Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Burze w Gliwicach

[błyskawica]

Zaczęło się w czwartek wieczorem – trochę pomruczało i popadało. Burze były chyba przez całą noc, ale obudziliśmy się dopiero o 6:20 – dokładnie, to obudziły nas jakieś smętne kościelne śpiewy (no cóż, święto jakieś). Wkrótce przestało być słychać śpiewy, bo nadchodziła burza. Błyski, grzmoty, ściana wody za oknem, chwilami sypał grad. Przed naszym blokiem łączyły się dwa potoki, dalej nie było widać...

Gdy się trochę uspokoiło zobaczyliśmy, że na główniejszej ulicy też rzeczka płynie, jak przejeżdżał samochód, to zostawiał za sobą ścianę wody. Później jakby wszystko spłynęło i wyschło, słońce wyszło i na pierwszy rzut oka po burzy dużego śladu nie było... wyszliśmy więc zajrzeć do mieszkania i na działkę teściów (mieliśmy się zaopiekować)...

Już po drodze było widać ślady wody, szczególnie w parku było widać ślady płynących tędy potoków. U teściów wyjrzałem przez okno – tam kiedyś po większych deszczach był zawsze widok na wielkie bajora na łąkach... Teraz w tamtym miejscu stoją centra handlowe, pod którymi robiono porządne odwodnienie... nie spodziewałem się zobaczyć niczego ciekawego. Jednak, przy salonie Norauto zobaczyłem jakby małe jeziorko... postanowiliśmy, że zajrzymy tam po drodze na działkę...

Rzeczywiście, było tam jeziorko. Centrum Norauto stało na wysepce, a wokół pełno wody. Z wody leciały bąbelki... Kawałek dalej drugie, śmierdzące, bajorko. Wydawało ono dziwne sycząco gwiżdżące odgłosy... okazało się, że to studzienki kanalizacyjne pod spodem wsysają tę wodę... Podeszliśmy jeszcze do rzeki, zobaczyć jaki tam poziom wody... niższy niż tych bajorek, ale sporo wyższy niż zwykle. I widać było, że wcześniej wody było jeszcze z pół metra więcej. Kolektor kanalizacji burzowej był prawie całkiem zanurzony – nie dziwne, że odwodnienie dawnych łąk nie dawało rady...

Udaliśmy się na działkę. Szliśmy od strony rzeki i widzieliśmy, że te najniżej położone działki są całe zanurzone w wodzie. Od tej strony nie było nawet jak wejść na teren ogrodu. Poszliśmy naokoło... okazało się, że większość działek jest pod wodą. Było nawet widać miejsca, gdzie wybiły studzienki kanalizacyjne (co wyjaśniało zapach). W końcu podeszliśmy do teściowej działki, od góry. Okazało się, że cała stoi w wodzie, ale jako jedna z ostatnich (właściciele działek położonych wyżej mieli więcej szczęścia). No to więcej ogórków już w tym roku nie będzie. :-)

Do domu poszliśmy wałem przy Góry Chełmskiej. Przed pierwszym blokiem facet suszył samochód. Najwyraźniej trzymał go w garażu pod blokiem. Dalsze kilka bloków stało w wodzie, piwnice raczej kompletnie zalane. Kobiety próbowały robić jakiś porządek, a półnadzy faceci w oknach przyglądali się zalanym podwórkom, garażom i komórkom. Tam nie powinno być żadnych zabudowań mieszkalnych... ale cóż, kiedyś jakiś idiota postanowił jednak coś zbudować. A stary wał (pewnie przeciwpowodziowy) teraz tylko pogarsza sprawę zatrzymując wodę w tej niecce.

Przez resztę dnia było gorąco, parno, a chwilami nawet słonecznie. Wybraliśmy się na Jarmark Średniowieczny do Chudowa, ale w tym tłumie w takiej duchocie nie dało się długo wytrzymać. Wieczorem chcieliśmy wybrać się do kina... ale wróciła burza. Postanowiliśmy więc spróbować porobić burzowe fotki szczególnie, że aktualnie mamy do tego całkiem niezłe warunki – Krysia na wakacjach, a jej pokój pusty, bo dopiero co był malowany. Nawet zasłon nie ma – spokojnie można było rozstawić statyw i otworzyć okno z widokiem na burzę.

