Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Hey

Ile można siedzieć w domu, chodzić na spacerki i słuchać muzyki z radia w komórce? Wczoraj więc wybrałem się na koncert Hey w zabrzańskim Wiatraku. Poprzedni ich koncert bardzo mi się podobał, a i forma już mi pozwala na takie wypady. Żonka mi nawet pozwoliła wziąć samochód. :-)

Tym razem nie chciałem spędzić godziny w prawie pustym klubie, więc postanowiłem przyjechać tam trochę po oficjalnej godzinie rozpoczęcia. Niestety miało to swoje minusy – pod Wiatrakiem nie było już gdzie zaparkować, więc musiałem kilkaset metrów się przejść. Nie mogłem więc zostawić kurtki w samochodzie, przez co musiałem jeszcze odstać swoje w kolejce do szatni przed i po koncercie.

W samym Wiatraku nieco zmieniło się od ostatniego razu. Scena została przeniesiona na lewą ścianę – jest teraz większa i nie ma kolumny po środku. Może straciła trochę z klimatu, ale za to jest praktyczniejsza. Szatnie wylądowały tam, gdzie kiedyś były garderoby. Dla publiczności chyba też jest teraz odrobinę więcej miejsca.

Sam koncert oczywiście świetny. Na początku przeboje ze starych płyt. Trochę mnie zaskoczyło jak dobrze je znam, przecież słuchałem tego naście lat temu. Ale prawie cała publiczność śpiewała z Kasią, mimo, że większość z tych ludzi chodziła do przedszkola, gdy te utwory powstawały. Teksty (te dobrze znane, jak i nowe), jak i pełen emocji głos Kasi sprawił, że chwilami łezka się w oku zakręciła. Reszta zespołu też zapewniła spory kawałek dobrego rocka.

To co po raz kolejny zrobiło na mnie wrażenie, to jak zespół wychodził na scenę: widać, zagrać porządny koncert, a nie pajacować. Młode zespoły zwykle ubierają się, malują i zachowują tak, żeby się w ten sposób wyróżnić, a ci weszli ubrani normalnie (no może z wyjątkiem klawiszowca, pod krawatem :-)) i po prostu zrobili swoje. I obyli się bez piwa i bez papierosów na scenie (to akurat grzechy niektórych doświadczonych wykonawców). To się nazywa profesjonalizm.

Tym razem nie miałem większych problemów ze zrozumieniem tekstów – albo poprawiła się akustyka lokalu, albo akustyk zrobił lepszą robotę, albo... przygotowałem swoje uszy muzyką ze słuchawek. Z Wiatrakowych uprzykrzeń zostało jedno: idioci, a głównie młodociane idiotki, z papierosami... Jak papierosa przy piwku przy stoliku jeszcze mogę zrozumieć (chociaż też mi się to nie podoba), to w środku rozbawionego tłumu, gdzie jeden na drugiego wpada, a i oddychać i tak nie ma czym, palenie jest dla mnie zupełnym idiotyzmem. Do domu wróciłem śmierdzący.

A teraz mam problem... po takim koncercie chciałoby się płytę kupić i znowu nie wiem którą...;-)


Komentarze

Kasia

16 marca 2008 15:00:03

a to nie była ta trasa akustyczna? to by wyjaśniało lepszą słyszalność...;)

Jajcuś

16 marca 2008 15:01:23

Kasia: nie była (trochę szkoda), wspomniałbym o takim szczególe :)

Kasia

16 marca 2008 15:02:43

no to pozostaje wierzyć, że poprawiła się akustyka wraz z przeorientowaniem klubu;)

Krystek

16 marca 2008 15:10:45

Jaką płytę kupić? Jakąś fajną ;)

aliceq

16 marca 2008 15:15:41

„A teraz mam problem… po takim koncercie chciałoby się płytę kupić i znowu nie wiem którą...;-)”

music music ;) calkiem sympatyczna z nowych i strasznie mi humorek poprawia (bywa ostatnio tak ze mnie hey doluje)

Kasia

16 marca 2008 15:16:12

na rozbujanie to Lao Che „Gospel”;)

Jajcuś

16 marca 2008 15:19:16

aliceq: podoba ci się, bo jest taka „mu…”? ;-)

aliceq

16 marca 2008 17:12:05

buhaha, music poznalam wczesniej niz mu ;) druga ktora pozytywnie wplywa mi na humor tez jest z nowych plytek. Mianowicie Echosystem..

