia w grzebaniu wprowadzone przez producenta. Zdaję sobie sprawę, że w tym drugim przypadku jest tylko coraz gorzej (komputery to ułatwiają).

gregj

03 października 2009 16:12:55

sa proste, do puki nie masz ECU i innych czesci elektronicznych polaczonych magistralami ,gdzie wszystko jest szyfrowane. Nie wymienisz czesci, bo trzeba do niej wladowac klucz. (taki DRM). I wtedy zabawa sie konczy :) pozatym, wiecej elektroniki - mniejsza odpornosc.
A do goscia ktory z was zlupil 200zl, to bym pojechal, i mu powiedzial co jest...

Jajcuś

03 października 2009 16:20:02

gregj: Czemu od razu złupił?! Jeśli w sklepie cewka kosztuje 150zł, to czemu za diagnozę i wymianę nie miałby wziąć 50zł? Autoryzowany serwis pewnie za robociznę policzyłby sobie więcej. Czy serwis samochodowy to ma działalność charytatywna? Co prawda, możliwe że on użył jakiegoś właśnie „tańszego zamiennika”, ale też jego prawo, jeśli jest równie dobry, a usługa wykonana solidnie.
Jedynie co mógł więcej zrobić, to uprzedzić, że mamy jeszcze dwie felerne cewki, które mogą wkrótce nawalić.

Ika

03 października 2009 16:22:07

Rany... niech oni przypadkiem nie dają dostępu do oprogramowania %-) Upgrade Gosiaczka to byłoby bardzo ciężkie przeżycie ;-)

mmazur

03 października 2009 19:15:18

Tia, Jajcuś by na to pewnie PLD wrzucił i co jakiś czas chciał upgrejdować. No i każdy upgrejd to by było niedziałające jedno koło, albo jakieś drzwi się nie otwierające...

D4rky

03 października 2009 19:43:15

No i każdy upgrejd to by było niedziałające jedno koło, albo jakieś drzwi się nie otwierające...

Gorzej, pasy by się nie zapinały ;)

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Markdown

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI