Z pamiętnika hipochondryka
Dzwonili dzisiaj ze szpitala do mojej żony... że mam pozwolenie na operację podpisać. %-)
A jutro jadę na kontrolę...
Dzwonili dzisiaj ze szpitala do mojej żony... że mam pozwolenie na operację podpisać. %-)
A jutro jadę na kontrolę...
26 lutego 2008 22:15:31
niech żyje biurokracja i orientacja w terenie;) kiedyś przyszli i bez pytania wykopali dziurę w ogródku (uszkadzając jakąś rurę ściekową), żeby telefon nam założyć, bo kieeeedyś tam było podanie. nie zauważyli tylko, że telefon w domu był już od jakichś kilku lat;)
26 lutego 2008 22:16:49
ja ostatnio zgodę na leczenie podpisywałam po wyjściu z gabinetu :> na moje pytanie, co by było, gdyby mnie szlag trafił, padła odpowiedź: NFZ by nam nie zapłacił :)
26 lutego 2008 22:17:56
A ja już myślałam, ze Jajcuś jaja sobie robi:)
26 lutego 2008 22:26:33
Ja o niepodpisanej zgodzie wiedziałem… Pominąłem ten punkt w ankiecie, bo pozostało miejsce na opis zabiugu, a głupio tak podpisywać in-blanco. Oddziałowa sekretarka stwierdziła, że „oczywiście, lekarz to wypełni, przyjdzie na rozmowę, wtedy Pan podpisze”. No to do operacji myślałem, że jeszcze z lekarzem pogadam i wtedy podpiszę co trzeba. Ale jak już mnie wieźli na blok, to krzyczenie, że „przecież nie pozwoliłem” nie byłoby chyba mądre. No i miałem inne rzeczy wtedy na głowie ;)
A po operacji zapomniałem, więc i mnie żonka trochę zaskoczyła rano. A bajzel w szpitalu wciąż dostarcza radości ;)
Jutro i tak mam być w szpitalu, to zapomniany papierek załatwię. Mam nadzieję, że z resztą (wizytą kontrolną) też się uda.
27 lutego 2008 07:21:45
Jajcuś: czy jeśli nie podpiszesz, to wezmą Cię i przywrócą wszystko do stanu sprzed operacji? ;-)
27 lutego 2008 15:15:16
bmalkow tak, skorzystaja z backupu ;) a myslales ze po co komputery w szpitalach? ;)
Jesteście obserwowani...
26 lutego 2008 22:12:22
Tą, która była?