Ale.. na Twoim miejscu tez bym nie wiedziala co kupic ;) Pewnie zaoszczedzilabym na cala dyskografie albo chociaz pol heheh

wolvverine

16 marca 2008 23:15:42

papierosy i dym papierosowy to zmora wszystkich klubów, według ,mnie powinno byc wyznaczone jedno, odosobnione, dobrzewentylowane miejsce dla palacych. Dopóki tak nie bedzie to zawsze bedzie sie wychodzic smierdzącym z klubów, a na sali nie bedzie mozna normalnie oddychać. CAŁKOWITY zakaz palenia w miejscach takich jak kluby, dyskoteki, pubu, restauracje powinien być już dawno wprowadzony.

Joanna (Typoagrafka)

17 marca 2008 16:03:17

Jak jeszcze nie masz to MTV unplugged. Nie mogę przestać słuchać, a mam ją od Gwiazdki. Jest absolutnie genialna. Do tego DVD, można sobie obejrzeć cały koncert i „making of” ;-)
A koncertu zazdroszczę... Ja może nie chodziłam do przedszkola jak Hey zaczynał, ale początek podstawówki. Zaczęłam słuchać mniej więcej na etapie Ho! albo Live i Hey towarzyszył mi przez wiele lat. Dopiero ostatnie płyty przestałam kupować, nawet nie wiem, co wydali. Teraz wróciłam dzięki koncertowi bez prądu i może znów zostanę na jakiś czas… A właśnie te pierwsze płyty znam na wylot. W liceum połowa mojej klasy (nie przesadzając, ok. 15 osób!) grało na gitarach, wiele śpiewało i Hey był naszym głównym, poza Starym Dobrym Małżeństwem, elementem repertuaru. :-) więc wszystkie szkolne wycieczki oznaczały wielogodzinne codzienne granie i śpiewanie Heya.

Jajcuś

17 marca 2008 16:06:56

Joanna: No, ja najbardziej się skłaniam ku temu Unplugged. Jedyne moje wątpliwości wynikają z tego, że zawsze jak kupiłem jakąś płytę koncertową to byłem trochę rozczarowany, jakoś z płyty studyjne wykonania znacznie bardziej mi odpowiadają... Jednak „bez prądu” może się rządzić nieco innymi prawami, więc pewnie warto.

Joanna (Typoagrafka)

17 marca 2008 16:53:15

to już się lepiej nie zastanawiaj :-)
może możesz sobie gdzieś odsłuchać fragment? (empik, iTunes Music Store?)
Jak usłyszysz wspaniałą lirę korbową no i Teksańskiego w stylu country to zaręczam Ci – odpadniesz! :-)
Zresztą właśnie znalazłam Ci próbkę (trochę słaba jakość):
http://www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,83570,4590807.html

PFH

17 marca 2008 17:16:36

„Jak papierosa przy piwku przy stoliku jeszcze mogę zrozumieć (chociaż też mi się to nie podoba), to w środku rozbawionego tłumu, gdzie jeden na drugiego wpada, a i oddychać i tak nie ma czym, palenie jest dla mnie zupełnym idiotyzmem.”
Palenie w tłumie to jeszcze pół biedy. Gorzej jak trafiają się idioci, którzy po wypaleniu rzucają żarzące się fajki do środka pogo :/.

rozie

17 marca 2008 20:35:26

Pogo na Heju? No ja was proszę... A żarząca się fajka jest najmniejszym zagrożeniem w środku porządnego pogo. ;>

Virek

20 marca 2008 15:23:51

Akurat na tych koncertach Hey gra piosenki wersje przearanżowane na potrzeby płyty akustycznej, ale z użyciem instrumentów elektrycznych :-)

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...