Jednak, tego wieczora nie udało się nic ciekawego złapać. Jakoś nie chciało błyskać we właściwym miejscu. Do tego bateria w aparacie była prawie rozładowana. Burza przeszła a myśmy poszli spać. Przed snem żona jeszcze poprosiła, żeby ją obudzić, jakby znowu błyskało...

Śniły mi się tornada i wyjazd do Gruzji... w końcu obudziła mnie burza. Budzę Iwonkę mówiąc, że się błyska. A niech się błyska, padła odpowiedź. Widać żonce się dobrze spało i ochota na fotografowanie przeszła... Ja uznałem, że najwyżej sam się pobawię... i jak wtedy nie błysło i nie huknęło! Żonka była pierwsza przy aparacie. :-)

My średnio przytomni, a burza waliła prawie zaraz za oknem. Wszystko razem sprawiało, że nie do końca wiedzieliśmy co się dzieje. Ika wciskała spust migawki, ja jej coś przeszkadzałem... ale chyba się złapało... tak... całe prześwietlone – biały prostokąt tylko. Trzeba było zmienić parametry ekspozycji. Nam zaspanym ciężko było coś konkretnego ustalić, a do tego trzeba było na jakiś czas zamknąć okno, bo padało do pokoju, ale w końcu wyklikałem: czas 1s i ekspozycja -4EV. Z nocno-deszczowego widoku za oknem łapały się tylko światła, błyskawica powinna też się złapać... ale burza już sobie poszła, na drugą stronę. No cóż, poszliśmy znowu spać.

Jakiś czas później znowu obudziła nas nadchodząca burza. Pioruny waliły gdzieś daleko, ale najwyraźniej się zbliżały. Wstaliśmy więc i podeszliśmy do aparatu i okna. Parametry pozostały takie, jak ustawiłem poprzednio i tylko żonka trzymała przycisk spustu migawki... klik, klik, klik...

[błyskawica] [błyskawica] [błyskawica]

W sumie przez noc zrobiliśmy jakiś tysiąc zdjęć... ale w końcu się udało! Może nie są to jakieś nadzwyczajne efekty. Trochę ciemno (przy tej ostatniej burzy błyskało trochę słabiej), trochę pozasłaniały niskie chmurki, ale coś jest. :-)

[błyskawica]

Burze mają jeszcze wrócić... może jeszcze coś się trafi.


Komentarze

AlchemyX

16 sierpnia 2008 14:57:17

Trzeba było jeszcze ustawić tycią przesłonę :). Wtedy i czas może być długi.

mcv

16 sierpnia 2008 14:59:39

> Budzę Iwonkę mówiąc, że się błyska. „A niech się błyska”

Hahaha, dokładnie tak samo ostatnio planowałem, że w razie burzy wstanę w nocy porobić zdjęcia. A gdy się już błyskało — „a niech się błyska.” ;þ

Muszę sobie zrobić wyzwalacz na światło, może i nad Wrocławiem coś ciekawego będzie widać. Na zdjęciach chyba ostrość jest nie ta, cza było dać hiperfokalną (na max). ;-)

Jajcuś

16 sierpnia 2008 15:00:32

Trzeba było ustawić odpowiednią przesłonę... Problem w tym, że musi być odpowiednia dla konkretnego błysku i przydałaby się przynajmniej praktyka, żeby to dobrze dobrać.
Faktyczny czas naświetlania i tak jest wymuszony przez błyskawicę (a to ją chcę mieć dobrze widoczną). Szczegóły tła na razie mnie mniej interesują.

Jajcuś

16 sierpnia 2008 15:02:24

mcv: Podobno była ustawiona na max… a Ika mówi, że lepiej wychodziły przy AF (ustawiona na któryś z domów)...
No i na ostrość miały pewnie też wpływ warunki atmosferyczne… może, jakby deszcze nie padał... ;)

mcv

16 sierpnia 2008 15:02:53

Z tego co widzę na zdjęciach to przesłona była i tak już na 7.1. Trza by było zmniejszyć ISO do 100 i najlepiej jeszcze filtr szary kupić, można by wrzucić 30 sekund i nie stać cały czas przy statywie. ;-)

Jajcuś

16 sierpnia 2008 15:04:00

mcv: spokojnie, dopiero zaczynamy ;)

mcv

16 sierpnia 2008 15:04:07

Hmm… faktycznie, gdy u siebie ustawię na maks, to wchodzi dziwne rozmycie, najlepiej jest minimalnie przed końcem.

