Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Mój jest ten kawałek Internetu…

…złe emocje i brudne buty proszę więc zostawić przed drzwiami.

Zimowy spacerek

Od półtora tygodnia w domu męczy nas jakiś upierdliwy wirus (tak to mój lekarze określił). Ja i Krysia już prawie zdrowi, więc gdy żonka się w domu kurowała, poszliśmy się trochę przewietrzyć. Cel spaceru taki jak zwykle: pobliski stawek.

Zamarznięty staw w czasie odwilży Krysia robi zdjęcia nad wzburzoną taflą lodu

Wyżyłem się trochę na uśpionej zimą lokalnej roślinności:

Sikorka modraszka Kolce

A nieco później dorwałem sikorkę modraszkę:

Sikorka gdzieś w drzewie Sikorka modraszka

2 komentarze do wpisu „Zimowy spacerek”


CJC i PyXMPP 1.0.1

Ostatnie wydanie CJC i PyXMPP było ponad trzy lata temu – w grudniu 2005 roku. Po tamtym wydaniu zacząłem poważne zmiany w API… i nigdy ich nie skończyłem, a niedokończonego dzieła wydawać nie chciałem. Potem przyszły kłopoty ze zdrowiem, pośrednio wynikłe też z mojego zaangażowania w Open Source (czyt. siedzenia całymi dniami przed kompem, świata nie widząc) i postanowiłem unikać angażowania się w kodowanie. Tak więc, planowane zmiany nigdy nie miały być dokończone.

W międzyczasie jednak w starym kodzie znajdowane były błędy, od czasu do czasu jakiś błąd poprawiłem, czasem ktoś podesłał patcha, to wrzucałem do SVN. Pojawiały się nowe wersje Pythona, czy M2Crypto, to kod dostosowywałem odpowiednio (CJC używam na co dzień, moja żona też, więc to musi działać). Właściwie, jak ktoś jeszcze używał PyXMPP albo CJC, to któryś z ostatnich snapshotów.

Ostatnio zastanawiałem się też, czy nie spróbować do CJC wreszcie dodać obsługi UTF-8. Wcześniej tego odmawiałem, bo Pythonowy moduł curses w ogóle nie ma obsługi Unicode, tylko start 8-bitowe API. I nic nie wskazuje na to, że to ktoś poprawi, ale uż jakiś czas temu jeden z użytkowników udowadniał mi, że to się jednak da zrobić, jeśli tylko moduł curses jest zlinkowany z biblioteką „libncursesw”. W PLD długo tak nie było, ale w Th już jest. To czemu by nie spróbować?

Wczoraj więc spróbowałem. Wyświetlanie UTF-8 działało bez żadnych zmian w kodzie, ale żeby wczytywać znaki Unicode z klawiatury musiałem dodać brzydkiego hacka. I w ogóle trochę obsługi klawiatury przerobić. Udało się. A skoro wreszcie się pojawiła funkcjonalność tak wyczekiwana przez użytkowników, to czemu by nie wydać nowej wersji? Resztę dnia spędziłem przygotowując paczki z PyXMPP 1.0.1 (w tym jeszcze przed wydaniem poprawiłem jednego paskudnego babola) i CJC 1.0.1. Dzisiaj wysłałem informacje o wydaniach na listy mailowe dotyczące tych produktów. No to chyba udało mi się coś wydać. :-)

Po następne wersje zapraszam za trzy lata. ;-)

Dodaj komentarz do wpisu „CJC i PyXMPP 1.0.1”


Z etyką w szkole będzie lepiej niż myślałem?

Właśnie przeczytałem, że etyki w szkole ma być mniej niż religii. Religii dalej (?) dwie godziny tygodniowo, a etyki tylko jedna. Bałem się, że też będą dwie, co moim zdaniem byłoby zupełnie bez sensu. Jedna godzina tygodniowo przez całą szkołę gimnazjalną i średnią (nie wiem co z podstawówką) to moim zdaniem i tak za dużo (nauka etyki nie służy do utwierdzania w wierze, nie musi być taka intensywna, jeśli w ogóle ma sens w postaci przedmiotu szkolnego), ale zawsze lepiej niż dwie.

Jest też dodatkowy bonus, raczej nie zamierzony przez tych, co forsowali ocenę z religii na świadectwie i obowiązkową etykę dla niereligijnych: dzieciaki będą miały dodatkową zachętę do rezygnacji z religii – w końcu to jedna godzina mniej. :-)

Niestety, można się spodziewać, że nie długo ktoś zauważy, że coś jest nie tak i wymyśli coś, żeby zniechęcić uczniów do tej alternatywy W sumie, pewnie wystarczy odpowiednia podstawa programowa...

40 komentarzy do wpisu „Z etyką w szkole będzie lepiej niż myślałem?”


Jak się bawiłem w foto-optyka-amatora

Zachęcony wątkiem na forum Nikona wskazanym przez mmm w poprzednim wpisie o moim zepsutym obiektywie postanowiłem dzisiaj samodzielnie obiektyw rozebrać i spróbować coś z tym zrobić...

