Z pamiętnika hipochondryka
Siedzę sobie w pracy, a tu komórka dzwoni. Numer zastrzeżony. Odbieram...
Witam. Pan K.....? Dzwonię z ośrodka rehabilitacji w Reptach. Proszę się zgłosić w czwartek do przyjęcia...
WTF?! No wiem, że jeszcze w tym roku mam tam trafić na rehabilitację, ale spodziewałem się raczej terminu w listopadzie lub grudniu... i informacji o dokładnym terminie tak z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Fajnie, że mogą mnie już przyjąć... ale przecież nie mogę nagle klientowi i rodzince oświadczyć, że pojutrze znikam na dwa-trzy tygodnie (zapomniałem się dopytać ile to trwa)...
Wytłumaczyłem pani, że teraz raczej nie dam rady. Zadzwonią znowu gdzieś w październiku (nie wiadomo dokładnie kiedy), prawdopodobnie z takim samym wyprzedzeniem. No, ale teraz wiem czego się spodziewać...
Śledzenie komentarzy (RSS)
30 września 2008 16:04:28
Tobie przynajmniej zadzwonili. Do mnie wysylali smsa w czwartek lub piatek ze mam zadzwonic w celu ugadania sie by w poniedzialek stawic sie w szpitalu.
Oczywiscie problem z dodzwonieniem sie na tle dziennym. Jak nie zadzwonilam to po poniedzialku juz mogli zadzwonic z pytaniem czy jestem wciaz zainteresowana..