Jajcuś

16 sierpnia 2008 15:07:57

mcv: a czasu nie mogliśmy dać zbyt dużego, bo zamiast błyskawic mielibyśmy światło latarni.

AlchemyX

16 sierpnia 2008 15:14:02

No to na latarnie filtr połówkowy, itd ;). Ale rzeczywiście wyzwalanie na światło byłoby najlepsze, ale to już wyższa szkoła jazdy :D.

Oczywiście nie zmienia to faktu, że zdjęcia wyszły bardzo fajne.

mcv

16 sierpnia 2008 15:15:34

Ok, u mnie „∞” jest wcześniej niż na samym końcu, tylko że ja nigdy nie patrzę na ekranik na obiektywie. Nie mam pojęcia po co ten margines ostrości jest na końcu zostawiony.

U mnie do wyzwalacza będzie potrzebny: fototranzystor, trymerek do ustawiania czułości… i czas na eksperymenty. ;-) Odpowiedni kabel do aparatu już mam, ze zwykłego wyzwalacza na kablu, który jest „rozłączalny”, więc nic nie będę musiał niszczyć.

Jajcuś

16 sierpnia 2008 15:16:18

Wyzwalanie na światło chyba może nie złapać części zjawiska (generalnie błyskawica to ułamek sekundy)... chociaż... raz Ika dała radę zdążyć ręcznie wcisnąć spust na błysk… ale to akurat była „seria”.

mcv

16 sierpnia 2008 15:18:41

Nie no, błyskawice czasem potrawią się rozładowywać nawet przez 0.5…1s. A zanim się rozładują muszą „osiągnąć ziemię” (czy inne dobre miejsce do rozładowania) to też chwilkę trwa. A aparat można „przyspieszyć” przez wcześniejsze podniesienie lustra.

Ika

16 sierpnia 2008 15:20:36

Następnym razem to już będziemy mądrzejsi, ale ustawienie ostrości w strugach deszczu za oknem i o godzinie 3 w nocy, szczególnie jak parę razy to nam zrobiono „zdjęcia” i maps.google.com walnęło lampą po oczach, nie było taką prostą sprawą ;-)

Jajcuś

16 sierpnia 2008 15:21:48

Mnie by wystarczyło, żeby aparat umiał robić zdjęcia seryjne bez konieczności trzymania wciśniętego spustu. Na karcie dużo miejsca, jeśli udałoby się ustawić czas na 5s, to bez dotykania mógłby ponad godzinę burzy udokumentować.

mcv

16 sierpnia 2008 15:24:49

Jajcuś: ja mam wyzwalacz na kabelku za 90 zł z możliwością blokady spusty (do BULB). Idealnie by się nadał. :-)

Jajcuś

16 sierpnia 2008 15:28:40

90 zł za przycisk na kabelku trochę mnie zniechęca ;)

Ika

16 sierpnia 2008 15:33:59

Jajcus: No to teraz jak mamy opracowaną strategię, to niewątpliwie zapewnimy okolicy brak burz na długi czas ;-)

Kasia

16 sierpnia 2008 21:35:16

ja w tę burzową noc wracałam do domu z gór – pociągiem… podróż życia…

Jajcuś

16 sierpnia 2008 21:36:37

Kasia: czytałem :)

Kasia

16 sierpnia 2008 21:38:40

domyślam się;) ale generalnie stanie gdzieś tam nie wiadomo jak długo i walenie w nas i obok nas było dość atrakcyjne. dobrze, że choć głupawka nas się trzymała i komentarze kolegi goprowca, że on chciał na weekend do lasu (z Krakowa w Bory), ale na weekend przy grillu, a nie w pociągu;)

jasio

18 sierpnia 2008 22:00:42

weduk opisu tos jest gorol bo niewiesz co za swieto i zdjecia tysz do bani

Jajcuś

18 sierpnia 2008 22:08:38

jasio: Wow, prawdziwy Hanys na moim blogu! I do tego znawca fotografii… czuję się zaszczycony! ;-)

ROTFL

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


Jesteście obserwowani...