Obiektyw rozebrałem według instrukcji, ale utknąłem na podjechać zoomem tak, aby soczewka była w maksymalnym górnym położeniu, bo zoom był zacięty. Właściwie od tego zaczęło się to szkło psuć. Rozkręciłem więc jeszcze trochę, według własnego wyczucia, i udało się element z soczewką wyciągnąć. Potem postarałem się części na nowo do siebie dopasować i całość poskładać. Nawet się udało i żadna część nie została.

Już po złożeniu stwierdziłem, że coś jest nie tak (poza brudnymi zewnętrznymi soczewkami, którymi na razie nie miałem zamiaru się martwić) – dźwignia do otwierania przesłony (na potrzeby ostrzenia) jakby nie całkiem działała – przesłona nie otwierała się do końca. Do tego zoom ciężko chodził i tylko w jedną stronę (wcześniej się przekonałem, że jak dojedzie do najdłuższej ogniskowej, to się całkiem zacina i trzeba rozkręcać od nowa). Poza tym wszystko wygląda w miarę ok. Postanowiłem podłączyć obiektyw do aparatu...

Aparat obiektyw zaakceptował. Obraz w wizjerze był (sukces!), ale ciemny (tego się spodziewałem). Autofocus sobie nie radzi (albo mu za ciemno, albo coś jeszcze jest zepsute), ale potwierdzenie ostrości w trybie manualnym działa. I nawet zdjęcia da się zrobić. Nawet nie wyglądają najgorzej jak na te warunki oświetleniowe co teraz tu mam.

Oczywiście do normalnego użytku to się nie nadaje, ale przynajmniej zobaczyłem sobie co jest w środku. :-) A nowy obiekty już kupiony na Allegro i lada dzień powinien przyjść.

12 komentarzy do wpisu „Jak się bawiłem w foto-optyka-amatora”


Inauguracja sezonu

Teoretycznie śnieg u nas leży od Wigilii, a nawet w listopadzie już coś spadło. W praktyce zima wciąż taka trochę niewydarzona, szczególnie jak na dziecięce potrzeby. Ostatniej nocy znowu trochę popadało i uznałem, że można dziecku dupoślizg wyciągnąć. Ma to przecież mniejsze wymagania niż zwykłe sanki i odrobina śniegu powinna wystarczyć, a nie ma żadnej gwarancji, że jeszcze w tym roku będzie go więcej... Tak więc rozpoczęliśmy dziś sezon saneczkowy: ;-)

Inauguracja sezonu Krysia na dupoślizgu

1 komentarz do wpisu „Inauguracja sezonu”


Fajerwerki i rozwalony obiektyw

Dzisiaj po północy wyszedłem porobić zdjęcia fajerwerków puszczanych na osiedlu. Wyszło mi z tego coś takiego:

Noworoczne fajerwerki Noworoczne fajerwerki
Noworoczne fajerwerki Noworoczne fajerwerki

... i były to prawdopodobnie ostatnie zdjęcia tym obiektywem.

A wszystko zaczęło się 11 listopada, w Święto Niepodległości. Wtedy po raz pierwszy zorientowaliśmy się, że z naszym kitowym obiektywem Nikona 18-55 jest coś nie tak. Zoom ciężko chodził w jednym kierunku. W drugim normalnie, ale w tym jednym, w pewnym zakresie trzeba było użyć sporej siły. Poza tym działał bez zarzutu. Byłem skłonny od razu z tym pójść do Fotojokera, gdzie kupiliśmy zestaw, żeby oddać do naprawy gwarancyjnej, ale było święto i wszystko zamknięte, a następnego dnia jechałem do Rept. Podczas przepustek, nie obiektyw miałem w głowie, a zanim skończyłem tamtejszą kurację, to skończyła się gwarancja i już jakby mniej nam zależało. Szczególnie, że rzadko używaliśmy tego obiektywu, częściej tele.

No i do dzisiaj nie udało nam się wysłać obiektywu do naprawy, chociaż co jakiś czas sobie o tym przypominaliśmy, gdy przyszło go użyć i ten zoom nas wkurzył... Dzisiaj, do fotografowania sztucznych ogni, też potrzebny był nam dość szeroki kąt, więc założyliśmy ten obiektyw kitowy. I nie było problemu aż za którymś zoom-in nie mogłem już zrobić zoom-out. Zmarzniętymi rękami mogłem użyć większej siły niż zwykle, co i tak nic nie dało... poza tym, że nawet obraz z wizjera znikł. W domu się okazało, że zamiast obiektywu mamy teraz grzechotkę – coś tam w środku lata i całość do niczego się nie nadaje. :-(

Nie wiem nawet, czy to w ogóle da się naprawić. Pewnie spróbuję wysłać do jakiegoś serwisu, ale raczej parę stów (na nowy obiektyw) jestem w plecy...

30 komentarzy do wpisu „Fajerwerki i rozwalony obiektyw”