Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Z pamiętnika kuracjusza – nałogowiec zawsze coś sobie zorganizuje...

Jak co dzień, o 10:00 zarzuciłem laptopa na ramię i poszedłem na netoterapię. Dzisiaj sobota, nie pierwsza w miesiącu, więc biblioteka zamknięta. Poszedłem więc od razu do kawiarenki przy sklepie komputerowym. A tam zamknięte. Na drzwiach jest napisane Czynne: 10-20, w niedziele: 12-20, a dzisiaj o 10:15 zamknięte... :-(

Z odrobiną nadziei udałem się więc do biblioteki... a nóż... niestety, też zamknięte. Że próbować podłączać laptopa w sanatorium ma mały sens już się przekonałem – komórka wykrywa tam tylko szczątki sygnału mojej sieci. Sama komórka w parku odbiera już całkiem nieźle i jabberować można, ale niewiele więcej. Zabieranie laptopa do parku sensu nie ma – bateria nie trzyma dłużej niż pół godziny nie trzyma. Musiałem więc poszukać prądu w zasięgu sieci.

Znalazłem otwartą restaurację z gniazdkiem w ogródku. Spytałem, czy mogę się podłączyć, a gdy po chwili zastanowienia pani pozwoliła, zamówiłem herbatkę i szarlotkę. Tak oto mogę się oddać swojemu nałogowi... :-)

Gdyby jeszcze klawiatura w laptopie mi nie wysiadała...


Komentarze

Ika

14 czerwca 2008 10:56:19

:D Fajnie Ci :)

Kasia

14 czerwca 2008 10:57:11

a nie masz przypadkiem nigdzie na skierowaniu małym druczkiem wpisanego odwyku od kompa?;)

gregj

14 czerwca 2008 11:03:21

trzeba bylo kupic laptopa, a nie komputer przenosny ;)

Arietta

14 czerwca 2008 11:39:55

Ale desperacja:)

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...